W odczytywaniu właściwych intencji władz państwowych, gdy chodzi o dialog, tak polityczny jak i operacyjny, w latach 70 i 80-tych XX wieku, w sferze stosunków z Kościołem wystarczy porównanie „punktu wyjściowego” tego dialogu, t.j. od momentu przejęcia władzy przez Edwarda Gierka, z „punktem docelowym”, t.j. uchwaleniem Ustawy o stosunku państwa do Kościoła z maja 1989 roku. Zestawienie tych dwóch „punktów” odniesienia świadczy, per saldo, że linia strategiczna obu partnerów zmierzała do tego samego celu, niezależnie od różnych taktycznych zawirowań, jakie między nimi zaistniały, na przestrzeni lat 1971-1989.

Ponadto, należy wziąć pod uwagę również i to, że aktywne zaangażowanie duchowieństwa w działalność polityczną, obejmowało tylko garstkę duchownych. Dowodem na to są jest chociażby fakt, że w pro memoria, sporządzanych w Urzędzie do Spraw Wyznań, a kierowanych do Episkopatu w tej materii przewijało się zawsze zaledwie tych samych kilkanaście nazwisk duchownych, na około 20 tysięcy, posiadających święcenia kapłańskie. Czy to o czymś nie świadczy?

Ogromna, przytłaczająca ilość duchowieństwa, jak i Episkopatu, zajmowała się tylko wyłącznie działalnością duszpasterską, charytatywną czy też inną, nie mającą charakteru antypaństwowego, w pojęciu tamtejszych władz. Mam całkowitą pewność, że za jakiś czas, historia oceni tę kwestię w sposób obiektywny, wolny od emocji i nadmiernego sugerowania się treścią teczek, pozostawionych przez służbę bezpieczeństwa, wg niejasnych, do końca, kryteriów.

Obecna atmosfera wokół lustracji Kościoła, która spowodowała ogromne spostponowanie ludzi tej instytucji, jak nigdy to się nie zdarzyło w minionej epoce, sprawia, że obecny, bardzo wykrzywiony obraz, niesprawiedliwy zarówno dla duchowieństwa, jak i aparatu służby bezpieczeństwa oraz struktur administracji wyznaniowej, (przynajmniej jakiejś części tych struktur oraz aparatu), a także rzutujący na obecną politykę historyczną państwa, nie oddaje charakteru procesu historycznego, jaki w tamtym okresie się toczył i pozytywnie zwieńczył, gdy chodzi o stosunki państwo-Kościół.

Wyrazem tego zwieńczenia jest to, że jeszcze za tamtego, minionego, ustroju, dokonano: uchwalenia Ustawy o stosunku państwa do Kościoła Rzymsko-Katolickiego oraz nawiązania pełnych stosunków dyplomatycznych między PRL i Stolicą Apostolską. To są osiągnięcia ewidentne, których nikt nie odbierze tym ludziom – a wśród nich i mnie – którzy pracowali usilnie i rzetelnie, na rzecz ich realizacji.

Uregulowanie tych kwestii zdjęło z porządku dnia te tematy dla nowej władzy, umożliwiając jej skoncentrowanie się na innych pilnych i ważnych problemach kraju.

Posiłkując się cytatami z bardzo ciekawego artykułu Edmunda Lewandowskiego „Oto Polak” opublikowanego na łamach “Polityki”, chciałbym podzielić się myślą dotykającą sprawy bardziej ogólnej.

Z badań socjologicznych wynika, że aż 97 proc. Polaków uważa się za wierzących. Pod tym względem ustępujemy w Europie tylko Maltańczykom i Grekom. Połowa ludności Polski co najmniej raz w tygodniu jest na nabożeństwie. W 2004 r. w pielgrzymkach uczestniczyło 6-7 mln Polaków, czyli 17 proc. społeczeństwa. Ruch pielgrzymkowy przeżywa renesans. Prawie połowę pielgrzymów stanowią osoby dwudziestoletnie, głównie maturzyści i studenci. Ale jest to przeważnie religijność płytka intelektualnie, selektywna, bigoteryjna, mało efektywna moralnie”.

Jezus Chrystus głosił, że należy bezwarunkowo kochać wszystkich ludzi, nawet swoich wrogów; czynić innym to co chcemy, żeby oni nam czynili; nie szukać odwetu, lecz nadstawiać drugi policzek; przebaczać wszystkim naszym winowajcom, nawet wrogom; nie gniewać się, nie żywić urazy; wystrzegać się osądzania i skazywania; nie zabiegać o bogactwo, władzę i sławę; nie obnosić się ze swoją religijnością; prezentować jednoznaczną postawę ideowo-moralną; nie uważać siebie ani innych za dobrych. Gdy kto rzekł do niego – „Nauczycielu dobry!” – usłyszał: „Dlaczego masz mnie za dobrego? Nikt nie jest dobry, jak tylko jeden Bóg”(Mk 10, 17-18). Nasuwa się tu pytanie, jak nasi rodacy zareagowaliby na słynną propozycję Jezusa: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamień”. W każdym razie nie przejmują się słowami:” Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”(Łk 6,37).”

 

Dr Edward Kotowski – historyk sztuki. Pełnił funkcję kustosza Oranżerii w Lidzbarku Warmińskim, w którym w 1969 odkrył cenne freski z XVIII w. Oficer Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych od 1973 r.  Pracownik wywiadu PRL w Watykanie od 1979 do 1983 r. Po powrocie do kraju dyrektor w Urzędzie ds Wyznań do 1989 r. Dr. Edward Kotowski jest autorem 4 książek m.in. “Wyznania i refleksje oficera wywiadu w Watykanie”, a także wywiadu-rzeki, który przeprowadził Adalberto Toscani.