info photoNa rynku wydawniczym mało można spotkać książek w których twórcy historii najnowszej z kręgu tajnych służb w miarę otwarcie staraliby się opowiedzieć o swojej pracy i życiu w ramach tego środowiska. Książka pułkownika doktora Edwarda Kotowskiego właśnie z tych powodów stanowi wyjątek i powinna zainteresować wszystkich uważnych obserwatorów życia publicznego, historyków, ludzi Kościoła, bo uchyla nieco rąbka tajemnicy ze świata dotąd zakrytego przed oczyma opinii publicznej.

Byłem agentem w Watykanie, bo o tę pozycję tu chodzi, to wywiad – rzeka, który powstał przy udziale historyka młodego pokolenia dr Aleksandra Mellera. Książka zbudowana jest z pięciu rozdziałów, z których każdy traktuje o innym etapie życia pułkownika służb specjalnych i doktora historii sztuki Edwarda Kotowskiego. Czytelnik może zapoznać się nie tylko z rodziną i otoczeniem w jakim dorastał bohater wspomnianej książki, ale i z realiami życia na podlaskiej wsi w wczesnym okresie powojennym, który według niego niewiele się różnił od poziomu rozwoju ekonomicznego II RP.

 

 

Drogą do awansu społecznego Dr Edwarda Kotowskiego była tyle przynależność do samej partii, co zdobywanie wykształcenia. Zaczęło się edukacją w domu, a potem w szkole, która zaszczepiła w przyszłym pracowniku polskiej dyplomacji zamiłowanie do wiedzy i stałą potrzebę poszerzania własnych horyzontów intelektualnych.

 

Bieda i brak perspektyw awansu społecznego popychał ludzi wywodzących się z takich środowisk do poparcia ideologii socjalistycznej i nowego ustroju. A większość ludzi zatrudnionych w aparacie bezpieczeństwa PRL wywodziła się albo z takich właśnie środowisk lub ideologicznie, już w okresie przedwojennym, powiązanych z ZSRR.[1] Realny socjalizm otworzył więc przed Edwardem Kotowskim drzwi do kariery naukowej i politycznej. Drogą do jego awansu społecznego była tyle przynależność do samej partii, co zdobywanie wykształcenia. Zaczęło się edukacją w domu, a potem w szkole, która zaszczepiła w przyszłym pracowniku polskiej dyplomacji zamiłowanie do wiedzy i stałą potrzebę poszerzania własnych horyzontów intelektualnych. Szkoła średnia, jak wspomina dr Kotowski, była ważna dla niego nie tylko dlatego, że przerywała monotonie pracy w gospodarstwie związanej z rytmem zmian pór roku. Edukacja zwłaszcza na poziomie maturalnym pozwalała mu zdobyć fachowa wiedze przydatnej w życiu codziennym i zawieraniu nowych znajomości. A to sprawa kluczowa w pracy oficera wywiadu, z tym zaś płk. Kotowski nigdy nie miał problemów. W jego wspomnieniach pojawia się barwny opis kolegów z szkolnej ławy, nauczycieli. Opowiada tez o rozrywce i zabawach, które lubiła młodzież. W tym środowisku bohater wywiadu poznał swoją przyszłą żonę. [2] Barwne odwzorowanie tych czasów i klimatu społecznego w jakim dorastał Kotowski jest atutem omawianej książki, dodaje jej autentyzmu. Klarownie odwzorowuje realia epoki w jakiej przyszło żyć ówczesnym raczej biednym, lub mało majętnym obywatelom Polski Ludowej.

 

Z patriotycznej rodziny do służby Ojczyźnie

 

Rodzina to drugi filar wychowania patrioty, który obok szkoły jest bardzo mocno wyeksponowany w pierwszej części narracji. Ojciec i matka dr Kotowskiego pochodzili z ubogich rodzin, których życie było związane z pracą na roli. W okresie międzywojennym, czy też wcześniejszym, stanowiła jeden z najcięższych sposobów zarobkowania. Bo pozbawione mechanizacji gospodarstwa rolne, opierały się jedynie na sile zwierząt i ludzi. Obrazy polskiej wsi tamtych czasów pojawiają się już na początku książki. Bez uwzględnienia tych faktów trudno będzie zrozumieć samego bohatera książki, dla którego socjalizm niósł postęp i wzrost poziomu życia zwykłych szarych ludzi. Na wsi wówczas zaczęły pojawiać się narzędzia pracy stosowane do tej pory jedynie w rozwiniętych krajach Europy zachodniej. Poparcie dla nowego ustroju w tym wypadku nie wynikało więc, tak jak w przypadku wielu innych funkcjonariuszy MSW z chęci zrobienia kariery i awansu społecznego, ale wiązało się przede wszystkim z poprawą sytuacji materialnej mieszkańców wsi.

Rodzice Kotowskiego, a zwłaszcza ojciec nie odnosili się wrogo do zmian jakie zaszły w kraju po wojnie, bo chociaż on sam uczestniczył w wojnie z bolszewikami i dosłużył się w przedwojennej armii stopnia kaprala, to zrezygnował z kariery wojskowej i powrócił w rodzinne strony, by zająć się pracą i wychowywaniem dzieci.[3] Dzięki temu, że w czasie służby w 3 Pułku Szwoleżerów w Suwałkach, Stanisław Kotowski w ramach służby podoficerskiej odbył kurs uprawniający do zajmowania się i leczenia zwierząt mógł również w jakimś zakresie zarabiać na życie także w rodzinnej miejscowości po wojnie. Matka z racji podobnego pochodzenia i tradycyjnie przypisanych do kobiety obowiązków domowych nie posiadała wykształcenia, co oczywiście nie oznaczało, tego, że lekceważyła konieczność edukowania własnych pociech.