University_of_Toronto_pro-life_protest_11

“Demonstracja pro-life Uniwersytet Toronto”/Photo: University of Toronto Students for Life / tytuł oryginalny: “November Demonstration Against Abortion”/Copyright: Night Owl. Licencja CC BY-SA 2.0 via Wikimedia Commons – 

Kilka dni temu ostrzegłem Republikanów przed zbliżającą się wojną kulturową, którą wywoła Hillary Clinton poprzez skoncentrowanie swojej kampanii wokół kwestii “wojny z kobietami”. Liberałowie myślą, że mogą niczym pałką bić konserwatystów kwestiami społecznymi zmuszając ich najpierw do uległości, a następnie poddania.

Nie ma wątpliwości co do tego, że konserwatyści przegrywają w sprawach takich jak zrównanie prawnego statusu związków homoseksualnych z instytucją małżeństwa. Nie powinno się jednak zapomnieć, że dokonał się znaczny postęp w kwestii nienarodzonego życia, problemu który wiąże się ze znacznie ważniejszymi moralnymi konsekwencjami.

Dostrzegalny jest wyrażnie w spadku ilości aborcji z ponad 1,6 w 1990 r. do 1,06 mln w 2013 r. W USA dokonuje się obecnie najmniej aborcji od momentu jej legalizacji w 1973 r. I opinia publiczna zwraca się coraz bardziej w kierunku pro-life. Na przykład, z ostatniego badania YouGov wynika, że 52 proc. respondentów wierzy, że życie rozpoczyna się od poczęcia a 66 proc. uważa, że dziecko w łonie matki to pełnoprawna osoba ludzka. Znacząca większość popiera ograniczenia w dokonywaniu aborcji, natomiast bardzo rzadko usunięcie dziecka w zaawansowanej ciąży spotyka się z aprobatą. I więcej kobiet niż mężczyzn popiera zakaz aborcji od 20 tygodnia. Badania Gallupa obejmujące trend historyczny tego poglądu wskazują, że od 1996 r. coraz więcej Amerykanów opowiada się za życiem.

Mimo wszystko przewodnicząca Narodowego Komitetu Demokratów Debbie Wasserman Schultz wydała oświadczenie, z którego wynika, że jest przekonana iż nie powinno się wprowadzać żadnych ograniczeń aborcji – i jak rozumiem jest to de facto pogląd Baracka Obamy, Hillary Clinton, Nancy Pelosi i prominentnych Demokratów. Co oznacza, że radykalny pogląd iż prawo do aborcji powinno obejmować przerwanie każdej ciąży z jakiegolwiek powodu dominuje w Partii Demokratów. (Będąc senatorem w stanie Illinois Obama głosował przeciw ustawie, która ograniczałaby “aborcje” w stosunku  do niemowląt, które ją przeżyły. Warto zajrzeć tutaj i tutaj.)

Stanowi to okazję dla Republikanów do promocji kultury życia w sposób zasadniczy i poprzez okazanie autentycznego ludzkiego współczucia oraz troski o najbardziej bezbronne osoby w naszym społeczeństwie.

W tej debacie utylitaryzm musi zmierzyć z wiarą w przyrodzoną godność człowieka, każdej osoby ludzkiej. Utalitaryzm to władza silnego nad słabym dlatego jest to traktowanie człowieka jako środek, a nie jako cel. W przeciwieństwie do utylitaryzmu, wiara w godność człowieka zakorzenia jest żydowskiej i chrześcijańskiej tradycji, która traktuje ochronę niewinnego życia jako jeden z najważniejszych celów sprawiedliwego społeczeństwa. Społeczeństwo utylitarne będzie miało znacznie mniej ludzki charakter niż to, które szanuje zasadę godności człowieka i stosuję ja zawsze i w każdej sytuacji.

Hubert Humprey, ikona liberalizmu, ujął to w ten sposób:

“Kiedyś stwierdzono, że testem moralnym rządu jest sposób w jaki rząd traktuje tych, którzy znaleźli się o świcie swojego życia, dzieci; tych którzy są u zmierzchu życia, starszych, i tych którzy są w cieniu życia, chorych, potrzebujących i niepełnosprawnych.”

To nie są tylko piękne słowa, ale przypomnienie moralnego obowiązku państwa. Wydaje mi się, że Republikanie i konserwatyści, nawet w warunkach obecnego klimatu kulturowego, mogą mocno i donośnie zaakcentować: Nienarodzone dzieci znalazły się o świcie swojego życia i zasługują na ochronę rządu. I Republikanie i konserwatyści powinni ochronić dzieci nienarodzone chociaż lewicowi adwersarze traktują atak na nie, jak ich święte prawo.