Zamek w Lidzbarku Warmińskim. Freski odsłonięte przez Dr Edwarda Kotowskiego po renowacji/ Photo: Archives

Oranżeria Kultury w Lidzbarku Warmińskim. Freski odsłonięte przez Dr Edwarda Kotowskiego po renowacji/ Photo: Archives

W nocy z 26 na 27 sierpnia 1965 r. dokonano włamania i kradzieży w zamku warmińskim. Do dnia dzisiejszego uważa się, że pod względem wartości skradzionych dzieł sztuki była to największa muzealna kradzież w Polsce. Skradziono 11 eksponatów o łącznej wartości ówczesnych 23 milionów zł!!!

Wielki Refektarz, w którym zgromadzone były najcenniejsze eksponaty jubileuszowej wystawy, położony jest we wschodniej części zamku. Obszerna, podłużna sala ma ponad 256 m². Okna sięgają 6 m wysokości. Krawędź okna od ziemi dzieli ponad 9-metrowe urwisko. W chmurną, deszczową noc 26 sierpnia 1965 r. pod murami zamku stanęło dwóch mężczyzn.

Pierwszy z nich wcześniej kilkakrotnie odwiedzał wystawę. W czasie wizyt na zamku wykonał szkice ekspozycji, zaznaczając rozkład pomieszczeń i gablot z najcenniejszymi eksponatami. W przeddzień „skoku” po raz kolejny odwiedził zamek. Korzystając z nieuwagi personelu muzeum kombinerkami odsunął blokady okna. Od tej chwili na drodze przestępców stało tylko stare okno. Nocą, w czasie ulewnego deszczu, jeden ze złodziei wspiął się po piorunochronie. Trzymając się linki, odbił się nogami od muru i skoczył na parapet. Po chwili był już w sali. Z pięciu istniejących gablot otworzył dwie. Z pierwszej skradł cztery obiekty, z drugiej siedem. Wszystkie przedmioty zapakował do worka i rozpoczął odwrót. Łupy początkowo zostały ukryte w piwnicy. Następnego dnia, kiedy zrobiło się głośno o kradzieży, przestępcy zakopali worek z bezcenną zawartością w pobliskim lesie. Tej nocy z gablot skradziono m.in.: hiszpański krzyż procesyjny, pochodzący z pierwszych lat XVI w. (krzyż miał wysokość 117 cm i wykonany był ze srebra częściowo złoconego) o wadze blisko 7 kg; kielich mszalny bpa Marcina Kromera (kielich stanowił dar biskupa dla katedry fromborskiej i pochodził z 1568 r.); pacyfikał bpa Łukasza Watzenrode (wuja Mikołaja Kopernika), wykonany ze srebra złoconego z 1511 r.; kielich mszalny bpa Jana Konarskiego, wykonany ze srebra złoconego w Krakowie ok. 1520 r.; kielich mszalny, wykonany ze srebra złoconego we Wrocławiu ok. 1500 r.

Komenda Powiatowa Milicji Obywatelskiej zawiadomiona została o kradzieży 27 sierpnia 1965 r. przed południem. Ekipa dochodzeniowa pojawiła się przed zamkiem dość szybko. Po wstępnym oszacowaniu strat, podjęto decyzję o powołaniu specjalnej grupy dochodzeniowej. Na jej czele stanął funkcjonariusz Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej. Szalejąca nad miastem burza zmyła ślady, jakie pozostały na parapecie okiennym, murze i pod oknem refektarza. Ekipa śledcza długo nie mogła ustalić prawidłowej wersji zdarzeń. Na wszelki wypadek przeszukano wszystkie pomieszczenia zamkowe, sprawdzając czy nie pozostały w nich ślady intruzów. Przyjmowano różne warianty prawdopodobnych działań przestępców. Akcja milicji przybrała rozmiary ogólnopolskie.

 

Jaki był finał tej zuchwałej i zagadkowej kradzieży?

 

Zagadkę rozwikłano dopiero w 1968 r. i ustalono sprawców oraz odzyskano cenne przedmioty. Sprawcami kradzieży okazali się co najwyżej utalentowani amatorzy, a nie zawodowcy. Nikt z nich nie myślał o spieniężeniu łupów poza granicami Polski. W skradzionych przedmiotach widzieli jedynie cenny kruszec. Wartość artystyczna i historyczna skradzionych przedmiotów nie miała dla nich większego znaczenia. Całkowicie zawiodły istniejące zabezpieczenia. Ufność, że potężne mury zamkowe uchronią zgromadzone w nich skarby kultury narodowej, okazała się całkowicie nieuzasadniona. Prasa całe zdarzenie uznała za kompromitujące. W okresie kiedy miała miejsce kradzież, pieczę nad wypożyczonymi z Muzeum Narodowego w Warszawie eksponatami sprawowały pracownice muzeum zamkowego, starsze kobiety i to tylko w godzinach otwarcia muzeum od 8 do 16. Kradzież w Lidzbarku Warmińskim została uznana za niezwykłe zdarzenie i przeszła do historii pod mianem „największej powojennej kradzieży muzealnej”.

Wracając jednak do właściwej odpowiedzi na zadane wcześniej pytanie to muszę stwierdzić, że tak, jak każde muzeum, tak i muzeum zamkowe w Lidzbarku Warmińskim gromadzi i przechowuje zabytki. W tym przypadku dotyczyło to gromadzenia dzieł sztuki ze szczególnym uwzględnieniem sztuki dawnej regionu. Do moich obowiązków należała też naukowa inwentaryzacja tych zbiorów, dbanie o właściwe warunki ich przechowywania i udostępniania zwiedzającym poprzez wykonywanie ekspozycji tych dzieł. Dodam, że w tym czasie zamek pełnił też funkcję magazynu zabytków ruchomych dla swojej centrali, tj. dla ówczesnego Muzeum Mazurskiego w Olsztynie. Ponadto, jako jedyny pracownik merytoryczny prowadziłem badania naukowe nad poszczególnymi obiektami muzealnymi oraz dokonywałem publikowania wyników tych badań, zarówno w periodykach regionalnych, jak i w Biuletynie Historii Sztuki Polskiej Akademii Nauk. Oprócz tego wykonywałem opracowania popularno-naukowe z zakresu historii zamku oraz na temat przebiegu prac archeologicznych, jakie były prowadzone w piwnicach zamkowych. Ponadto spod mojej ręki wyszły opracowania popularyzujące działalność wystawienniczą i historię regionu. Muzeum zamkowe prowadziło też intensywną działalność kulturalną w szerokim zakresie dla mieszkańców Lidzbarka Warmińskiego, jak i regionu. Ta działalność była szeroko propagowana w ówczesnych mass-mediach. Zgromadziłem bardzo pokaźny zbiór wycinków prasowych z tego czasu, które poświadczają ten fakt.