Przywódca Rosji Vladimir Putin i przywódca tzw państwa islamskiego Al Bagdadi

Przywódca Rosji Vladimir Putin i przywódca tzw państwa islamskiego Al Bagdadi/Photos: Putin (public domain), Abu Bakr (Thierry Ehrmann), Collage: AP

ałkowicie umknął mojej uwadze fakt, że Person of the Year (Postacią roku) tygodnika Time zostali “ci, którzy walczyli z Ebolą”. Wydawałoby się, że jest to dobry wybór, ale mój byłby inny po roku, w którym nieszczęścia następowały kolejno po sobie. Moim “Człowiekiem roku” (by posłużyć się oryginalnym sformułowaniem założyciela Time’a Henry Luce’a) byliby ex aequo dwaj łotrzy: samozwańczy prezydent Rosji Władimir Putin i samozwańczy kalif tzw państwa islamskiego Abu Bakr al-Bagdadi. Dla obu był to udany rok – który, dla reszty z nas, był zły.

Dwa lata po zmontowaniu przez Putina swojego powrotu do urzędu prezydenckiego w 2012 r., po swoistym okresie “bezkrólewia”, które spędził jako premier, rozpoczęły narastać protesty. Z jego punktu widzenia ta sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu gdy jego sojusznik w Kijowie Wiktor Janukowycz został wygnany wskutek powszechnego protestu przeciwko jego decyzji zbliżenia z Rosją, a nie z Unią Europejską. Upadek Janukowycza mógł także stać się zapowiedzią końcu rządów Putina. Jednak nie czekając żeby obaliła go “kolorowa” rewolucja przebiegły rosyjski dyktator przejął inicjatywę w swoje ręce.

Posługując nieumundurowaną armią rosyjską, szpiegami i marionetkami (tzw “małymi zielonymi ludzikami) podżegał do wojny, tam gdzie wcześniej panował pokój – na Krymie. W końcu marca mieszkańcy Krymu głosowali w sfałszowanym referendum za przyłączeniem do Moskwy, a Putin w ten sposób zdobył uznanie nacjonalistów we własnym kraju. Putin kontynuował tę politykę rozniecając jeszcze jedną wojnę partyzancką na wschodniej Ukrainie, której skutkiem było odebranie rządowi w Kijowie przez Kreml kontroli nad znacznymi obszarami tego państwa.

Pewnie, że Putin płaci cenę za te ewidentne złamanie prawa międzynarodowego gwałtownym spadkiem wartości rubla i wybuchem kryzysu gospodarczego – częściowo ze względu na międzynarodowe sankcje a także wskutek spadających cen ropy. Jednak wygląda na to, że Putin jest silniejszy niż kiedykolwiek – i jeszcze przebieglejszy niż jego wrogowie.

 

Dla prezydenta Rosji Władimira Putina i samozwańczego kalifa tzw państwa islamskiego Abu Bakr al-Bagdadi był to udany rok. Ale reszty z nas, był zły.

 

Ostatnią oznaką jego niemoralnego geniuszu jest sposób w jaki potraktował jednego z najbardziej liczących się przywódców ruchu pro-demokratycznego, Aleksieja Nawalnego, któremu postawiono sfabrykowany zarzut defraudacji. Zamiast wysłać do więzienia Nawalnego, który stałby się męczennikiem opozycji, marionetkowy sędzia Putina zasądził mu karę w zawieszeniu, a zamknął w więzieniu jego całkowicie niewinnego brata traktując go jako swojego założnika, gwarancję dobrego zachowania Aleksieja.

Jeszcze bardziej złowrogi i niemal tak samo inteligentny był Abu Bakr al-Baghdadi, któremu w zeszłym roku udało się poprawić sytuację grupy terrorystycznej znanej kiedyś pod nazwą al-Kaida w Iraku. Ta właśnie organizacja poniosła ogromne straty wskutek operacji armii amerykańskiej i sunnickich oddziałów w latach 2007-2008. Przejmując nad nią kontrolę, po śmierci poprzednia, Bagdadi (wojenny pseudonim Ibrahima al-Badri), odwrócił jej losy wykorzystując sytuację w czasie wojny domowej w Syrii. Po zbudowaniu bazy terrorystycznej w syryjski mieście Raqqa, Bagdadi przeniósł się do rodzinnego Iraku przejmując w styczniu kontrolę nad Fallują a w czerwcu 2014 r. nad Mosulem. Wówczas ogłosił utworzenie tzw państwa islamskiego, które, jego zdaniem, rozciąga się wzdluż granic Iraku i Syrii. Broni jej armia od 20 do 300 terrorystów uzbrojonych w ciężką broń zdobytą na słabo dowodzonych i zniechęconych Irackich Siłach Bezpieczeństwa.

Baghdadi mógł jednak źle obliczyć wpływ relacjonowanych przez telewizję ścięć zachodnich dziennikarzy i pracowników pomocy humanitarnej – bo te okropności wyraźnie pomogły wciągnąć niezdecydowanego prezydenta Obamę do podjęcia drobnych i ograniczonych decyzji – ale odniósł sukces zapewniając sobie wsparcie ekstremistów z całego świata muzułmańskiego. Tak zwane państwo islamskie, ISIS, de facto, zaczyna usuwać w cień al-Kaidę niegdyś najbardziej popularną markę rozpoznawaną przez grupy terrorystyczne.

A zatem gratulacje dla Włodka i Abu Bakra z okazji otrzymania ode mnie tytułu Men of the Year (Ludzi Roku) za wasz sukces w upowszechnianiu prześladowań. Wybór waszych osób ukazuje stopień zdyskredytowania innych postaci świata polityki zachodniej – przede wszystkim prezydenta Obamy, którzy pozwolili wam iść od zwycięstwa do zwycięstwa.

Mamy tylko nadzieję, że przeholujecie w posługiwaniu się agresją i że w 2015 r. będziemy widzieć bardziej skoordynowaną reakcję na zło, którego, jak na razie, staliście się symbolem. Nie jestem pewien czy obecny system międzynarodowy przetrwa wasze tryumfy jeszcze jeden rok.