Nowy prezydent Chin, przeprowadzi niezbędne reformy. Mówi o nawet „chińskim marzeniu”– zachwyca się część komentatorów. I dodaje z podziwem iż w jego przemówieniu „nie było już ideologii Mao Tse Tunga, ale też – prężenia geopolitycznych muskułów i mówienia o „silnym państwie”.

To tylko pół prawdy, albo nawet i mniej. Bo w tym samym przemówieniu pierwszy sekretarz Komunistycznej Partii Chin Xi Jinpin, nazywany dla zmylenia prezydentem, nie pozostawił wątpliwości, że armia „musi pozostać pod kontrolą” Biura Politycznego, by „nie doszło do powtórzenia incydentu sowieckiego”. W ten sposób w oficjalnym języku partyjnym określana jest „Pierestrojka”. Tylko ta wypowiedź wystarczy by się przekonać, że owe „chińskie marzenie” niekonieczne równa się przyjaznym stosunkom ze światem zewnętrznym.

Gdy Xi jeszcze przemawiał do księgarń w Chinach trafiła książka pod tytułem „Chińskie marzenie”. Jej autor, w myśl koncepcji Lenina, twierdzi, że Chiny powinny starać się uzyskać „militarną dominację nad światem, włącznie ze Stanami Zjednoczonymi”. I dodaje, że „Chińczycy wkrótce zaludnią bezludne wyspy”. W jaki sposób ma się to stać? Autor nie wyjaśnia. Natomiast  jak zanotował Wall Street Journal 15 marca 2013 roku, program zabijania obywateli, wprowadzony przez reżim pod eufemistyczną nazwą kontroli populacji, pochłonął przez 40 lat ponad 330 miliony dzieci.

 

Polityka jednego dziecka czyli przymus łapówki

Na czym w rzeczywistości polega polityka jednego dziecka? Wbrew błędnemu przekonaniu chińscy rodzice nie mają prawa mieć żadnego dziecka dopóki nie wykupią od reżimu zezwolenia, które kosztuje kilka tysięcy dolarów “bez faktury”. Jeśli kobieta zajdzie w pierwszą ciąże bez odpowiedniej opłaty wówczas również podlega przymusowej aborcji. Obrońca praw człowieka, były lider studentów na placu Tiananmen, a obecnie pastor Bob Fu podkreśla, że krwawa liczba tych przymusowych zabiegów codziennie rośnie. W marcu 2013 roku w prowincji Anhui kobieta w siódmym miesiącu ciąży została z ulicy porwana przez tajną policję departamentu ds. planowania rodziny do szpitala. – relacjonuje. Tam dostała zastrzyk i została zmuszonego do urodzenia martwego dziecka. Ponieważ nie opłaciła pogrzebu, i nie miała pieniędzy, dziecko zostało wrzucone do odpadów szpitalnych. W tym samym miesiącu w ten sposób reżim zabił innych dwoje dzieci powodując także śmierć ich matki. To nie jest odchylenie od normy czy samowolna decyzja lokalnych władz, tylko świadoma polityka chińskich komunistów zatwierdzona ponownie na ostatnim ich zjeździe.

Bo dla władz chińskich głównym zagrożeniem niezmiennie pozostaje zwykły obywatel. To jego krok śledzą miliony kamer na ulicach, podsłuchy telefoniczne i nowoczesne trackingi internetowe by znaleźć choćby jeden pretekst do rozpoczęcia prześladowań. – Komuniści stosują całą gamę coraz bardziej wymyślnych i brutalnych, które nawet trudno sobie wyobrazić – podkreśla obrońca praw człowieka Bob Fu. – W ciągu ostatnich kilku tygodni otrzymaliśmy dziesiątki informacji o pobiciach, rażeniu prądem i dręczeniu przez policję, aresztowaniach i porwaniach w wielu prowincjach – podkreśla.

 

Reżim chiński mści się na dzieciach

Byly prezydent USA George W. Bush rozmawia z chińskim dysydentem, obrońcą praw człowieka Chen Guangcheng

Bob Fu wraz ze słynnym chińskim dysydentem, niewidomym prawnikiem broniącym więźniów politycznych, Chen Guangcheng, przedstawił prawdziwy obraz Chin przed Kongresmenami z Komisji Spraw Zagranicznych Kongresu. Niewidomy Chińczyk próbował obudzić zaślepiony przez komunistyczną propagandę Zachód:

Kiedy urzędnicy lokalnych władz odkryli 26 kwietnia 2012 roku, że uciekłem wówczas zastępca sekretarza partii komunistycznej z Shuanghou Zhang Jian odpowiedzialny za politykę i prawo zaprowadził grupę kilkunastu mężczyzn z kijami baseball-owymi do domu mojego starszego brata. Oni przeskoczyli przez mur przed domem i włamali się.

Wtargnęli do domu, wywlekli z pokoju mojego brata, który był piżamie. Nałożyli na głowę kaptur, wykręcili ręce i zabrali na posterunek do policji kryminalnej w Yinan. Tam torturowali go przez kilkanaście godzin. Okoliczni mieszkańcy twierdzili, że przez całą noc słyszeli jak mój brat krzyczał z bólu. A w jego domu pozostała grupa mężczyzn z kijami, którzy rozbijali wszystko i demolowali jego mieszkanie. Bili także jego syna Chen Kegui i matkę Ren Zongju, przetrzymując w oddzielnych pokojach. Mężczyźni otoczyli dom strzegąc wejść by nikt nie mógł przyjść bitym z pomocą. Chen Kegui uderzali wielokrotnie o ziemię i ściany zadając mu poważny rany na głowie, rękach i nogach. W końcu w obawie o swoje życie Chen Kegui chwycił kuchenny nóż i zadał lekkie rany kilku napastnikom. Udało mu się uciec z domu i zadzwonić na policję. Jednak nikt nie przyjechał. A Chen Kegui został oskarżony o próbę morderstwa. Później ten zarzut zmieniono na celowe zadanie ran. Został skazany na trzy lata i trzy miesiące więzienia.  Od chwili aresztowania do dziś nie zostali dopuszczeni do niego prawnicy. A w dzień procesu nie pozwolili mu się zobaczyć z rodzicami. Sąd stwierdził, że dlatego iż zostaną powołani na świadków. To było kłamstwo. Zostali przetrzymani w samochodzie policyjnym. I nigdy nie zeznawali przed sądem.

To jeszcze nie pełny obraz bezprawia komunistów chińskich. Jak dodał Chen Guangcheng nie powstrzymują się nawet na zemście na dzieciach opozycjonistów.

W lutym 2013 roku ze strachem i drżeniem Chen Kegui wyznał, że był torturowany i stosowano wobec niego groźby w więzieniu Yinan. Sekretarz partii ds. polityki i prawa Ma Chenlian, który jest także dyrektorem Biura Bezpieczeństwa Publicznego i komisarz polityczny Biura Yi Chuandong wielokrotnie grozili Cheng Kegui iż „jeśli odwoła się od wyroku to zostanie skazany na dożywocie”. I dodali: „jeśli nas posłuchasz i zrobisz co mówimy to dostaniesz lekki wyrok”. „A jeśli odwołasz się to sprawa będzie rozpatrywana ponownie w Yinan czyli, że trafisz do sekcji policji kryminalnej w Yinan. Ostatnim razem nie byłeś mocno bity, ale trudno powiedzieć co się może zdarzyć jeśli cię odeślą” – stwierdzili. Trudno o bardziej wyraźne groźby. Bo w czasie gdy był w Yinan torturowali go tak, że w krótkim czasie schudł 10 kilogramów. Ponadto zagrozili, że porwą jego rodziców i dziecko. Dlatego właśnie w sądzie powiedział, że się nie odwoła.