W Syrii doszło do katastrofy humanitarnej. Uchodźców lub osób bez miejsca zamieszkania jest obecnie znacznie więcej niż kiedykolwiek od zakończenia II wojny światowej. A obecna polityka USA i szerzej społeczności międzynarodowej koncentruje się zaledwie na symptomie (reagując na fale uchodźców) niż na samej chorobie (świadomym atakowaniu cywili przez różne uzbrojone grupy). Jednak rzeczywistość domaga się zapewnienia warunków życiowych i pomocy zamieszkania uchodźcom, którzy najpewniej nigdy nie będą mogli wrócić do swoich domów.

Prezydent Obama wyraził nadzieje, że przesiedli 10 tys. uchodźców z Syrii do USA w tym roku budżetowym, choć jak na razie przyjechała tylko ich mała część. Dzieje się także tak z powodu trudności biurokratycznych, a także zmieniających się reakcji opinii publicznej po zamachach terrorystycznych w Paryżu i Brukseli. Jednak według mediów planowane są uproszczenia regulacji wizowych ażeby przyjąć 200 tys pozbawionych domów Syryjczyków. To oczywiste, że w duchu humanitaryzmu trzeba pomóc syryjskim uchodźcom choć nie właściwe jest przywoływanie analogii z ucieczką przed Holokaustem.

Krytycy przyjmowania uchodźców kwestionują możliwość sprawdzenia kim oni są na prawdę. Przecież amerykański rząd nie potrafi nawet przeprowadzić właściwej kontroli na lotnisku, a urzędnicy tegoż rzadu zapewniają iż wszyscy uchodźcy będą dokładnie sprawdzeni. Nie wiadomo dokładnie na czym będzie polegać ta kontrola bo w wywiadzie amerykańskim brakuje osób ze znajomością odpowiednich języków i po drugie brak też jakichkolwiek partnerów w Damaszku. Czy kontrolerzy dokumentów potencjalnych emigrantów po prostu zwrócą się z prośbą do syryjskich urzędników z ministerstw bezpieczeństwa w Kafr Sousa, przemieść Damaszku gdzie mieści się siedziba dowództwa sił bezpieczeństwa i wywiadu?

To bardzo szeroki problem. Nawet jeśli można byłoby przeprowadzić takie kontrole to jakie byłyby ich kryteria? Weźmy przypadek fotografa “Caesara”, który przeszedł na stronę Zachodu przekazując tysiące fotografii dokumentujących tortury stosowane przez reżim. Nie tylko Ceasar był wojskowym fotografem. Był raczej częścią ogromnego aparatu represji, który świadczy o paranoi reżimu Syrii. Mówiąc prościej syryjski rząd nie ufa swoim funkcjonariuszom dlatego po to są fotografowie żeby dokumentować wykonanie każdego rozkazu bo inaczej jeden biurokrata oskarży innego o to, że go nie wykonał. I właśnie tutaj pojawia się pytanie, na które muszą odpowiedzieć odpowiedzialni za politykę USA: kto ponosi winę za tortury? Policjant z pałką, śledczy z paralizatorem, funkcjonariusze, którzy przyprowadzili więźnia czy fotograf dokumentujący te represje? Szerzej rzecz ujmując trzeba zapytać kto ponosi odpowiedzialność za terroryzm: ten kto przeprowadza zamach samobójczy czy ten kto to umożliwia czy ten kto do tego dopinguje?

Biały Dom i Kongres mogą dyskutować ilu przyjąć i przesiedlić Syryjczyków oraz jak sprawdzić ich tożsamość, ale te kwestie powinny tylko stanowić część tej debaty. Równie ważne jest kryterium sprawdzianu tożsamości, a w tej sprawie zapadło niepokojące milczenie administracji i Kongresu.