"Syrian civil war" by Syria location map2.svg: User:NordNordWestFile:2011 Libyan Civil War.png: User:Spesh531derivative work: --Spesh531, My talk, and External links - This file was derived from: Syria location map2.svgEn:Module:Syrian_Civil_War. Licensed under GFDL via Wikimedia Commons - https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Syrian_civil_war.png#/media/File:Syrian_civil_war.png

“Wojna w Syrii – lokalizacja i zasięg uzbrojonych grup biorących udział w konflikcie” / Informacje dotyczące praw autorskich: Copyright: Syria location map2. svg: User:NordNordWestFile:2011 Libyan Civil War.png: User:Spesh531 to praca wykorzystuje materiał: –Spesh531, My talk and External links . Licencja: GFDL via Wikimedia Commons

Gdy zwolennicy samoograniczenia się Ameryki przekonują do wycofania się z chaotycznego i wrogiego świata to wówczas zwykle narzekają na to jak mało odpowiedzialności ponoszą mocarstwa światowe spoza NATO za zapewnienie sobie bezpieczeństwa. Jednak w okresie ostatnich sześciu lat, które upłynęły pod znakiem wycofywania się USA różne państwa zaczęły okazywać wolę zabezpieczenia swojego podwórka. Rosja napadła na Ukrainę, Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie prowadzą naloty na Libię, a koalicja 10 sunnickich państw na czele z Arabią Saudyjską atakują z powietrza partyzantkę w Jemenie wspieraną przez Iran. Nic dziwnego, że na zachodzie nie ma zbyt wielu takich, którzy chwaliliby skutki zachodniej polityki wycofywania. Jeśli informacje prasowe są prawdziwe to upadnie jeszcze jeden filar Pax Americana. I skruszy go niezawodny sojusznik USA.

Turecka Rada Narodowego Bezpieczeństwa dyskutowała na temat możliwości wprowadzenia nadzwyczajnych środków w reakcji na wciąż pogarszającą się sytuację bezpieczeństwa kraju w wskutek coraz większej chaotyczności wojny w Syrii gdzie linia ognia przesuwa się bardzo szybko wraz siłami Islamskiego Państwa do uprzednio wyzwolonego już miasta Kobane. “Prezydent Recep Tayyip Erdoğan zatwierdził zmianę zasad angażowania sił zbrojnych uchwalonych przez parlament żeby pozwolić armii zaatakować Państwo Islamskie Iraku i Lewantu oraz reżim Assada” – ujawnił Telegraph. Jednak to nie syryjscy islamiści ani reżim w Damaszku, który już zaatakował i zniszczył aktywa tureckich wojsk,  jest prawdziwym celem Erdoğana tylko jedyna siła, na której Zachód może polegać, w walce z ISIS w regionie – Kurdowie.

Turecki prezydent przyrzekał niedawno: “Zwracam się do całego świata: my nigdy nie pozwolimy żeby powstało nowe państwo na naszej południowej granicy, na północy Syrii.” Przemówienie, w którym Erdoğan oskarżył syryjskich Kurdów o przeprowadzenie czystek etnicznych było sygnałem końca krótkiego flirtu Syrii z ideą powstania niepodległego Kurdystanu.

Propozycja Ankary składa się z planu ograniczonej inwazji północnej Syrii “w celu utworzenia strefy buforowej o długości 110 km i szerokości 33 km” wzdłuż granicy z Turcją. Strefa powstrzyma zarówno ofensywę ISIS jak i Kurdów. Dziennik Financial Times twierdzi, że w inwazji Syrii miałaby też wziąć udział Jordania, która zaatakowałaby kraj od południa i ustanowiła własną strefę bezpieczeństwa rozciągającą się od “prowincji Deraa [Daraa] i Suwaya włącznie z miastem Deraa [Daraa].”

Oczywiście administracja Obamy okazała zwyczajowo brak zainteresowania możliwością dalszego upadku porządku międzynarodowego na Bliskim Wschodzie.

“W poniedziałek Departament Stanu oświadczył, że USA nie widzą żadnego “twardego dowodu” potwierdzającego żeby Jordania i Turcja chciały utworzyć strefę buforową w Syrii” – ujawnił izraelski dziennik Haaretz. “Rzecznik Departamentu Stanu Mark Toner powiedział, że “poważne logistyczne wyzwania” przeszkadzają w utworzeniu takich stref buforowych, ale on nie widział żadnego konkretnego dowodu żeby Turcja czy Jordania miały takie plany”.

Jednak te dementi bardzo przypomina uspokajające głosy, które aż do chwili gdy zaczęły spadać bomby na Jemen przekonywały, że Saudyjczycy nie dysponują wystarczającą siłą militarną żeby przeprowadzić nasilone operacje wojskowe przeciw rebeliantom Huti. Choć eksperci poprawnie oceniali stan saudyjskiego potencjału militarnego to jednak ogromnie niedocenili skali zagrożenia jakie, z perspektywy Rijadu, wywoływały ataki wspieranych przez Iran bojówek starających się zdobyć kontrolę nad Zatoką Adeńską i cieśniną Bab-el-Mandeb. Podobnie zatem z punktu widzenia Waszyngtonu może wyglądać kwestia, jakby się to wydawało, wirtualnej inwazji Syrii, która niczego by zmieniła, a jednak w ocenie Ankary i Ammanu mogąca spowodować znaczące zmiany.

“Kurdowie stanowią 25 proc. populacji Turcji i Erdoğan – podobnie jak większość etnicznych Turków – jest przerażony wizją utraty terytorium przez Turcję jeśli doszłoby do wyzwolenia syryjskiego i irańskiego Kurdystanu. Turecki Kurdystan może zatem być kolejnym elementem domina” – zauważył Michael Totten z World Affairs Journal. “Turcy wcale nie oszaleli, że boją się, iż do tego może dojść”.

Wyraźnie widać od dłuższego czasu, że Turcja jako członek NATO nie podziela poglądu sojuszu iż Islamskie Państwo stanowi egzystencjalne zagrożenie. Jak zauważył Michael Rubin, współczucie Erdoğana wobec Islamskiego Państwa jest niemal tak samo silne jak jego antypatia do Kurdów: “Erdoğan podobnie jak Atatürk przyjąłby do siebie Kurdów, gdyby tylko zrezygnowali ze swojej tożsamości etnicznej.” Kurdowie jednak pokazali, że są najlepszą siłą militarną w regionie walcząc przeciwko ISIS w Iraku i Syrii. I ta świadomość przyczyniła się do wzrostu dumy narodowej Kurdów. Wygląda na to, że Turcja zechce ją stłamsić.