iraq-hangs-seve11227

W Iranie kara śmierci wykonywana jest publicznie.

Kiedyś Unia Europejska była dumna ze swoich starań na rzecz praw człowieka. Był to “najistotniejszy aspekt tożsamości europejskiej”. Kiedy 18 maja 1992 r. Klaus Kinkiel został ministrem spraw zagranicznych Niemiec to stwierdził, że prawa człowieka są najważniejszym celem – przynajmniej w sferze retoryki. W kuluarach jednak Kinkel ślinił się na widok kontraktów z Iranem.  Do 1987 r jedną czwartą całego importu Iranu to stanowiły towary z Niemiec. Jednak Niemcy miały większy apetyt. Bo przecież ponad wszystko rynek Iranu robi wrażenie – bogaty w ropę i wymagający inwestycji po 8 latach niszczącej wojny. Dlatego administracja Clintona promowała politykę podwójnego powstrzymywania, a Kinkel z jego europejskimi kolegami twierdził iż Iran był zbyt ważnym państwem żeby go izolować.

Unia Europejska 12 grudnia 1992 r. udzieliła poparcia propozycji krytycznego dialogu złożonej przez Berlin. W ramach dialogu rządy europejskie miały powiązać handel z Iranem z poprawą sytuacji praw człowieka i dostosowaniem postępowania Teheranu do międzynarodowych norm. Rada Europejska oświadczyła: “Rada Europejska umacnia swoje przekonanie co do potrzeby kontynuowania dialogu z rządem Iranu. Ten dialog jednak nie może być bezkrytyczny i powinien wyrażać troskę o postępowanie Iranu i nawoływać do jego poprawy w wielu dziedzinach, zwłaszcza praw człowieka, kary śmierci dla autora Salmana Rushdi orzeczonej fatwą Ayatollaha Chomeiniego, która jest sprzeczna z międzynarodowym prawem oraz terroryzmu.” Podobnie jak dziś Obama, tak wówczas europejscy urzędnicy założyli, że wzrost handlu umocni pozycję tamtejszych pragmatyków. Prościej rzecz ujmując Berlin wierzył, że osiągnie więcej przez dialog niż stosując przymus.

 

Europejski komisarz Hans van der Broek spotkał się w grudniu 1993 roku z brytyjskim hindusem Salmanem Rushdie żeby zapewnić go, że poprawa sytuacji praw człowieka, zniesienie fatwy Chomeiniego i większy szacunek wobec prawa międzynarodowego w Iranie będą warunkiem ustanowienia bliższych więzi Unii Europejskiej z Iranem. Jednak Unia nie postawiła takich warunków. Rząd Iranu nie potraktował serio żadnych żądań wprowadzenia zmian. Co więcej w Iranie zostali aresztowani Niemcy żeby reżim miał lepszą kartę przetargową w negocjacjach. Teheran szybko wyjaśnił, że stracił cierpliwość i nie chce dyskutować o prawach człowieka w kontekście stosunków handlowych. Kinkielowie i jego kohorcie nie przeszkodziło to jednak w zapewnianiu opinii publicznej, że dojdzie do zmiany sytuacja praw człowieka w Iranie. Do 1995 r. wartość niemieckiego eksportu do Iranu wzrosła dwukrotnie więcej niż jakiegokolwiek innego państwa europejskiego – do ponad 1,4 mld dol.

Kwitł również handel z Europą. Do 1996 r. wartość eksportu Unii do islamskiej republiki wyniosła 29 mld dol. Odtąd przywódcy europejscy wycofali się z prób powiązania stosunków gospodarczych z poprawą sytuacji praw człowieka. Kiedy Unia Europejska zawiesiła dialog z Iranem w lipcu 1997 r. premier Włoch Romano Prodi wysłał delegację do Iranu z obietnicą 3 mld dol. kredytu. W tym samym roku konsorcjum firm, na czele z francuskim potentatem naftowym Total  podpisało umowę dotyczącą rozwoju infrastruktury naftowej w Iranie o wartości 2 mld dol.

Iran wykorzystywał dialog i obietnicę ustatkowania się jak przykrywkę do realizacji swoich planów nuklearnych. A Salman Rushdie pozostał na celowniku i Iran zwiększył finansowanie terroryzmu. Niemcy, Wielka Brytania i Francja zasłoną dymną przykryły największe problemy. Ich jeńcy zostali uwolnieni, a rząd francuski zaprzeczył, że istnieje jakikolwiek dowód, że Iran finansuje terroryzm. “Nie ma żadnego dowodu” – stwierdził rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Yves Doutriax w wywiadzie udzielonym francuskiej telewizji w sierpniu 1996 r. mimo, że rząd USA miał dowody świadczące o tym, że Iran zamieszany jest w serie zamachów, dostaw broni terrorystom (włącznie z wysłaniem moździerzy agentowi Iranu w Niemczech), wsparciu Hamasu, Hezbollahu i Palestyńskiego Islamskiego Jihadu. Podobnie rząd Niemiec zaprzeczył, że istnieje jakiś konkretny dowód wskazujący na to, iż to co dzieje się w obiektach nuklearnych Iranu jest sprzeczne ze zobowiązaniami w ramach Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Nuklearnej. Międzynarodowa Agencja Atomowa obnażyła to kłamstwo Berlina.

Sytuacja praw człowieka uległa pogorszeniu. W 1995 r. władze Iranu uchwaliły prawo łączące rolę oskarżyciela i sędziego na sali sądowej. Wzrosło prześladowanie wyznawców Bahai, Żydów i chrześcijan, a aktywność cenzury się nasiliła. Od 1992 do 1996 r. Iran odmawiał wpuszczenia Specjalnego Przedstawiciela ONZ ws praw człowieka. Nowy Przedstawiciel ONZ Maurice Copithorne starał się usilnie znaleźć pozytywne trendy w podsumowaniu raportu z 1997 r., ale sam później przyznał iż te przykłady były zachętą dla nowego rządu Chatamiego do wprowadzenia reform liberalizacyjnych. Jednak dodał, że nie znalazł wielu oznak “które stanowiłyby potwierdzenie, że dojdzie do przełomu.” Rzeczywistość w Iranie była zgoła inna, choć autor raportu ONZ starał się znaleźć symptomy świadczące o poprawie sytuacji praw człowieka. W czasie gdy rozwijał się krytyczny dialog w latach 1995-1996 reżim skazał dwa razy więcej oskarżonych na karę śmierci w porównaniu z poprzednimi 10 latami. Także w czasie dialogu irańscy terroryści zamordowali kurdyjskich dysydentów w centrum Berlina. Kilku z morderców zostało aresztowanych i, po długim procesie, skazanych. W rezultacie Unia Europejska zawiesiła 29 kwietnia 1997 r. krytyczny dialog, a każde państwo członkowskie, z wyjątkiem Grecji, wycofało swojego ambasadora z Teheranu. I tutaj cynizm Unii Europejskiej stał się bardzo widoczny, bo choć dyplomaci wrócili do domu, a wizyty na szczeblu ministerialnym zostały zawieszone to jednak wyjątek stanowiły delegacje udające się w celach gospodarczych. Ówczesny zastępca przewodniczącego irańskiego parlamentu Hasan Rouhani wywracając logikę do góry nogami oświadczył: “Dopóki nie dostrzeżemy zmiany w zachowaniu Unii i dokąd nie będziemy przekonani o jej dobrej woli… uważamy, że kontynuowanie krytycznego dialogu stało się bezprzedmiotowe.”