Arabia Saudyjska zapowiedziała, iż w ciągu dwóch miesięcy wyśle do Syrii wojska do wałki z Państwem Islamskim. Decyzja jest nieodwołalna. Reakcja Rosji na zapowiedź saudyjskiej interwencji jest nerwowa. Tamtejszy Premier Miedwiediew stwierdził iż zaczyna się nowa zimna wojna (Reuters przetłumaczył słowa premiera Rosji- wojna na ziemi; jako wojna światowa; wywołując szok na świecie). Sukcesy wojsk syryjsko – rosyjskich w Syrii wzbudzają poważny niepokój Arabii Saudyjskiej i Turcji. Armia turecka ostrzelała w sobotę rejon kontrolowany przez Kurdów w prowincji Aleppo w północnej Syrii. Syryjscy Kurdowie powiedzieli, iż do walk doszło na lotnisku wojskowym, które zajęli 10 lutego.

Ostre walki toczyły się tam także 14 lutego. Premier Ahmet Davutoglu powiedział, że jeśli zagrożone będzie bezpieczeństwo Turcji, to Ankara nie zawaha się przed użyciem takich środków w Syrii jak na północy Iraku, gdzie wojska tureckie prowadzą ofensywę nbsp;przeciwko bojownikom Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). To sygnał przede wszystkim dla Rosji która stara się wykorzystać Kurdów przeciw Turcji, jak rownież dla Stanów Zjednoczonych, bo Ankara jest zirytowana wsparciem Waszyngtonu dla Partii Unii Demokratycznej (PYD) i jej zbrojnej milicji YPG (syryjskich Kurdów) w walce z terrorystami Państwa Islamskiego.

 

Premier Ahmet Davutoglu powiedział, ze jeśli zagrożone będzie bezpieczeństwo Turcji, to Ankara nie zawaha się przed użyciem takich środków w Syrii jak na północy Iraku, gdzie wojska tureckie prowadzą ofensywę przeciw bojownikom Partii Pracujących Kurdystanu (PKK)

 

 

Znacznie bardziej niepokojąca dla turecko- saudyjskiego stronnictwa sunnickiego jest postawa Rosji, która konsoliduje swoje siły i odnosi coraz większe sukcesy w walce z rebeliantami. Adel al-Jubeir, szef saudyjskiej dyplomacji oświadczył, że na niepowodzenie skazana jest strategia Rosji, której celem jest podtrzymanie władzy prezydenta Syrii Baszara el-Asada. Jubeir przypomniał iż nie powiodły się dotychczasowe próby wzmocnienia pozycji Asada, podejmowane m.in. przez Iran. – A teraz poprosił o pomoc Rosję, ale i ona go nie ocali – dodał.

Chociaż na papierze armia saudyjska prezentuje się imponująco, to jednak rzeczywistość jest zupełnie inna. Królestwo Arabii Saudyjskiej toczy od 10 miesięcy, z miernym skutkiem, wojnę przeciw szyickim rebeliantom w Jemenie. Gdyby miało dojść do kolejnej interwencji wówczas Saudowie będą musieli w pełni zmobilizować swoje siły. A to znaczy iż Rijad musi przygotować konkretny plan, którym prawdopodobnie będzie próba uzyskania pełnej kontroli nad tzw. Państwem Islamskim. A jego sytuacja pod względem strategicznym coraz bardziej się pogarsza. Terrorystom po raz pierwszy zaczyna realnie grozić odcięcie od granicy tureckiej, która ma dla nich pierwszorzędne znaczenie. Bowiem syryjscy Kurdowie mogą zdobyć Dżarabulus i Manbidż, a armia Assada okupować Al Bab w północnym Aleppo. Gdyby Saudom udało się zrealizować ten plan, to wtedy doszłoby do realnego podziału Syrii na protektorat rosyjski, saudyjski (cześć sunnicka) i amerykański (cześć kurdyjska). W tej sytuacji Turcja byłaby przegranym.

Trudno przewidzieć jak potoczy się wojna bo na terenie Syrii ścierają się interesy wszystkich mocarstw regionalnych, Rosji i USA. Jedno jednak jest pewne: z przedłużającego się konfliktu korzystają Assad i Kurdowie, którzy prowadzą ofensywę.