W maju przybyło 217 tys. nowych miejsc pracy w gospodarce amerykańskiej, ale stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 6,3 procent. Ilość nowych miejsc pracy to więcej niż średnia miesięczna w ostatnim półroczu. Wystarczy żeby sytuacja gospodarcza nie uległa dalszemu pogorszeniu, jednak to za mało żeby mówić o wzroście.

W Stanach Zjednoczonych 138,5 miliona osób nie ma pracy. To zmiana na lepsze w porównaniu ze styczniem 2008 r. zanim rozpoczął sie kryzys finansowy. Jednak od tego czasu populacja zwiększyła się o 5 procent. Stąd stopa obecna stopa zatrudnienia 62,8 jest niższa niż w styczniu 2008 roku gdy wynosiła 66,2 procent.

Ponad 7,3 miliona Amerykanów pracuje nie w pełnym wymiarze godzin bo nie mogą znaleźć pracy etatowej lub firmy ograniczyły im czas pracy. Ponad 697 tys. jest “zniechęconych” – i wielkość tej grupy nie zmieniła się od analogicznego okresu w 2013 r. Bez pracy jest 19,2 procent nastolatków wśród, których 31,1 procent stanowią Amerykanie afrykańskiego pochodzenia. To spadek z 36,8 procent w stosunku do ubiegłego miesiąca.

I taki jest właśnie przeciętny raport na temat sytuacji na rynku pracy w erze Obamy. Nie ma katastrofy, ale też i żadnych osiągnięć.

 

John Steele Gordon  – historyk i ekonomista. Jest autorem prestiżowej serii analiz-prognoz w tygodniku “Barron’s”, która ukazuje się pod tytułem “The Long View”.  Autor siedmiu książek, wśród nich The Scarlet Woman of Wall Street, dzieje Wall Street w latach 1860; Hamilton’s Blessing, historia długu narodowego USA;  The Great Game, A History of Wall StreetA Thread Across the Ocean, historia budowy linii telekomunikacyjnej pod dnem Atlantyku i An Empire of Wealth, historia gospodarki USA. Publikuje w Forbes, Forbes ASAP, Worth, the American, National Review i Weekly Standard.