źródło: muzeum. przemysl.pl

Kilka godzin przed ogłoszeniem  kontynuacji programu “ilościowego łagodzenia” przez szefa Fed Bena Bernanke niezależni ekonomiści ostrzegli przed wzrostem żywności i bezrobocia. Dlaczego? Wstrzykiwanie pieniędza do systemu finansowego wzmocni istniejący kapitał kosztem produkacji a także popytu i miejsc pracy.

Tak, w pewnym sensie Karol Marks miał rację: odpowiedzią jest kapitał. A nie praca jak jest przekonanych część ekonomistów. Ale Marks w swoim rozgoryczenie popełnił błąd domagając się likwidacji własności prywatnej. W łagodniejszej wersji socjalizmów własność jest uspołeczniana. Marks w swoim “Manifeście Partii Komunistycznej” zauważył:

Likwidacja własności prywatnej nie jest cechą, która wyróżnia komunizm ale likwidacji właśności burżua. Ale w współczesna prywatna własność burżuazji jest ostatecznym i najpełniejszy wyrazem systemu produkcyjnego… który jest oparty na antagonizmach klasowych… 

W tym sensie teorie komunistów można podsumować jednym zdaniem: likwidacja własności prywatnej. 

Nie, to zupełnie nie jest rozwiązanie. Jeśli problemem jest niedobór kapitału, niewystarczająca ilość dla wszystkich to dlaczego należy go jeszcze bardziej ograniczać czy nawet likwidować? Oszustwo tak zwanego społecznego eksperymentu pod rządami socjalistów i komunistów uwidoczniało się przez wiele dekad po wojnie w środkowej i wschodniej Europie. Wbrew twierdzeniom ideologów nie stworzono społeczeństwa bezklasowego (nikt w to nie wierzył bo cele totalitarnych władców systemu były zupełnie inne). Stworzono jednak klasę uprzywilejowaną, którą w swoim monumentalnym dziele Michael Voslensky nazwał nomenklaturą. Ona zastąpiła bankierów, elity finansowe, menadżerów i wielkie korporacje.  Voslensky szacował, że w 1959 roku nomenklatura ZSRS liczyła 750 tysięcy osób, z których tylko jedna trzecia pełniła polityczne role przywódcze. Reszta znalazła się na kluczowych stanowiskach w przemyśle, ośrodkach naukowo-badawczych, edukaci, i sztuce. Włącznie z członkami rodzin nomenklatura liczyła około 3 mln osób czyli ówczesny jeden procent populacji sowietów. Voslenky twierdzi, że te liczby nieznacznie wzrosły od 59 do 70 roku:

W systemie komunistycznych alokacji środków i dystrubucji dochodu, nomenklatura miała relatywnie wysokie dochody. Otrzymała luksusowe mieszkania, dostęp do specjalnych sklepów i lepszej jakości służby zdrowia. Stanowiła odpowiednik najbogatszych elit zachodnich w systemie kapitalizmu. 

To jest wystarczająca odpowiedź dla zwolenników socjalizmów czy komunizmu, która jednoznacznie daje odpowiedź, że oba systemy nie doprowadzą do zrównania klasy elit z średnio -zamożną częścią społeczeństwa. A raczej kto inny będzie tą elitą.

Stąd jedyną odpowiedzią jest kapitał. – Kapitał pracuje i przynosi większe zyski w stosunku na głowę niż praca ludzka – zauważył prawnik i menadżer Louis Kelso zastanawiając się nad przyczynami Wielkiego Kryzysu. Bo gospodarka nie jest statyczną ani ograniczoną rzeczywistością. Może się rozszerzać proporcjonalnie do wzrostu populacji i innowacyjności społeczeństw.

Dlatego kondycja, funkcjonowanie światowej gospodarki, a także polskiej gospodarki nie powinno opierać się wyłącznie na istniejącym kapitale niewielu. To jest krytyczny moment systemu, który należy zmienieć. Ale rozwiązanie, które zaproponował Kelso nie kosztuje nic obecnej grupy właścicieli. Bo honoruje ono w pełni prawa własności i promuje wolny rynek. W tym sensie nie jest metoda redystrybucji w klasycznym sensie ekonomii politycznej.

Na czym polega? Pracownicy powinni uzyskać prawo nabywania akcji za przyszłe zyski z dywidend. Po spłaceniu akcji właściciele mogą je zainwestować w dowolny sposób. Kapitału inwestycyjnego nie można jednak spożytkować na cele konsumpcyjne, bo musi służyć produkcji. Zyski z kapitału można zainwestować w dalsze przedsięwzięcia produkcyjne. Taki kapitał staje się fundamentem gospodarczym dla rodzin budując bogactwo i niezależność.

Jest to jedyny realny, rynkowy sposób redukcji ubóstwa, który szanuje prawo własności. 

Ten model zaproponowaliśmy dla Polski w rozmowie z Janem Pawłem II przekazując mu raport naszego zespołu pt “Pracownik właścielem” – mówi członek Specjalnego Zespołu Prezydenckiego w administracji Ronalda Reagana Dr Norman Kurland. Ekonomista dodaje, że liderzy solidarności zostali zapoznani z autentycznie rynkowym, przyjaznym pracownikom programem gospodarczym spełniającym standardy etyki chrześcijańskiej. – Pod koniec lat 1980 nastąpiły trudności z jej wprowadzeniem, ale obecnie Solidarność może ponowić próbę – podkreśla. 

By stworzyć do tego warunki potrzebne jest uproszczenie prawa podatkowego umożliwiające dynamiczne nabywanie akcji. A rząd nie powinien mieć prawa drukowania pieniądza (w Polsce wyklucza to konstytucja). Rzad także nie powienien mieć prawa w tych warunkach kreowania deficytu.

Rząd powinien stworzyć pomoc dla najuboższych. Ale w miarę rozwoju tego programu, twierdził Kelso, liczba klientów państwa będzie szybko maleć. To rozwiązanie jest jedynym, które w warunkach obecnego kryzysu może podnieść gospodarkę z kolein recesji.

Potrzebni są jednak politycy z wizją.

 

Kontynuacja wkrótce.

 

Tomasz Pompowski – dziennikarz i publicysta. Współzałożyciel i Redaktor Naczelny “Ofensywy Wolności”. Ostatnio opublikował pierwszą książkę dokumentującą współdziałanie Białego Domu prezydenta Reagana i dyplomacji Watykanu Jana Pawła II na rzecz obalenia komunizmu:  “Armia Boga kontra Imperium Zła. Duchowa historia upadku komunizmu”.