Czasem śmierci można się spodziewać bo dochodzi do niej po długim czasie utraty sił człowieka – jakby będąc ostatecznym uwolnieniem od cierpienia. Innym razem śmierć jest jakby gromem z jasnego nieba bo nikt nie wyobrażał sobie żeby osoba w pełni sił, wigoru i energii życiowej była nam przedwcześnie zabierana. Nawet jeśli ta osoba ma 79 lat.

Wielu z nas miało właśnie takie odczucia dowiadując się o śmierci Antonina Scalii.

Antonin Scalia był nadzwyczaj wspaniałym sędzią. Jednym z najbardziej znaczących w dziejach Sądu Najwyższego i najświatlejszych umysłów naszego narodu. Ogromny podziw budzi jego wpływ intelektualny włącznie z najodważniejszą obroną interpretacji Konstytucji w takim sensie jaki nadali jej autorzy i w pełnym kontekście tekstowym. Scalia ukierunkował nasze rozumienie prawa i teorii prawa i w okresie trzech dekad w Sądzie Najwyższym był przywódcą tego, co New York Times określił “renesansem konserwatywnego intelektualizmu”.

 

Formułował rygorystyczne, zasadnicze, kompetentne, bezkompromisowo logiczne, czasem miażdżące, a często dowcipne i zawsze pięknie opracowane opinie. Nie tylko wśród prawników, ale pod każdym względem, był jednym z najwspanialszych autorów. Był tak dobry.

Scalia ukierunkował nasze rozumienie prawa i teorii prawa i na przestrzeni trzech dekad był przywódcą tego co New York Times określił “renesansem konserwatywnego intelektualizmu”.

Poza tym był barwną postacią – entuzjasta muzyki i opery, gracz w pokera, myśliwy i ponad wszystko dusza towarzystwa: czarujący, ujmujący i obdarzony wspaniałym poczuciem humoru. (Kiedyś Scalia we fraku wyjaśnił dziennikarzom na wspólnym nieformalnym spotkaniu z mediami w Sądzie Najwyższym, że idzie na jeszcze jedno przyjęcie: “szanowany prawnik w dzień jest bywalcem imprez w nocy”). Niczego się nie obawiał. Zupełnie ignorował krytycyzm ze strony lewicy i wrogo do niego nastawionych dziennikarzy. Miast się ukrywać lubował się w sporach z nimi rozbrajając jeden po drugim ich argumenty. Antonin Scalia był człowiekiem głębokiej wiary, oddanym katolikiem, który kochał swój kościół i Pana. Był także oddanym mężem i ojcem. Miał dziewięcioro dzieci. Niektóre z nich znam, a jedno znam bardzo dobrze – jego syna Eugene.

Byliśmy kolegami w biurze autorów przemówień ówczesnego Sekretarza ds Edukacji Williama Bennetta. Doskonale pamietam jak ciepło i serdecznie traktował mnie w pierwszych dniach pracy, gdy bylem zdenerwowany i niepewny. Nigdy nie zapomnę tego wyrazu uprzejmości. Kilka lat temu Gene zaprosił mnie na obiad ze swoim ojcem – było nas tylko troje – wiedząc iż sędzia Scalia był dla mnie wzorem inteligencji. (Washington Post w artykule o mnie gdy pracowałem w Białym Domu napisał o moich lekturach. Wsród książek znalazła się Scalia’s Dissents: Writings from the Supreme Court’s Wittiest, Most Outspoken Justine Kevina A. Ringa.) To było dla mnie cudowne spotkanie, które na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Dodałbym jeszcze iż jeśli człowieka ocenia się po tym ile jego dzieci okazały mu szacunku, miłości, uczucia, a nawet czci to można być spokojnym o dziedzictwo pozostawione przez sędziego Scalię. Rodzina go obdarzała miłością. Jego przyjaciele, także ze środowisk lewicowych, okazywali mu szacunek.

Antonin Scalia zawsze w życiu stawał po stronie aniołów. A teraz jest już z nimi w swoim i ich prawdziwym domu. Nie mam watpliwości, że zachwyca i oświeca ich podobnie jak nas oświecił i zachwycił. Oh, jak bardzo będzie go nam brakowało!

.