Giełda nowojorska /Archives

 

W przeważającej mierze na zadłużenie wielu partnerów składają się szerokie i długoterminowe zobowiązania, które są istotą kontraktu społecznego, popularnego nie tylko na Zachodzie. W przypadku państw europejskich są to niezrównoważone zobowiązania emerytalne, które stanowią na przykład w Wielkiej Brytanii 80 procent PKB.

W Stanach Zjednoczonych luminarzami tego społecznego kontraktu są rząd, Main Street i Wall Street (jako symbol sektora globalnych finansów). Zobowiązania zawarte w tych kontraktach społecznych – Social Security, Medicare i Medicaid – są odbiciem ekonomicznych i finansowych ustaleń, które podobnie jak w Europie, stają się coraz bardziej niezrównoważone (usustainable).

Parafrazując powiedzenie sławnego ekonomisty Jamesa Buchana: Jak tylko demokracja wejdzie na drogę finansowania deficytu to będzie nią podążać dotąd, aż ścieżka stanie się niemożliwa do przejścia, ponieważ politykom i rządom zawsze jest łatwiej zadowolić wyborców dzisiaj kosztem jutra. Jednakże pokolenie jutra coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że dzisiejszy kontrakt stanowi, de facto, pokoleniowy schemat Ponziego (Ponzi scheme).

Tempo narastania długu globalnego, jakby przyspieszyło, w sposób niekontrolowany prowokując rozbieżne reakcje odpowiedzialnych za politykę gospodarczą. Część zareagowała, tworząc wielkie plany i składając deklaracje, stosując przy tym doraźne środki, które w końcu, zmusiły ich do stwierdzeń: „Że oczywiście bolesne działania trzeba będzie podjąć, ale jednak może jeszcze nie teraz”. Inni twierdzili, że im dłużej będzie się opóźniać zastosowanie lekarstw tym boleśniejsza będzie kuracja.

Choć globalnych chaos gospodarczy udowodnił, że „kapitał z natury jest niematerialny, a skoro to nie materiał, a wartość tworzy kapitał, wartość nie ma charakteru cielesnego”, to jednak wydaje się, że decydenci odpowiedzialni za politykę ekonomiczną tego jeszcze nie zrozumieli.

W kontekście nowej sytuacji bezprecedensowego zadłużenia w przypadku państw powstaje wiele nowych problemów: jak określić zabezpieczonego, czy jak odróżnić utratę płynności od niewypłacalności. Spoglądając na nie od strony praktycznej, problem zadłużenia rozwiązywany jest poprzez koncentrowanie się na symptomach (przede wszystkim płynności), a nie na przyczynie, co jeszcze bardziej pogarsza problem. Bo w normalnym znaczeniu tego słowa rządy nie mogą być niewypłacalne, ponieważ zabezpieczeniem ich długu nie są aktywa, ale zdolność do nakładania i ściągania podatków.  Na tę zdolność z kolei wpływa i równocześnie zależy od niej wzrost gospodarczy. I tu koło się zamyka.

„Firmy muszą pożyczyć więcej, żeby utrzymać poziom aktywności ekonomicznej na tym samym poziomie przy pomocy niskich dopływów gotówki z niskich dochodów. Ale wyższy dług zwiększa prawdopodobieństwo, że dochody w przyszłości nie wystarczą do pokrycia zobowiązań” ( Joseph Stiglitz i Bruce Greenwald, [w:] „New and Old Keynsians, Journal of Economic Perspectives 7, Winter 1993, s. 23-44).

Ta prawda odnosi się zarówno do firm, jak i państw.

Zwiększanie płynności w oceanie długu, zamiast redukować poziom wody poprzez zwiększanie wypłacalności, tylko pogarsza sytuację; stanowiąc odpowiednik morfiny aplikowanej choremu na raka. Polepsza samopoczucie do chwili, gdy pacjent umiera. Co ważniejsze, pomimo że obecnie na proces podejmowania decyzji mają wpływ doraźne polityczne imperatywy, prawdziwy charakter globalnego kryzysu finansowego i zbliżającej się katastrofy światowego zadłużenia zdradza coraz słabsza wypłacalność partnerów kontraktu społecznego.

Zastosowana dotąd polityka zarówno “ilościowego łagodzenia”, czy “przekręcania” (twisting) nie pomogła obniżyć wód – a tylko pogorszyła katastrofę. Przynajmniej w Stanach Zjednoczonych prywatne banki i korporacje robią wszystko, by sprawić, żeby następny kryzys był gorszy niż poprzedni, posługując się nadwyżką płynności, aby gorączkowo od-lewarować, miast dokonywać “ilościowego obniżania” tych wód.

Inne sposoby rozwiązania problemów, które powstały w regionach fiskalnej integracji – w przypadku Unii Europejskiej ściśniętych monetarnym kaftanem Eurostrefy – to negocjacje darowania długu, metoda nazywana  “strzyżeniem”. Skutkiem tych rozwiązań może być ulga dłużnika, ale też, co jest bardziej prawdopodobne i zarazem tragiczne, problem zadłużenia może rozwiązać bankructwo wraz z szalejącą inflacją. Te ograniczenia wyboru ekonomicznych rozwiązań odbiera władzę decydentom.

Jak zawsze ostateczne nadzieje na rozwiązanie problemu zadłużenia pokładane są we wzroście jako sposobie wyjścia z przybierających wód długu. I dobrze, że tak jest. A jednak, w obecnej sytuacji gospodarczej, wydaje się dużo bardziej prawdopodobnym, że źródłem wzrostu jest boska interwencja niż trudne wybory, które muszą być podjęte przez zwykłych śmiertelników.

Uginająca się pod ciężarem długu gospodarka globalna stanie w obliczu alternatywy: polityki oszczędności Scylli, albo pakietów stymulacyjnych Charybdy, które spowodują dalszy wzrost długu. Inaczej mówiąc, będzie to sytuacja jak w powiedzeniu: “i tak źle, i tak niedobrze”.

Zagrożenie, które wiąże się z wprowadzeniem rozwiązań Scylli wymaga łagodzenia, wprowadzenia czasami drakońskich środków oszczędnościowych, jak cięcia państwowych emerytur, zarobków w sektorze budżetowym i równocześnie podniesienia podatków, może zdusić wzrost z powodu ograniczenia popytu. Ponadto nie można ignorować reakcji niezadowolenia z takiej polityki – często demonstracje na ulicach Aten, Paryża, Lizbony, a także narodziny nowych socjo-politycznych ruchów w Stanach Zjednoczonych.