Kryzys gospodarczy dotyka przeciętnych Rosjan

Kryzys gospodarczy dotyka przeciętnych Rosjan

Gdy upadał Związek Sowiecki po Moskwie krążył dowcip. Rosjanin wchodzi do sklepu i widzi że nie ma papieru toaletowego. Wchodzi do drugiego – a tam nie ma mięsa. Na ulicy narzeka na państwo sowieckie, że nie potrafi nawet wyprodukować papieru ani mięsa. Nagle zatrzymuje go policjant i mówi: “dawniej byśmy cię zastrzelili za te komentarze”. Rosjanin wraca do domu i mówi do żony: “Maria jest gorzej niż sądziliśmy, nie tylko nie ma papieru toaletowego ani mięsa, ale oni nawet nie mają już naboi.”

Warto sobie o tym przypomnieć nie tylko dlatego, że jutro, czyli 19 sierpnia, wypada rocznica nieudanego puczu na Kremlu, który położył kres władzy komunistów i przyczynił się do rozpadu Związku Sowieckiego ale dlatego, że “Nowyje Izwiestia” informuje iż budżet rosyjskich regionów tak jest nadwyrężony, że nie stać ich na urny wyborcze czy karty do głosowania.

 

W regionalnych budżetach komisji wyborczych jest tak ogromny deficyt, że zagraża organizacji wrześniowych wyborów

 

Siergiej Jeżow pisze, że “w budżetach komisji wyborczych jest tak ogromny deficyt, że zagraża organizacji wrześniowych wyborów”.  Komisje tłumaczą, że to skutek “trudnej sytuacji gospodarczej i spadku wartości rubla.”

W efekcie, wyjaśnia autor, regionalne komisje “oszczędzają na wszystkim pozostawiając tylko jedną pozycję budżetową nietknięta – ich płace.”

Jeżow w swoim tekście przytacza przykłady. Urzędnicy w Kemerowo zrezygnowali z elektronicznego systemu do głosowania oszczędzając 7,7 proc. W Riazaniu jest gorzej bo brakuje kart do głosowania z powodu wzrostu cen papieru. Będzie tam wydrukowanych tylko 80 proc. kart.

W Jużno-Sachalińsku władze posunęły się dalej bo rozwiązały komisje wyborcze twierdząc, że powołają je ponownie bliżej wyborów. W Archangielsku i kilkunastu innych regionach zlikwidowano z wideo-monitoringu tłumacząc to wysokimi kosztami.

Jednak cięcia kosztów przeprowadzone przez regionalne komisje wyborcze, jak mówią urzędnicy z Moskwy, nie obejmują wypłat ich pracowników. A w niektórych przypadkach ich płace nawet wzrosły.