Saleh Muslim, lider Partii Unii Demokratycznej w Syrii. Kontroluje region w Syrii, którego ani siły reżimu al-Assada, ani tzw. państwo muzułmańskie nie zdołały zdobyć/Photo: Jan Bojer Vindheim/ Copyright: Wikimedia

Obama i Kerry powinni zacząć dostrzegać rzeczywistą sytuację w Syrii, a nie wyimaginowaną, umiarkowaną opozycję – podkreśla Dr Michael Rubin.

W grudniu ubiegłego roku w czasie konferencji w Brukseli miałem okazję krótko porozmawiać z szefem Partii Unii Demokratycznej w Syrii Salihem Muslimem. Muslim jest chyba najbardziej wpływową postacią w Rojawie [w języku kurdyjskim Rojavayê Kurdistanê znaczy Zachodni Kurdystan], czyli syryjskim Kurdystanie. Niektórzy amerykańscy senatorowie wciąż dyskutują na temat Wolnej Armii Syrii, która jest, ich zdaniem alternatywą wobec, tak zwanego, państwa islamskiego (ISIS) i reżimu Bashara al-Assada. Jednak to Muslim utrzymuje kontrolę nad jedyny stabilnym, świeckim i tolerancyjnym regionem w Syrii – jego ciężko wywalczona władza bynajmniej nie jest teoretyczna. Zdobył ją wskutek zepchnięcia czy raczej zamknięcia w kwarantannie armii Bashara al-Assada wspieranej przez Iran i zwycięstwa nad, tak zwanym, państwem islamskim. W regionie kontrolowanym przez partię Muslima, zarówno chrześcijanie, plemię jazydów i muzułmanie swobodnie praktykują swoją religię, dziewczęta chodzą do szkoły – do tych samych szkół i klas, do których uczęszczają chłopcy – a lokalne władze zapewniają usługi mieszkańcom – od wywozu śmieci i arbitrażu do pokojowego rozstrzygania konfliktów.

Czym zatem zajmuje sie sekretarz stanu John Kerry? Zakazuje Salihowi Muslimowi wjazdu na teren Stanów Zjednoczonych, odmawiając w zeszłym roku kilkanaście razy wydania mu wizy. Ale to nie wszystko. Kerry nie zaprasza też Muslima na konferencje opozycji w Syrii. Sekretarz Stanu ma problemy z logicznym myśleniem: oskarża Muslima o to, że współpracuje zbyt blisko z Assadem. Tym zarzutom Muslim zaprzecza. Nie zważając na to Kerry – który korzystając z gościnności Assada gdy był senatorem wielokrotnie mówił o nim: “mój dobry przyjaciel”- pozwolił partnerom Assada zasiąć przy stole negocjacyjnym, stąd bardziej niż dziwaczny wydaje sie jego zakaz uczestnictwa w konferencjach dla Muslima.

Część problemu może brać się stąd, że Partia Muslima krytykowana jest w Waszyngtonie za zbyt bliską współpracę z Robotniczą Partią Kurdystanu, która znajduje się na amerykańskiej liście organizacji terrorystycznych. Jednak jeśli właśnie z tego powodu Kerry blokuje Muslima, to powinien skontaktować się z rzecznikiem Departamentu Stanu Marie Harf, która, po zrzuceniu przez Amerykanów wsparcia syryjskim Kurdom lojalnym wobec Partii Unii Demokratycznej, zaprzeczyła jakoby ugrupowanie znajdowało się na liście organizacji terrorystycznych Waszyngtonu. Bez względu na to jednak nawet jeśli opinia Departamentu Stanu była inna to nie byłoby takie ważne,  bo rząd USA kilka miesięcy temu zaliczył Patriotyczną Unię Kurdystanu i Kurdyjską Partię Demokratyczną – obie są sojusznikami Waszyngtonu – do grup terrorystycznych.

Jak ma zatem zachować się Salih Muslim? W ostatnich miesiącach dwa a może trzy razy, ostatnio w czasie świąt Bożego Narodzenia, złożył wizytę w Moskwie i spotkał się z przedstawicielami rosyjskiego rządu. Nie można za to winić Muslima. On nie ma nastawienia antyzachodniego czy antyamerykańskiego, a przeciwnie stara się zacieśnić więzy z Amerykanami. Niestety tylko Rosja odpowiedziała na jego prośby. Jednak Kreml rzadko świadczy bezinteresowną pomoc. I będzie spodziewał się raczej umowy quid pro quo. A takie rozwiązanie na pewno nie będzie sprzyjać Stanom Zjednoczonym.

Być może w końcu Obama i Kerry mogliby zacząć dostrzegać rzeczywistą sytuację w Syrii, a nie wyimaginowaną, umiarkowaną opozycję, która albo nie istnieje albo nie uznaje wieloetnicznej rzeczywistości federacji przyszłej Syrii. Wydanie wizy Muslimowi nic nie kosztuje. A może doprowadzić do przełomu dyplomatycznego, który osłabiłby zarówno syryjski reżimi jak i, tak zwane, państwo muzułmańskie. I równocześnie byłaby to okazja do skorzystania z modelu, który odniósł sukces na pełnych kurzu i zniszczonych wojną równinach Syrii.