Zadaniem premiera Benjamina Netanyahu w czasie wczorajszego przemówienia w Kongresie było poinformowanie o nastroju w regionie tej części świata. Można się było przekonać jak bardzo niepokoją się jaki kształt przyjmie umowa dotycząca broni nuklearnej Iranu co podkreślał w sposób rzetelny i autentyczny przywódca Izraela. Zdenerwowany jest nie tylko Izrael, ale również Arabia Saudyjska i inni sojusznicy USA z nad Zatoki Perskiej. I w tej kwestii Netanyahu może już odnosić sukcesy.

Oczywiście najważniejszym tematem przemówienia był program atomowy Iranu. Jednak Netanyahu starał się uświadomić co to jest za reżim i jak wykorzystuje swoją potęgę finansową i militarną. “Jeśli chce żeby traktowany był jako normalne państwo, to niech postępuje jak normalne państwo” – powiedział Natanyahu. I przedstawił długą, jak litania, listę przestępstw Iranu zaznaczając, że to są to tylko popełnione w ostatnio – i że ten reżim podąża drogą do zdobycia bomby atomowej. Netanyhau powiedział:

 

 

 

Irańscy szantażyści w Gazie, jego sługusy w Libanie, jego strażnicy rewolucji na Wzgórzach Golan uchwycili Izrael w trzy macki terroru. Assad mający wsparcie Iranu urządził rzeźnię Syryjczykom. Wspierane przez Irane milicje szyickie szaleją w Iraku. Huti ze wsparciem Iranu przejmują kontrolę nad Jemenem, stwarzając zagrożenie dla strategicznej cieśniny u ujściu Morza Czerwonego podobnie jak dla Cieśniny Hormuz,  będącej dla Iranu drugim miejscem, w którym może zdławić światowe dostawy ropy.

Nie dalej jak w zeszłym tygodniu niedaleko Cieśniny Hormuz Iran przeprowadził manewry wojskowe podczas których symulował atak na amerykański lotniskowiec. To było zaledwie w zeszłym tygodniu w czasie kiedy prowadzą rozmowy w sprawie porozumienia atomowego ze Stanami Zjednoczonymi. Niestety przez ostatnich 36 lat ataki Iranu na Stany Zjednoczone nie były symulacją. I cele były prawdziwe.

Iran uwięził kilkudziesięciu jeńców amerykańskich w Teheranie, zamordował setki amerykańskich żołnierzy, piechoty morskiej, w Bejrucie i jest odpowiedzialny za zamordowanie i okaleczenie tysięcy amerykańskich żołnierzy w Iraku i Afganistanie.

Poza Bliskim Wschodem Iran atakuje Amerykę i jej sojuszników za pośrednictwem swojej globalnej siatki terroru. Ona przeprowadziła zamach na centrum żydowskie i ambasadę Izraela w Buenos Aires. Pomogła też Al Kaidzie w przeprowadzeniu ataku bombowego na ambasadę USA w Afryce. Siatka próbowała też zabić ambasadora Arabii Saudyjskiej, właśnie tutaj, w Waszyngtonie.

Iran kontroluje cztery stolice państw arabskich na Bliskim Wschodzie: Bagdad, Damaszek, Bejrut i Saanę. A jeśli pozwoli mu się na kontynuowanie agresji to upadnie ich więcej.

 

Netanyahu chce żeby zachodni negocjatorzy w ramach rozmów zatrzymali falę irańskiego terroryzmu i ekspansji.  I nie tylko on.

Prezydent Obama i sekretarz stanu Kerry nie mogą podważyć charakterystyki Iranu, którą zawarł w swoim przemówieniu Netanyahu. I nie wolno im nawet próbować tego zrobić. Nie można przeczyć tej prawdzie. Obama jednak postrzega wpływ Iranu w regionie albo jako nieukniony albo ostatecznie pożadany. Jednak region ma świadomość fantasmagorii Obamy, bo Teheran jest podstawowym czynnikiem destabilizującym Bliski Wschód.

Jednak ze zwycięstw Netanyahu polega na tym, że po jego przemówieniu Obama i Kerry wydają się postępować tak jak dotąd było to nie do pomyślenia: słuchają sojuszników. Agencja AFP poinformowała, że Kerry udaje się w podróż do regionu aby próbować przekonać sojuszników, że administracja Obama traktuje poważniej zagrożenie Iranu niżby się wydawało.

 

 

Stany Zjednoczone będą “ostro konfrontować” kurs Iranu zmierzający do ekspansji na Bliskim Wschodzie nawet po zawarciu układu nuklearnego – powiedział we wtorek urzędnik z Departamentu Stanu.

Oficjalny komentarz ukazał się po wygłoszeniu kontrowersyjnego przemówienia przez Premiera Benjamina Netanyahu w Kongresie USA, którego jednym z celów było wstrzymanie rozmów po ukazaniu zamiarów ekspansji Iranu.

Szef dyplomacji amerykańskiej John Kerry uda się we środę w podróż do Arabii Saudyjskiej żeby upewnić sojuszników USA w Zatoce, że porozumienie z Iranem nie oznacza iż Waszyngton zamknie oczy na ambicje Islamskiej Republiki w regionie.

“Bez względu na to co zawierać będą umowy będziemy nadal ostro konfrontować ekspansję Iranu w regionie i agresywność w regionie” – dodał urzędnik.

 

 

Ciężko to będzie sprzedać. Administracja Obamy umożliwiła tę właśnie ekspansję poprzez uparte przekonanie, że USA i Irana nie tylko mają wspólne interesy ale ich współpraca może przynieść korzyść zachodowi przy rozwiązywaniu różnych konfliktów na Bliskim Wschodzie.

Administracja chce oddzielić swoje zabiegi dyplomatyczne w sprawie porozumienia nuklearnego od irańskiego ekspansjonizu ponieważ nie chce żeby Iran wycofał się z Bliskiego Wschodu. Nie wtedy gdy tak zwane państwo islamskie, dokonuje rzezi od Iraku po Syrię i nie kiedy administracja zamierza zostawić próżnię po amerykańskich wpływach, którą mogą zając różne milicje.