Adrian Karatnycky / AK's Private Archives

Adrian Karatnycky / AK's Private Archives

Adrian Karatnycky podzielił się swoimi przemyśleniami z Ofensywą Wolności na temat wydarzeń na Ukrainie w czwartek po południu, czasu amerykańskiego. Wówczas pojawiały się pierwsze, choć nieprecyzyjne, informacje o 70 do 100 ofiar snajperów, którzy rano strzelali do opozycjonistów na Majdanie. Trwały jeszcze wtedy negocjacje ministrów spraw zagranicznych Trójkąta Weimarskiego z ówczesnym prezydentem Ukrainy – Wiktorem Janukowyczem i opozycją. Nie było wiadomo czy i kiedy dojdzie do rozejmu i jak następną kartę Ukraina zapisze w księdze swoich dziejów…

 

Noc ze środy na czwartek była przypuszczalnie jedną z najcięższych na Majdanie – twierdzi część obrońców. Rano snajperzy zaatakowali de facto bezbronne osoby cywilne. Kryzys wydaje się pogłębiać… Wiemy, że Wiktor Janukowycz poprosił Rosję o wydelegowanie pośrednika do rozmów negocjacyjnych. Prezydent przerywał, jak dowiedzieliśmy się z relacji prasy, rozmowy z szefami dyplomacji Francji, Niemiec i Polski, żeby zadzwonić do Władimira Putina. Dr. Goble uważa, że Rosja nie chce dopuścić do tego, żeby inicjatywa co do przemian na Ukrainie znalazła się po stronie Zachodu…

 

Nie. Rosja już przegrywa tę walkę.Wydaje się, że Kreml zrozumiał iż Janukowycz przegrał i dlatego Putin robi wszystko, żeby choć trochę obronić swoje wpływy na Ukrainie. Proszę zauważyć, że do Kijowa przyjeżdża ambasador Lukin, żeby być obserwować negocjacje. Kim jest Lukin? Czy to jest człowiek z machiny politycznej Putina? Bynajmniej. Wywodzi się ze starej opozycji jelcynowskiej, a Kreml wysyła go na Ukrainę, żeby stworzyć obraz Rosji zatroskanej o obronę praw człowieka i sprawić wrażenie, że Rosja nie ponosi moralnej odpowiedzialności za to, co wydarzyło się w Kijowie.

A jak można określić zakres odpowiedzialności moralnej Rosji, o której Pan mówi?

Rosja oczywiście ponosi odpowiedzialność za masakrę w Kijowie. Rosyjscy doradzali ministrowi bezpieczeństwa wewnętrznego i prezydentowi. I to jest fakt. Rosyjscy specjaliści, którzy analizowali sytuację na Majdanie opracowali błędną strategię. Mocno przeliczyli się w swoich kalkulacjach. Najpierw sądzili, że mogą zdusić protesty bijąc ludzi na ulicach, później wyraźnie zdecydowali się nawet na zabicie kilku osób. Zalecali dalsze bicie, ale ta metoda także nie zadziała. Protestujący w odpowiedzi na tę agresję zastosowali znacznie ostrzejsze środki obrony. I tak się zaczęły znane nam bitwy. Warto jednak przypomnieć, że przez trzy miesiące protestujący zachowywali się pokojowo. Dopiero gdy zostali zaatakowani przez milicję i specjalne jednostki Berkut to wówczas zaczęli się bronić. I ostatecznie wskutek dalszych, bardziej brutalnych ataków władz musieli uzbroić się bardziej. W rezultacie działań rosyjskich doradców wspólnie z częścią ówczesnych władz, Ukraina znalazła się w przede dniu wojny domowej i załamały się rządy Janukowycza.

W zachodniej Ukrainie władze odmówiły posłuszeństwa prezydentowi…

Tak. Dzisiaj szef rady bezpieczeństwa został aresztowany. Ci funkcjonariusze, którzy przyczynili się do śmierci i ranienia demonstrantów zostali na Zachodniej Ukrainie postawieni w stan oskarżenia przez tamtejsze prokuratury. A zatem prawo jest wykonywane przez instytucje państwowe, które nie uznają już prezydenta Janukowycza. Także w Zachodniej Ukrainie protestujący przejęli kontrolę okupując dowództwo służby bezpieczeństwa, milicji oraz Berkutu. I właśnie oddział Berkutu, który bije i zabija demonstrantów w Kijowie, na Zachodniej Ukrainie przeszedł na stronę rządu lokalnego nie przyjmując rozkazów prezydenta Janukowycza. Zatem i milicja i specjalne oddziały Berkut okazały lojalność wobec opozycji. Jeśli nastąpi dalsza eskalacja przemocy to zostaną oni wysłani do Kijowa by bronić demonstrantów.

A nastąpi? Nawet jeśli zostanie podpisana umowa wskutek negocjacji?

Ukraina stoi na rozdrożu. Droga prowadzi przez negocjacje z nowymi władzami konstytucyjnymi. Sądzę jednak, że pan Janukowycz nie będzie chciał rozmawiać. Będzie próbował walczyć mając przy boku tych, którzy już zaszli za daleko. Ich jedynym rozwiązaniem było pokonać przemocą opozycję. Pytanie jak długo będzie trwał konflikt? Pytanie też w jakim kształcie przetrwa Ukraina? Czy po tych wydarzeniach państwo się zmniejszy czy też zachowa jedność terytorialną? Być może małe części kraju oddzielą się tak jak Krym. Pytanie też czy do części oligarchów, którzy są obecnie opozycją wobec pana Janukowycza, jak Renat Achmetow, dołączą pozostali. Czy też będą lojalni wobec Janukowycza do końca. 

Nie podziela pan obaw tych, którzy przestrzegają, iż Rosja może chcieć mieć ostatnie słowo w sprawie Ukrainy?

Rosja próbuje nadrobić zaległości jakie ma wobec Unii, bo trzej ministrowie Trójkąta Weimarskiego negocjowali umowę rozjemczą między opozycją a prezydentem Janukowyczem. Rosja sądziła, że on nie będzie potrzebował pośredników w negocjacjach, a teraz widzi, że stało się inaczej. Jednak Kreml przedefiniował swój cel strategiczny na Ukrainie. Już nie stara się ograniczyć jej suwerenności – chcąc zachować ją w strefie swoich wpływów. Teraz jego wysiłki koncentrują się wyłącznie na Krymie, Doniecku i Ługańsku. I to jest zupełnie inna gra, bo Rosja przekalkulowała i straciła. Nie wskutek działań Zachodu, ale tego co zrobił naród Ukrainy – ich odwadze. Ludzie są rozgniewani i sfrustrowani. I ta sytuacja także sprawia, że pozycja negocjacyjna Rosji jest bardzo słaba. To jest bardzo dynamiczny proces, który wskazuje na to, że Rosja traci grunt pod nogami na Ukrainie.