OLYMPUS DIGITAL CAMERA

VI Marsz na rzecz JOW. Warszawa. 2011/Foto: JOW.pl

Obecny prezydent, polityk, podobnie jak wszyscy pozostali, składa obietnicę przeprowadzenia referendum na rzecz JOW. Wydaje się, że znacznie za późno. Z resztą widać wyraźnie iż owe zapowiedzi są nieszczere. 

To raczej próba niwelowania ostrza JOW – próba łączenia referendum na rzecz zmiany ordynacji z innymi postulatami. Referendum musi być jasne i czytelne – i dotyczyć tylko jednego postulatu. Inaczej stworzy się pole do manipulacji. Lekcję referendalną odebrali Włosi, którym politycy ufundowali referendum na rzecz zmiany ordynacji w połączeniu z innymi kwestiami. Do tego nie wolno dopuścić. Ale podejmowanie takiej próby przez polityków świadczy o ich nieszczerości – działaniach motywowanych strachem. Zwycięstwo postulatu JOW rzeczywiście nimi wstrząsnęło.

Jednak politycy także doskonale wiedzą, że zmiana ordynacji wskutek zdobycia mandatów w Sejmie może być bardzo trudna do przeprowadzenia. Nie wolno zapominać iż wybory będą się odbywać według, by tak rzec, szulerskiej ordynacji wyborczej, która nie pozwoli na zwycięstwo takie jak można odnieść w wyborach prezydenckich. Nie ma mowy o tym żeby można było zdobyć większość mandatów w Sejmie. Jak napisał profesor Przystawa: “Wiadomo więc już dzisiaj, kto wygra te wybory. Będą tylko drobne przesunięcia w proporcjach: może parę procent mniej dla PO, może parę procent więcej dla PiS i pozostałych “opozycyjnych koalicjantów”. NIKT nie zdobędzie większości niezbędnej do samodzielnego rządzenia. Na tym ta gra polega.”

A wejście do Sejmu będzie wiązało się z niebezpieczeństwem demoralizacji. Kto był na Wiejskiej to wie jaką chytrą pułapkę stworzono dla najbardziej ideowych reprezentantów.

Warto jeszcze dodać, że niska frekwencja w wyborach pokazuje, jak trudno zdobyć zaufanie nowych wyborców nawet do poparcia tego jednego, technicznego postulatu. I to w wyborach większościowych w, przeogromnym co prawda, jednomandatowym okręgu. Ten sondaż wskazuje na ogromny stopień zniechęcenia wyborców. W wyborach do Sejmu będzie jeszcze trudniejszy do pokonania. 

Wiadomo, że Ruch na rzecz JOW, czy jakkolwiek będzie nazywać się ugrupowanie startujące w wyborach do Parlamentu, będzie miał przeciw sobie obecnie istniejące partie. I prezydenta. To będzie kolejny etap ciężkiej walki o wprowadzenie tego jednego postulatu: zmiany ordynacji wyborczej proporcjonalnej na większościową z jednomandatowymi okręgami wyborczymi. 

Z okazji zwycięstwa postulatu jednomandatowych okręgów wyborczych (wypromowanego przez kandydata Pawła Kukiza, który jak mógł unikał promowania własnej osoby – i dlatego także odniósł taki sukces) przypominamy tekst założyciela Ruchu na rzecz JOW profesora Jerzego Przystawy, który napisał przed jednym z marszów na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych i przekazaniem petycji prezydentowi. Załączamy też teksty listów od Ruchu na rzecz JOW, które otrzymali trzej prezydenci: Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński i Bronisław Komorowski. Jak wiadomo żaden z nich nie potraktował ich poważnie. 

Redakcja Ofensywy Wolności

 

 

 

Screen Shot 2015-05-11 at 9.22.47 PMPo co komu marsz o JOW?

Biją głośno partyjne bębny, partie zwierają szeregi, jeżdżą po Polsce kolorowe busy, pełne uśmiechniętych i czarujących polityków. Wszystkie partie powywieszały swoje programy, a w nich jest wszystko, czego tylko dusza zapragnie, dla wszystkich grup społecznych teraz i w przyszłości. Porzekadło angielskie mówi: “Po czym poznać, że polityk kłamie? Trzeba patrzeć, czy porusza ustami!” Dlaczego politycy kłamią? Dlaczego nie można wierzyć politykom, a w kampanii wyborczej w szczególności?

Odpowiedź jest prosta: bo walczą o władzę! W programie żadnej z partii nie przeczytamy o tym podstawowym, zasadniczym celu ich walki, jakim jest władza! Wszędzie czarują nas zapewnieniami, jak nam będzie dobrze, jeśli przypadkiem pozwolimy im zdobyć wpływy i władzę.

Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych różni się od nich wszystkich tym, że nie jest ruchem walczącym o władzę. My domagamy się prawdziwej reformy państwa, mamy jeden, konkretny postulat ustrojowy, którego wprowadzenie nie wymaga żadnych nakładów pieniężnych, który można wprowadzić w życie „jednym machnięciem żuchwy”. Nie jest to postulat wymyślony przez jakieś wynajęte „think-tanki”, nie jest to jeden z tych genialnych pomysłów, które każdego dnia przychodzą do głowy amatorskim politykom, ale jest to postulat sprawdzony na świecie, funkcjonujący w przodujących krajach demokratycznych od ponad 200 lat.

Co więcej: jest to postulat, który rządząca Polską partia już przed laty ogłosiła jako swój postulat sztandarowy, a premier tej partii zapewniał nas publicznie, że “nie spocznie, dopóki nie wprowadzi go w życie”. Teraz, ten sam premier sformułował “21 Postulatów Programowych”, ale wśród tych “21” na próżno szukać tego, do realizacji którego wielokrotnie się zobowiązywał.

Mówią nam: ależ nie teraz! Teraz nie czas na zmianę ordynacji! Po wyborach!

Przez ostatnie 22 lata NIGDY nie było czasu na publiczną dyskusję o ordynacji wyborczej, a przedstawiciele Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW NIGDY nie zostali dopuszczeni do poważnego zaprezentowania swego stanowiska w mediach publicznych. Ci, którzy sami siebie uznali za elitę polityczną kraju, uznali też, że o tym, jak mają być wybierani decydować mogą oni sami i nikt więcej! Społeczeństwo, obywatele, nie ma tu nic do gadania. My możemy jedynie na ich życzenie pójść do urn i co najwyżej ocenić, który z nich jest piękniejszy, a który troszkę brzydszy. I to są całe wybory. A potem to już oni, we własnym gronie, ustalą kto będzie rządził, a kto weźmie na siebie ciężki trud odgrywania roli “opozycji”. Bo bez “opozycji”, jak wiadomo, nie wypada i żeby była demokracja, to jakaś opozycja musi być.

Te wybory, to próżny trud!

Przeciwnicy JOW piszą i opowiadają o jakimś “syndromie straconego głosu”, że podobno ludzie, aby “nie stracić głosu” nie głosują tam na tych, których chcieliby wybrać tylko, że jakaś niewidzialna siła zmusza ich do głosowania na tych “którzy maja szansę”.