Arak_Heavy_Water4

“Centrum atomowe w Araku, Iran” / Photo: Nanking2012 – /Praca wlasna/Copyright:. licencja CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons

W szwajcarskim mieście Lausanne dyplomaci ze Stanów Zjednoczonych, Iranu i innych mocarstw światowych przekazali ogromnie ważną wiadomość na temat negocjacji zmierzających do powstrzymania Iranu od zdobycia broni nuklearnej. Jednak nie ogłosili zawarcia umowy. I nawet nie poinformowali o zawarciu porozumienia. Tylko, jak poinformował New York Times, ujawnili “szczególne i skrótowe ogólne porozumienie co do podjęcia kolejnych kroków w celu ograniczenia programu nuklearnego prowadzonego przez Teheran”. Ten opis jest ogromnie naciągnięty z oczywistego powodu: mocarstwa P5+1 dzieli daleka droga od osiągnięcia czegokolwiek znaczącego w ramach układu nuklearnego z Iranem.

 

Otrzymaliśmy zapewnienie, że negocjacje będą nadal trwać. I chyba właśnie to było najważniejsze dla obu stron.  Nadal trwać będzie znoszenie sankcji wobec Teheranu, a administracja Obamy może odetchnąć z ulgą, że nie będzie jeszcze krytykowana za porażkę.

 

Sądząc po reakcjach mediów, w tym także i społecznościowych, administracja ma ogromne osiągnięcia. Ogłoszenie z Lausanne traktuje się jak powód do optymizmu. A to wyraźnie pokazuje jak ogromnie niski poziom dyplomacji satysfakcjonuje Amerykanów w erze Obamy. “Akt porozumienia” to, zapisany na papierze, spodziewany od dawna dowód kapitulacji USA co do nuklearnego programu Teheranu.

 

W czym przejawia się kapitulacja?

 

Po pierwsze, Iran, za dziesięć lat, będzie mógł legalnie kontynuować wzbogacanie uranu przy pomocy 5060 wirówek. Część ekspertów uważa, że to jest wystarczy potencjał na wyprodukowanie jednej bomby atomowej w ciągu roku. Przed rozpocząciem rozmów administracji Obamy z Iranem, Organizacja Narodów Zjednoczonych po prostu zakazała Teheranowi wzbogacanie uranu.

 

Po drugie, Iran będzie mógł zachować podziemne centrum wzbogacania w Fordow. Administracja twierdzi, że centrum zostanie zamienione w “centrum badawcze fizyki i technologii atomowej”, w którym przez piętnaście lat nie będzie wzbogacany uran. Jednak jak wcześniej stwierdził Barack Obama: ” zdajemy sobie sprawę, że Iran nie potrzebuje podziemnego, umocnionego centrum takiego jak Fordow żeby prowadzić swój pokojowy program.”

 

Po trzecie żaden układ nuklearny nie będzie trwał wiecznie tylko będzie ograniczony czasem. John Kerry zapewnił Amerykanów, że układ “nie bierze pod uwagę zachodu słońca” ale przecież ograniczenia 10 i 15 lat odgrywają taką rolę. Odnowienie porozumienia będzie wymagało zgody Iranu.

 

Po czwarte, według szefa dyplomacji Iranu Mohammada Zarifa, wraz z wejściem w życie porozumienia zostaną zniesione wszystkie sankcje nałożone przez USA i Unię Europejską, a nie w odpowiedzi na wypełnienie przez Iran zobowiązań układu. I jeśli to prawda, oznacza to pełną kapitalację: co zyska Iran jeśli zastosuje się do porozumienia? Jeśli Zarif nie mówi prawdy, to możemy się przekonać ile dzieli nas od zawarcia układu.

 

Po piąte, porozumienia tylko bardzo ogólnie odnosi się do odpowiedzialności Iranu za wyjawienie szczegółów prawdopodobnego aspektu militarnego obecnego programu nuklearnego. I to jest bardzo ważna kwestia. Bez zrozumienia stopnia zaawansowania prac nad bronią jądrową reżimu USA nie będzie w stanie ocenić jego rozwoju.

 

W zamian za to wszystkich administracja chce żeby Amerykanie uwierzyli iż Iran będzie wzbogacał uran tylko do 3,76 proc. (przez 15 lat), zezwalał na szczegółowe inspekcje międzynarodowe, powstrzymywał się w przyszłości od prac nad budową broni jądrowej, pozwolił sobie odebrać i wysłać za granicę wzbogacony materiał nuklearny, i by w ogółe stosował się do ustaleń ewentualnego układu ze Stanami Zjednoczonymi. Czy cokolwiek z tego wszystkiego uda się osiągnąć? Wydaje się że chyba nie, bo Zarif już publicznie kwestionuje w mediach społecznościowych ( Twitter)  interpretację “porozumienia”. Nie, nie ma żadnego porozumienia. Ale jest dowód na to jak Barack Obama desperacko chce je zawrzeć.