To wydarzenie porównywane jest z powstaniem Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, która dała początek wspólnemu rynkowi na Starym Kontynencie.  W połowie stycznia 2013 r. niemiecki bank centralny zdecydował iż wycofa 300 i 347 ton złota odpowiednio z Nowego Jorku i Paryża. Podobne plany mają banki centralne Holandii i Austrii. Te decyzje, zdaniem części ekonomistów, ukazują iż bankierzy obawiają się iż nieprzewidziane wydarzenia mogą spowodować wstrząs, który wytrąci spod ich kontroli system finansowy.
Europejskie banki centralne stoją przed dwoma poważnymi problemami: wzrostem popytu na złoto wśród coraz większej grupy mieszkańców państw zachodnich i spadkiem ich zaufania do papierowego pieniądza – w większym stopniu, do euro, i w nieco mniejszym, do dolara. Stąd muszą się przygotować do chwili, gdy obywatele zaczną wymieniać masowo nic nie warte papierowe banknoty na cenne kruszce: złoto i srebro. Taki trend, choć przemilczany w tak zwanych głównych mediach, widać już wyraźnie w wielu państwach: USA, Brazylii, Kanadzie, Chinach czy na Bliskim Wschodzie. Zdaniem części ekonomistów bankierzy banków centralnych zlekceważyli sygnały wskazujące iż reakcją na zadłużanie się rządów jest pozbywanie się walut papierowych przez obywateli.
Czy to jest powtórka wydarzeń z lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia gdy premier Francji Charles de Gaulle zdecydował o zabraniu złota ze składów w Stanach Zjednoczonych? I zdaniem części historyków był to gwóźdź do trumny systemu finansowegoBretton Woods? To wtedy właśnie decydenci odpowiedzialni za politykę finansową USA i Europy zdali sobie sprawę z faktu iż wzrost popytu na złoto w USA, za cenę 35 dolarów uchwaloną w Bretton Woods, powoduje jego odpływ za Ocean w postaci tak zwanych euro-dolarów. Wówczas francuski premier w złocie. Na początku 1961 roku by zapobiec wzrostowi ceny komercyjnej złota ponad 35 dolarów banki centralne USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec Zachodnich, Francji, Szwajcarii i krajów Benelux założyły „londyński skład złota”. Z umowy wycofała się Francja, która za dolary domagała się złota (odrzucając papiery wartościowe Fed). W sierpniu 1971 roku Francja wysłała okręty wojenne, by zabrać złoto z sejfów Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku do Banque de France. W ten sposób Francuzi pozbyli się dolarów i zwiększyli pokrycie w złocie 92 procent swoich rezerw.  Uprzednio z układu monetarnego wycofała się też Wielka Brytania. I tak 15 sierpnia 1971 prezydent Richard M. Nixon zniósł standard złota. To był koniec ustalonego w 1944 roku systemu walutowego w hotelu Mount Washington w Bretton Woods.
Jednak sytuacja Francji w 1961 roku różni się znacząco od obecnych problemów Bundesbanku. Wtedy premier de Gaulle wiedział, że jego okręty bez problemu przywiozą złoto z Nowego Jorku zanim upadnie Bretton Woods. Bo w sejfach nowojorskich znajdowały się tam niemal całe zasoby banku centralnego Francji. Po kilku dekadach, które dzielą nas od tamtych wydarzeń takiej pewności mieć nie można.  Dlaczego? Przez wiele lat trwał proces zaniżania cen złota poprzez wymianę i sprzedaż na rynku. Stąd Niemcy będą musieli poczekać zanim złoto stanie się dostępne. Ono zakumulowało się w Nowym Jorku w efekcie transakcji handlowych Niemiec po II wojnie światowej.  Amerykański Departament Skarbu lub Fed przypisał Niemcom złoto w ramach gromadzenia rządowych rezerw (governmental holdings)w cennym metalu na specjalnych kontach. Problem powstał nieco później, w latach siedemdziesiątych i na początku osiemdziesiątych, gdy wzrosła cena złota. Do tego by kontrolować cenę złota rząd USA sprzedawał je na aukcjach. W ten sposób rynek zalało morze złota. I duża część trafiła w arabskie ręce bo dysponowali olbrzymią ilością dolarów. W tym samym czasie urzędnicy rządowi, którzy w bankach centralnych stanowili jednak mniejszość, mieli przekonanie, rodem z Keynesa, że możemy sobie poradzić bez złota.  I że cenny metal w systemie finansowym to już historia. Rządy miały prawo druku pieniądza i próbowały dowodzić, że bez złota, pieniądzem niczym nie wspartym, potrafią kontrolować inflację. Można sobie tylko wyobrazić ile dyskutowano o złocie na poufnych spotkaniach przedstawicieli banków centralnych w siedzibie Bank of International Settlements. Cel tych negocjacji był zapewne tylko jeden, co widać po skutkach: usunięcie złota z całego systemu finansowego. Potwierdzały to decyzja kilku banków, w tym szwajcarskiego banku centralnego, które zapadły pod koniec lat osiemdziesiątych i w latach dziewięćdziesiątych.  W rezultacie została sprzedana znacząca ilość złota z ich rezerw. Równocześnie utrzymywano podaż złota na rynek by zaniżać cenę. I sprawić by stopa zysku za leasing nie przekraczała 0,5 procent. Gdy w tamtym czasie zysk z krótko-terminowych obligacji wynosił 5 do 7 procent.
A co stało się ze złotem? Znikło bezpowrotnie. Kupiły i sprzedały je banki. Prawdopodobnie część trafiła do producentów biżuterii na Bliskim Wschodzie. A za pieniądze uzyskane ze sprzedaży złota banki zainwestowały w rządowe obligacje. Bankom złota takie warunki transakcji spadły jak manna z nieba: kupowały tanio złoto, sprzedawały drożej a za zainwestowane pieniądze w obligacje mogły liczyć na pięcio czy sześciokrotny zysk. A to była licencja dla rządu na druk pustych pieniędzy. To był początek.
Tłumienie ceny złota za pomocą wymiany (swaps) trwało przez cały okres lat dziewięćdziesiątych. I w tym momencie tej historii pojawiają się Niemcy. Warto pamiętać, że Stany Zjednoczone nie mogły sprzedawać złota u siebie stąd musiały przeprowadzać transakcje w Londynie. Co tam się działo? Zawierano umowy wymiany (swaps) z bankami w Europie by Amerykanie mogli sprzedawać złoto w Londynie. W rezultacie złoto banków biorących udział w wymianie akumulowało się na rachunkach Fed w Nowym Jorku.  W ten właśnie sposób złoto banków centralnych w Europie trafiło do USA, które nie jest centrum handlu złotem jak błędnie twierdzili przedstawiciele Bundestagu w niemieckim parlamencie.
Powrót złota do systemu
Zatem na papierze Niemcy rzeczywiście posiadają ponad 300 ton złota w Nowym Jorku. Są wierzycielami z tytułu transakcji sprzedaży cennego metalu. Teraz zostali poproszeni, przez inwestorów, by zabrać to fizyczne złoto z Ameryki. I powstała bardzo skomplikowana sytuacja. Bo pod presją polityczną znalazły się nie tylko Bundesbank , ale i banki centralne Holandii i Austrii. Chciałbym zatem jak mucha na ścianie być obecnym w czasie niedawnych spotkań reprezentantów banków centralnych z najpoważniejszymi inwestorami w Bank of International Settlements. Zapewne nikt nie robił żadnych notatek z tych spotkań. Ale to co się dzieje na naszych oczach jest przełomowym wydarzeniem, które zadecyduje o przyszłości obecnego porządku monetarnego. Z pewnością można powiedzieć, że jest to najważniejsze wydarzenie w powojennych dziejach złotach i jego roli w systemie finansowym.
Obywatele, inwestorzy kładą kres bezkarnemu wykorzystywaniu prywatnych zasobów złota przez banki. W 2013 roku zobaczymy jak wielką presję wywrą poważni inwestorzy na rządy. W ten sposób należy patrzeć na decyzje Bundesbanku, który został do niej zmuszony. I wiele na to wskazuje, że istnieje niepisana zgoda wszystkich banków na podjęcie podobnych działań.
Z jakich nielegalnych działań są niezadowoleni prywatni właściciele? Z nieuczciwej, wręcz przestępczej księgowości prowadzonej przez banki. Na czym ona polega? Otóż, przy aprobacie Międzynarodowego Funduszu Walutowego, banki łączą rozliczenia rezerw złota i fizycznego kruszcu. Stąd z dostępnych powszechnie danych MFW, jak i rozliczeń banków, nie można się zorientować  jakie pokrycie mają waluty w realnym, fizycznym złocie. Ponadto nie wyodrębnia się leasingu, bo jak banki tłumaczą, nie pociąga za sobą zmiany właściciela. Innym pożytecznym narzędziem, za pomocą których banki centralne wprowadzają w błąd obywateli, są tak zwane konta poboczne (side accounts): bank centralny może przechowywać złoto w oddzielnym składzie od tego, który prowadzi bank gospodarza lub właśnie na owym pobocznym koncie. I to ma miejsce w przypadku Bundesbank: nie ma złota fizycznie u siebie, ale ma obietnicę złota od Rezerwy Federalnej.
Dlaczego Bundesbank nie miałby ufać Fed? Bo to nie bankierzy decydują o losie banku centralnego: wszyscy oni nagle stanęli przed koniecznością rozliczenia się z polityki prowadzonej przez kilka dekad. Na tym właśnie polega przełomowy charakter tych wydarzeń. Kończy się okres bezkarnego zwiększania deficytów: politycy również stają przed skalą odpowiedzialności, której nikt z nich nie spodziewał się jeszcze dwa, trzy lata temu. Tak jak bankierzy nie spodziewali się takiego wzrostu cen złota. Jeszcze dziesięć lat temu świętowano postęp technologii pozyskiwania i oczyszczania złota.  Na rynek trafiało 2 lub 3 tony złota rocznie. Nikt w bankach centralnych nie spodziewał się, że złoto zniknie niemal bezpowrotnie.
Jednak złoto stało się niedostępne dla Zachodu. Trafiło niemal w całości do Azji. I trudno sobie wyobrazić by inwestorzy azjatyccy pozwolili na odpływ ciężko zarobionego kruszcu. Spełniają się scenariusze o upadku papierowej waluty na Zachodzie, które w latach osiemdziesiątych część ekspertów przewidywała w swoich raportach.
Właściwie wszystkie warunki ekonomiczne i polityczne sprzyjają by nastąpił potężny krach papierowego pieniądza, którego wartość wynosi zero. Dotyczy to z pewnością Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych ale też wielu państw kontynentalnej Europy. Nie doszło jeszcze do niego bo utrzymuje się wątły popyt na dolara i funta jako waluty rezerwowe i średnie w państwach, których lokalny pieniądz nie ma żadnej wartości. Ale gdy wzrośnie, co obserwujemy od października ubiegłego roku, brak zaufania do walut państw europejskich to zacznie się krach. Trudno powiedzieć jednak kiedy to nastąpi. Z pewnością jesteśmy bliżej tej chwili niż w 2008 roku gdy nastąpiło załamanie giełdy na Wall Street. Krach jest nieunikniony. Nie ma już możliwości naprawy tego systemu. Dlatego ten rok będzie początkiem wzrostu nieufności do walut papierowych w Europie i USA.

 

Alasdair Macleod – ekonomista i historyk.

James Turk – ekonomista, Specjalista ds. międzynarodowej bankowości, finansów i inwestycji. Opublikował m.in. „The Coming Collapse of Dollar”.