1398306_611872905543397_1833552562_o

Papież Bergoglio i przywódca Autonomii Palestyńskiej Abu Mazen (Abu Abbas)/Foto/Copyright: Vatican.va

Wygląda na to, że papież Franciszek nie powiedział, że przywódca Autonomii Palestyńskiej Mahmoud Abass jest  “aniołem pokoju”. Gdy w sobotę wieczorem Associated Press, Agence France Presse i New York Times opublikowały cytat z wypowiedzi Franciszka, w niedzielę rano skrytykowałem ten skandaliczny komentarz. Oburząjące byłoby tak powiedzieć o kimś kto zaprzeczał iż miał miejsce Holokaust, był uwikłany w terroryzm, stoi na czele rządu i mediów regularnie podburzających do nienawiści wobec Zydów oraz Izraela i wielokrotnie odrzucił propozycję porozumienia pokojowego. Jednak jeśli to prawda że, jak Tom Gross napisał w Weekly Standard, większość włoskich mediów zaznaczyła, że papież powiedział do Abbassa, iż “możesz być aniołem pokoju”, to ten fakt rzuca inne światło na wymianę zdań między papieżem, a przywódcą Autonomii. Gross twierdzi, że większość mediów jest uprzedzona wobec Izraela i stoi po stronie Palestyńczyków dlatego zamieściły taką relację ze spotkania. Do pewnego stopnia Gross ma rację ponieważ media stronniczo relacjonują wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Jednak zanim odłożymy tę historię na bok jako jeszcze jeden przykład tego problemu spróbujmy umieścić ją w kontekście. Jeśli autorzy Times’a i innych mediów, które zacytowały papieża nie poprawili jeszcze swoich relacji to dlatego, że spotkanie, na którym padły te słowa wpłynęło na to iż pomyśleli że papież tak chciał powiedzieć. W tym wypadku odpowiedzialność za błąd może ponosić zarówno Watykan jak i dziennikarze, którzy źle zacytowali papieża.

Gross zauważył, że wydaje się prawdopodobne iż papież nie nazwał Abbasa “aniołem pokoju”. Włoska prasa napisała, że papież powiedział: “Lei possa essere un angelo della pace”. To znaczy, że “mógłbyś być aniołem pokoju”. Franciszek wręczając Abbasowi medal z aniołem pokoju “niszczącym złego ducha wojny” (papież daje go swoim gościom) sądził, że Abbas mógłby postąpić tak samo. To nie tylko nie byłoby złe, ale możnaby też sugerować, że papież rzuca wyzwanie Abbasowi – by zachował się inaczej niż dotąd. Co więcej niektórzy wskazali, że Abbas otrzymał od papieża oprócz medalu także jego encyklikę Evangelii Gaudium z 2013 r.  Napisaną językiem okazującym szacunek wobec Judaizmu. Niektórzy mogliby zatem sądzić, że papież kieruje słowa krytyki pod adresem przywódcy Autonomii, a nie klepie go po plecach. Jeśli to byłaby prawda, to przyjaciele Izraela powinni zareagować aprobatą na to spotkanie, a nie krytyką.

Jednak prasa ma powód żeby nie spieszyć z poprawieniem swoich relacji: Watykan nie opublikował takiego sprostowania. Jak wskazuje Times of Israel dokładny cytat z wypowiedzi papieża w sobotniej rozmowie z Abbasem nie znalazł się ani na stronie internetowej Watykanu, ani na stronie jego oficjalnej agencji informacyjnej. Watykan nie zauważył też ogromnych rozbieżności w relacjach z tego spotkania. Wielu dziennikarzy stwierdziło, że papież pochwalił Abbasa, a inni napisali jeszcze bardziej dwuznacznie. Takiego sprostowania najprawdopodobniej jednak nie będzie.

Wielu z nas ma prawo sadzić, że AP i New York Times celowo zniekształciły słowo papieża, ale wygląda na to iż Watykanu to nie martwi. Ponadto trudno krytykować dziennikarzy, którzy błędnie cytują w taki sposób ponieważ pochwała Abbasa i poparcie sprawy palestyńskiej wydają się być właśnie celem tej wizyty i innych wydarzeń związanych z kanonizacją arabskich zakonnic, które żyły w kraju znajdującym się pod rządami Turków Otomańskich w XIX wieku.

Watykan zdecydował się dołączyć do reszty Europy i uznać niepodległość Palestyńczyków bez postawienia Abbasowi wymagania (i/lub jego rywalom z Hamasu, którzy rządzą Gazą) żeby najpierw zawarł pokój z Izraelem. Był to sygnał nie tylko aprobaty dla przywódcy Autonomii, ale także niezadowolenia z tego iż obarcza się go odpowiedzialnością za jego postępowanie. To dobrze jeśli rzeczywiście papież Franciszek nie nazwał Abbasa “aniołem pokoju”. Jednak papież, w ocenie moralnej, postąpił tak jakby wypowiedział taki komentarz, bo wyraził poparcie dla Autonomii, która omija proces pokojowy udając się do ONZ.

Gdyby papież rzeczywiście chciał rzucić Abbasowi wyzwanie żeby stał się aniołem pokoju to nie podpisywałby dokumentu, w którym Watykan uznaje niepodległość Palestyny w czasie gdy jej przywódcy nie uznają legalności państwa żydowskiego bez względu na to gdzie nie przebiegałaby jego granica. Kościół miał okazję by opowiedzieć się za pokojem odrzucając pośpieszne uznawanie rządu niekontrolującego swojego terytorium, które jak twierdzi należy do niego, a które znajduje sie pod butem islamskiej grupy terrorystycznej. Tej, z którą Autonomia zawarła sojusz. Watykan nie poprosił o poprawienie cytatu z wypowiedzi Franciszka, ponieważ wydaje się iż jest zadowolony z tego że papież jest gorącym zwolennikiem Autonomii Palestyńskiej.