Prezydent Ronald Reagan/Photo Courtesy of Reagan Presidential Library

12 czerwca 1987 roku o godz. 14.20 prezydent Ronald Reagan  wygłosił przemówienie pod Bramą Brandenburską. Specjalne podium zbudowane było na tle bramy, a nagłośnienie wzmocnione tak, żeby przemówienie mogło być słyszalne także po stronie wschodniej. W pierwszych słowach prezydent odniósł się do kanclerza Niemiec Zachodnich Helmuta Kohla. 

Przed przemówieniem prezydent Reagan spotkał się w Schloss Bellevue,  oficjalnej rezydencji prezydenta Niemiec, z prezydentem Niemiec Zachodnich Richardem von Weizsackerem i burmistrzem Berlina Zachodniego Eberhardem Diepgenem. Potem  udał się na spotkanie w Reichstagu. Tam z  balkonu od strony wschodniej patrzył na mur berliński.   

 

 

Dziękuję bardzo. Panie Kanclerzu Kohl, burmistrzu Diepgan, Panie i Panowie! Dwadzieścia cztery lata temu prezydent John F. Kennedy przemawiał do mieszkańców tego miasta i świata w ratuszu podczas swojej wizyty w Berlinie. Następnie do Berlina przyjechali w czasie swoich kadencji dwaj prezydenci. Dzisiaj ja składam drugą wizytę w tym mieście.

My, amerykańscy prezydenci, przyjeżdżamy do Berlina, bo czujemy się w obowiązku przemawiać w tym miejscu wolności. Muszę jednak przyznać, że Berlin przyciąga nas także z innych powodów: historią tego miasta, która jest dłuższa o ponad 500 lat od dziejów naszego narodu, pięknem Grunewald and Tiergarten, a ponad wszystko waszą odwagą i determinacją. Pewnie kompozytor Paul Lincke wiedział coś o amerykańskich prezydentach. Podobnie jak wielu moich poprzedników, przyjeżdżam tutaj, ponieważ gdziekolwiek się udaję i cokolwiek bym nie robił, “Ich hab noch einen koffer in Berlin” [moja walizka wciąż jest w Berlinie].

Nasze dzisiejsze spotkanie jest transmitowane w mediach Zachodniej Europy i Ameryki Północnej. Jak rozumiem, oglądane i słuchane jest także na Wschodzie. Przekazuję moje najcieplejsze pozdrowienia i życzenia wszystkiego najlepszego od amerykańskiego narodu wszystkim, którzy słuchają nas na Wschodzie. Chciałem przekazać specjalne słowo słuchaczom z Berlina Wschodniego. Choć nie mogę  być z wami, moje przemówienie kieruje do was w taki sam sposób jak do tych, którzy stoją tutaj. Podzielam wasze, jak i waszych rodaków na Zachodzie przekonanie, że Es gibt nur ein Berlin [Berlin jest tylko jeden].

Za mną stoi mur, który otacza wolne dzielnice tego miasta. To część rozległego systemu barrier dzielących cały kontynent europejski. Od Bałtyku na południe te bariery przecinają Niemcy drutami kolczastymi, betonem i wieżami strażniczymi. Dalej na południu mogą być niewidoczne, bo nie ma tam muru, ale stoją strażnicy przy punktach kontroli granicznej, a ograniczone prawo do podróżowania jest narzędziem totalitarnego państwa do sprawowania kontroli nad zwykłymi ludźmi. Jednak tutaj, w Berlinie, mur staje się bardzo wyraźnie widoczny, przecinając wasze miasto, którego fotografie w gazetach i wiadomości telewizyjne utrwaliły w umysłach ludzi na całym świecie jako brutalny podział kontynentu. Pod Bramą Brandenburską wszyscy są Niemcami, oddzieleni od swoich współobywateli. Każdy jest Berlińczykiem zmuszonym do oglądania tej blizny.

Prezydent von Weizsacker powiedział: “Kwestia niemiecka jest otwarta dopóki Brama Brandenburska jest zamknięta”. A ja dzisiaj chcę powiedzieć: Tak długo, jak ta brama jest zamknięta, tak długo, jak ta blizna będzie tu stać, nie tylko kwestia niemiecka jest otwarta, ale kwestia wolności całej ludzkości. Jednak nie przyszedłem tutaj, żeby narzekać. W Berlinie znalazłem przesłanie nadziei, przesłanie triumfu, nawet w cieniu tego muru.

Mieszkańcy Berlina po wyjściu ze swoich miejsc schronienia wiosną 1945 roku patrzyli na zniszczenia. Tysiące mil stąd naród Stanów Zjednoczonych świadczył pomoc. W 1947 roku sekretarz stanu George Marshall – jak słyszeliście – ogłosił utworzenie tego, co jest znane jako plan Marshalla. Wspominając to w tym miesiącu, dokładnie po 40 latach, mówił: “Nasza polityka nie jest wymierzona ani przeciw żadnemu państwu, ani doktrynie, ale przeciw głodowi, ubóstwu, desperacji i chaosowi”.

Kilka chwil temu zwiedzałem w Reichstagu wystawę upamiętniającą 40. rocznicę planu Marshalla. Uderzył mnie widok znaku na odbudowywanej ze zniszczeń spalonej konstrukcji. Jak rozumiem, berlińczycy z mojego pokolenia pamiętają widok tych znaków rozmieszczonych gęsto w sektorach tego miasta. Na tym znaku był napis: “Plan Marshalla pomaga umocnić wolny świat”. Marzenie o silnym, wolnym świecie na Zachodzie stało się rzeczywistością. Japonia wydźwignęła się z ruiny, stając się gigantem gospodarczym. Włochy, Francja, Belgia – niemal każde państwo Europy Zachodniej doświadczyło politycznego i gospodarczego odrodzenia – powstała Europejska Wspólnota.

Cud gospodarczy, Wirtschaftswunder, zdarzył się tutaj, w Niemczech Zachodnich i w Berlinie. Adenauer, Erhard, Reuter i inni przywódcy rozumieli istotę praktycznej wolności – podobnie jak prawda może rozkwitać, kiedy dziennikarz ma swobodę wolności słowa, tak rozwój gospodarczy zależny jest od wolności gospodarczej rolnika i przedsiębiorcy. Niemieccy przywódcy zmniejszyli cła, rozszerzyli zakres wolnego handlu i zmniejszyli podatki. Stopa życiowa w Niemczech Zachodnich i Berlinie wzrosła dwukrotnie między 1950 a 1960 rokiem.