W kwietniu 2010 r. wskutek katastrofy rządowego Tu-154M zginął prezydent RP Lech Kaczyński z żoną Marią oraz 94 innymi osobami.

Rankiem 10 kwietnia 2010 roku Tupolev Tu-154M Polskich Sił Zbrojnych rozbił się nieopodal rosyjskiego miasta Smoleńsk. Wszyscy, 96 osób, na pokładzie zginęli. Wśród nich był prezydent Lech Kaczyński z małżonką. Przekaz amerykańskich mediów najlepiej obrazuje “The New York Times“, który tak opisał to wydarzenie: “Samolot prezydenta Kaczyńskiego próbował wylądować w gęstej mgle, nie dolatując do pasa startowego i kosząc czubki drzew około pół mili od lotniska w Smoleńsku…”. Ta wersja wydarzeń została powtórzona we wszystkich anglojęzycznych mediach i jest zgodna z tym, co twierdzą Rosjanie. A jakie mogą być inne hipotezy?

Choć specjalistyczne strony internetowe czasami ryzykowały spekulacje na temat katastrofy, to jednak postawa głównych mediów została uwydatniona przez Amerykankę, Ann Applebaum, która napisała w “The Washington Post” , że “nikt nie podejrzewa spisku. Oczywiście kilka marginalnych stron internetowych może tak twierdzić… Ale rosyjski i polski rząd są przekonani, że zawinił pilot i mgła”. Nie każdy zgadza się z tym poglądem, ponieważ Rosja ma ciemną kartę historii pełną intryg i morderstw. Który inny kraj jest bardziej o tym przekonany niż Polska? Oczywiście wszyscy wiedzą, że stosunki polsko-rosyjskie są napięte. Amerykańskie media przypisują to nieszczęsnej masakrze w Lesie Katyńskim – jak gdyby nie miała miejsca powojenna kolonizacja Polski, postkomunistyczne elity przestały działać w rosyjskim interesie, a naganne zachowanie Moskwy się zmieniło.

Główne media starają się nam wmówić, że Polska i Rosja miałyby świetne kontakty, gdyby Stalin nie rozkazał zamordować 22 tysięcy Polaków w Katyniu. Każdy się zgadza, że to okropna zbrodnia. Ale czy już nie czas zapomnieć i wybaczyć? Stalin nie żyje, a jego kompanów już nie ma. Dlaczego rozdrapuje się rany? – To pytanie prowadzi nas do drugiej przyczyny złych stosunków polsko-rosyjskich: Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W tym samym artykule “New York Times“, który opisywał rosyjską wersję katastrofy, Kaczyński został określony jako “zadziorny nacjonalista, który często kłócił się z Rosją…”. Angielskie słowo “zadziorny” oznacza “gotowy do walki, skłonny do bitwy, kłótliwy, wojowniczy”. To słowo odnosi się także do człowieka, który bije się na pięści. W swoim opisie Kaczyńskiego “Times” uderza w niego w stylu propagandy sowieckiej. W konflikcie pomiędzy Rosją a Polską to Polski przywódca jest “wojowniczy”. Brutal, który napadł na Gruzję, którego generałowie grozili Polsce bronią nuklearną, nie jest “zadziorny” – to Kaczyński jest “wojowniczy”.

“The New York Times” jest poczytną gazetą w Ameryce. Jej wpływ na inne media nie powinien zostać niedoceniony. A zatem nie przez przypadek 13 kwietnia 2010 roku brytyjski “The Independent” napisał, że Kaczyński znany był “jako wojowniczy nacjonalista, który chciał, aby Polski głos brzmiał potężniej na arenie międzynarodowej”. Nieprzypadkowo też 24 kwietnia 2010 roku “Dallas News” w komentarzu zaznaczył, że Kaczyński był “wojowniczym patriotą, który owinął się flagą Polski i ruszył przeciwko Niemcom, Rosji i Unii Europejskiej”. Czerwcowy “Financial Times” wyraził komplement pod adresem brata prezydenta, Jarosława Kaczyńskiego, za “temperowanie jego wojowniczości” w czasie kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi w Polsce. I taki jest obraz: “wojowniczy, polski prezydent niepotrzebnie walczący z Rosją tragicznie umiera z powodu głupoty pilota i swojej własnej nieustępliwości. Ale jest jeszcze coś.

“The New York Times” 12 stycznia 2011 roku opublikował artykuł Ellen Barry Report on Polish Crash Finds Pilot Error, but Says Powerful Passengers Share Some Blame. (Raport wykazuje, że przyczyną katastrofy był błąd pilota, ale także winni są ważni pasażerowie). Tytuł powinien raczej brzmieć: “W raporcie przyczyną katastrofy był błąd pilota, ale polscy urzędnicy odrzucają tę konkluzję”. W pierwszych dziewięciu akapitach artykułu zawarta jest rosyjska wersja przyczyn katastrofy. Informacja o polskich uwagach pojawia się dopiero w dziesiątym akapicie i zajmuje mniej niż trzy akapity. Pozostałe sześć akapitów oparte są  o rosyjskie oświadczenia i raport. Z 18 akapitów tylko 3 prezentują polski punkt widzenia, a 15 rosyjski pogląd.

Przekaz “USA Today” na temat katastrofy nie był lepszy. Czy rosyjski raport był fair? Oczywiście dobry reporter mógł się bardziej postarać, niż tylko powtarzać niczym nieuzasadnione rosyjskie twierdzenia. Ale przecież eksperci do spraw Rosji na Zachodzie nie widzą powodów, by nie wierzyć rosyjskiej wersji. Oczywiście większość ekspertów na Zachodzie nie rozumie Rosji. Oto przykład: Dwa dni po katastrofie samolotu z Lechem Kaczynskim “The Washington Post”  tak sparafrazował wypowiedź Jamesa Sherra, szefa programu rosyjskiego i euroazjatyckiego w Chatham House: “Takie podejrzenia (co do katastrofy) powinny zmusić władze Rosji do przeprowadzenia przejrzystego śledztwa z udziałem polskich ekspertów, aby rozwiać wszelkie wątpliwości”.