Foto i Copyright: Public Domain/Official White House Photo

Foto i Copyright: Public Domain/Official White House Photo

Zjednoczone Królestwo i Polska zadały tej wiosny dwa mocne ciosy polityce zagranicznej Niemiec. A Berlin jeszcze nie zdażył się pozbierać się po szoku jaki w ubiegłym roku Rosja zgotowała całej jego klasie politycznej.

Londyn przez ostatnie kilka tygodni nie ułatwia życia Berlinowi. Brytyjski premier David Cameron szantażuje kanclerz Angelę Merkel, że pozwoli swoim obywatelom zdecydować na nowo czy chcą stanowić część Unii Europejskiej. W ostatnich dniach zażądał też renegocjacji traktatu żeby zmniejszyć prawa Brukseli. Niemcy tracą ważnego sojusznika na wschodzie.

Niemiecki politolog Josef Janning uważa, że wybór Andrzeja Dudy na prezydenta Rzeczypospolitej może utrudnić kanclerz Angeli Merkel sterowanie Unią Europejską. Polska nie będzie już „przytakiwaczem” niemieckich polityków.

Związany z rządzącą partią CDU dziennik “Frankfurter Allgemeine Zeitung” zauważa, że:

„Środowiska, na które Niemcy stawiali w Polsce, znajdują się w kryzysie. Niespodziewany triumf narodowo-konserwatywnego Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich sprawia, że świat nie stanie się łatwiejszy dla Niemiec i pani kanclerz. Polska była pod rządami liberałów od 2007 godnym zaufania partnerem. Jej ekonomia odpowiadała poniekąd północnoeuropejskim wyobrażeniom o stabilności, produkcie krajowym brutto, a także w konflikcie z Rosją Warszawa stała po stronie Niemiec. (…) Duda pochodzi natomiast z partii wcześniejszego premiera Jarosława Kaczyńskiego, za którego czasów stosunki między Niemcami a Polską przeżywały najgorszą fazę.(…) Czy to wszystko teraz powróci?”

Z kolei “Die Welt” uważa że można mieć nadzieję, iż nowy prezydent będzie sprawował urząd z umiarem i sprawi, że w ruchu konserwatywnym dojdzie do stonowania polityki. W polityce zagranicznej głowa państwa będzie prawdopodobnie kontynuować dotychczasową politykę „donioślejszym głosem”. To głosy wyważone. Wpisują się one w nowy, powyborczy ton polityki niemieckiej wobec Polski. Ukłonem w stronę kroczącego po władzę w wyborach parlamentarnych Prawo i Sprawiedliwość jest niewątpliwie decyzja niemieckiej prokuratury o wszczęciu śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej (śledczy podejrzewają, że doszło do zamachu terrorystycznego).

Niemcy wyraźnie zaczynają walczyć o względy polskiej prawicy, bo stawka jest wysoka. Bez polskiego wsparcia trudno będzie odeprzeć im brytyjską presję. Nie będzie to łatwe, bo PiS jest sojusznikiem Torysów w Europarlamencie. Prezydent Andrzej Duda podkreśla też wagę relacji ze Stanami Zjednoczonymi – mogą stanowić przeciwwagę dla wpływów Niemiec. W jego kampanii wyborczej nie było mowy o stałych bazach wojskowych niemiecko-polskich, lecz amerykańsko-polskich.

Polska prawica doszła do wniosku, że Niemcy są gotowi poświęcić bezpieczeństwo naszego kraju za cenę dobrych kontaktów z Rosją. Potwierdzeniem tego był opór niemieckich polityków przed rozmieszczeniem baz NATO na terenie państw postkomunistycznych, w których de facto stacjonowaliby żołnierze amerykańscy. Wydaje się, że kanclerz Angeli Merkel trudno będzie zmienić ten wizerunek. A brytyjsko – polski sojusz w Unii Europejskiej oraz powrót USA do Europy będzie przekreśleniem federalizacji Europy kreowanej przez Berlin od końca Zimnej Wojny. I w tym sensie walka wielkich mocarstw o Polskę właśnie się rozpoczęła.