family_Iranian

Zestawienie pocisków zdolnych do przenoszenia m.in. głowic z ładunkiem nuklearnym, które obecnie znajdują się w arsenale Iranu/Copyright: securityo12.mil – publikacja za zgodą.

Poznaliśmy już ramy układu z Iranem po tym jak przez wiele miesięcy przeciekały informacje na temat wstępnej wersji porozumienia z 2 kwietnia. Jeśli ktoś chce się z nimi zapoznać proponuje pominąć nadmuchane omówienie oświadczeń Białego Domu, według których zamknięta została droga do budowy bomby nuklearnej przez Iran, podobnie jak  Wspólny Złożony Plan napisany długimi, trudnymi do zrozumienia zdaniami, w których, jak się wydaje, prawnicy ukryli różnicę stanowisk obu stron.

Dokument opublikowany przez oficjalną agencję informacyjną republiki islamskiej Teheranu jest znacznie bardziej czytelny (i w całości poprawny). Można w nim także znaleźć takie informacje:

 

  • Mocarstwa światowe potwierdziły, że Iran prowadzi prace nad pokojowym programem atomowym i będą szanować prawa Iranu do technologii nuklearnej określonej przez konwencje międzynarodowe…
  • Islamska republika Iranu stanie się mocarstwem dysponującym technologią nuklearną, który ma prawo do prac nad pokojowym programem atomowym takich jak pełny cykl paliwa nuklearnego i wzbogacanie zdefiniowane przez Organizację Narodów Zjednoczonych
  • Wszystkie niesprawiedliwe sankcje włącznie z ekonomicznymi i finansowymi nałożone na Iran przez Radę Bezpieczeństwa będą zniesione po podpisaniu dokumentu i na mocy nowej rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ
  • Wszystkie instalacje nuklearne i obiekty będą kontynuować swoje prace w przeciwieństwie do żądań jednej ze stron, żadne z nich nie zostanie zamknięte.
  • Polityka, której celem było powstrzymanie Iranu przed wzbogacaniem Iranu zakończyła się fiaskiem i Iran będzie kontynuował program wzbogacania.
  • Nuklearna infrastruktura Iranu pozostanie nienaruszona, a żadne wirówki nie będą rozmontowane. Kontynuowane będą badania i rozwój na kluczowych, zaawansowanych wirówkach takich jak IR-4, IR-5, IR-6, IR-8.

 

O tym wszystkim już wiemy. I to jest przerażające. Bo porozumienie jest aktem upokarzającej kapitulacji przed Iranem. USA i europejscy partnerzy na początku negocjacji stawiali sobie za cel zakończenie nuklearnego programu Iranu a finalizując legitymizują pozycję Iranu podnosząc jego rangę do potencjalnego mocarstwa nuklearnego.

W końcowym dokumencie znalazły się też niespodzianki.

Najbardziej przyjemne zdziwienie wywołuje chęć przywrócenia sankcji, które byłoby, przynajmniej w teorii, możliwe gdyby Iran złamał porozumienie. Ich narzucenie, jak dotąd niektórzy się obawiali, wymagałoby głosowania w Radzie Bezpieczeństwa, które pozwoliłoby Rosji lub Chinom je zawetować. Zamiast tego autorzy porozumienia zaplanowali powołanie Wspólnej Komisji, która składałaby się z przedstawicieli Unii Europejskiej, USA, Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Rosji, Chin i Iranu żeby rozsądzać spory dotyczące wprowadzania porozumienia. Do przywrócenia sankcji potrzebna jest tylko zwykła większość komisji. A to znaczy, że sankcje mogą nałożyć USA i jego europejscy sojusznicy bez konieczności zgody Chin czy Rosji.

To wszystko sprawia, że nałożenie sankcji przestało być niemożliwe ale wciąż jest zupełnie nieprawdopodobne. Bo jak już zostaną zniesione sankcje to zwłaszcza państwa europejskie podpiszą kontrakty z Iranem, których nie będą chciały narażać poprzez przywracanie sankcji.

Nałożenie sankcji budzi także psychologiczny opór bo oznacza, że zostały zmarnowane ustępstwa w negocjacjach. Jaki negocjator wyrazi na to zgodę? W rzeczywistości zatem trudno sobie wyobrazić, że prezydent Obama i sekretarz stanu Kerry (który bez wątpienia spodziewa się za to Pokojowej Nagrody Nobla żeby dorównać Obamie) kiedykolwiek stwierdzą, że doszło do złamania umowy. Być może jakiś następny prezydent, który nie negocjował układu dojdzie do takiego wniosku. Jednak takie oświadczenie wywoła kryzys z Iranem, którego żaden prezydent nie będzie chciał. A zatem łatwiej będzie przymknąć oko na złamanie umowy.  Różnice przecież można przedyskutować. Tak działo się gdy Rosja w czasie Zimnej Wojny notorycznie łamała porozumienie rozbrojeniowe. Zarówno administracje Demokratów jak i Republikanów zwykle zamiatały wszystko pod dywan.

Nawet jeśli kiedyś w końcu przywrócone zostałyby sankcje to nie miałoby już wielkiego znaczenia – Iran już skorzystałby ze zniesienia tych, które powodowały straty gospodarcze o wartości ponad 100 mld dol.

Ten sam mechanizm komisji połączonej, na którym opiera się przywrócenie sankcji także rozstrzyga spory dotyczące dostępu inspektorów do obiektów atomowych w Iranie. I znowu teoretycznie USA i jego europejscy partnerzy mogą zarządzić inspekcje podejrzanych miejsc bez względu na sprzeciw Iranu przegłosowując także Rosję i Chiny. Ale nie od razu. Zgodnie z porozumieniem do inspekcji może dojść nie szybciej niż po 24 dniach od zgłoszenia takiej konieczności. Iran ma zatem dużo czasu żeby wyczyścić podejrzane miejsca i usunąć dowód. A to jest rozwiązanie zupełnie inne od dostępu przez “siedem dni w tygodniu przez 24 godziny”, o którym mówił prezydent Obama.