Kryzys imigracji w Unii. Waszyngton - Kopula na Kapitolu

Waszyngton – Kopuła na Kapitolu/Open source

Debatę publiczną w Polsce, jak również w innych krajach Europy zdominował kryzys imigracji w Unii. To temat uchodźców i emigrantów ekonomicznych, tłumnie napływających do państw zrzeszonych w ramach wspólnego projektu polityczno – ekonomicznego jakim jest wspólnota europejska.

Część polityków, dziennikarzy i naukowców uważa, że Europa znalazła się w punkcie zwrotnym swoich najnowszych dziejów. Niekontrolowany napływ migrantów z krajów Magrebu, a także z niektórych państw położonych na Bliskim Wschodzie, znacząco uwypuklił różnice w sposobie definiowania interesów poszczególnych państw wchodzących w skład UE.

Stare państwa Unii takie jak Niemcy, Francja, czy Włochy chcą przy pomocy swojej przewagi jaką posiadają dzięki traktatowi lizbońskiemu wymusić na biedniejszych członkach Unii ze wschodniej Europy. by wzięły na siebie odpowiedzialność za kryzys imigracji w Unii, przyjmując imigrantów ekonomicznych z krajów Trzeciego Świata. Zastosowanie środka politycznego przymusu byłoby jednak bardzo ryzykowne dla utrzymania w całości unijnej biurokracji.

Doskonale wie o tym kanclerz Niemiec Angela Merkel, która wyraziła taką opinię w czasie konferencji prasowej z udziałem swojego odpowiednika z Wiednia. Bo kanclerz Austrii, podobnie jak wcześniej szef Parlamentu Europejskiego Martin Schultz, a także szef niemieckiego MSW opowiedział się za zastosowaniem sankcji politycznych w postaci uszczuplenia środków pochodzących z wspólnego budżetu UE, na który składają się wszystkie państwa wchodzące w skład tworu politycznego jakim jest zjednoczona Europa.

 

Arogancja starej Europy rozbije Unię Europejską

Arogancka postawa starej Europy sprawi, że przedstawiciele państw Europy Wschodniej pod naciskiem własnej opinii publicznej będą zmuszeni zająć twardsze stanowisko wobec Brukseli i Berlina. Niektóre państwa, jak na przykład Węgry, już tak postąpiły nie oglądając się na rozkazy płynące z politycznego centrum jakim wydawała się być do tej pory Bruksela. Premier Węgier Wiktor Orban bez większych problemów wybudował ogrodzenie by zamknąć granicę z Serbią, przez którą nielegalni emigranci ekonomiczni przedzierali się do Niemiec i Szwecji.

Przywódca Węgier już znacznie wcześniej rzucił rękawicę unijnym biurokratom wprowadzając nowe regulacje prawne wymierzone głównie w wielkie sieci handlowe, banki i inne instytucje, które od 1989 r w znacznym stopniu skolonizowały nie tylko węgierską gospodarkę. Można założyć, że im bardziej będzie zwiększał się polityczny nacisk Berlina i Brukseli na kraje grupy wyszehradzkiej, tym bardziej model węgierski może stać się wzorem, który będą także stosować inne państwa regionu. Scenariusz takowy jest możliwy jeśli dojdzie do pogłębienia kryzysu w samej Unii.

 

 

Kryzys imigracji w Unii przypomina o starych problemach

Problem imigracji zarobkowej przykrył bowiem inne problemy, które wcale nie zostały rozwiązane, a jedynie chwilowo zaleczone. Takim problemem jest na pewno kryzys w ramach strefy euro. Grecja wprawdzie zgodziła się na warunki jakie podyktował jej Berlin, ale w zapisach traktatowych nie uwzględniono koniczności umorzenia w całości długów tego państwa.

Oznacza to, że w przyszłości problem z Atenami, może się pojawić na nowo i wybuchnąć z znacznie większą siłą. Grecja bowiem, podobnie jak Włochy jest nie tylko pogrążona w kryzysie ekonomicznym, ale także dotknął ją kryzys imigracji w Unii bo to właśnie tam emigranci zarobkowi i uciekinierzy wojenni zaczynają swoją wędrówkę do Niemiec, czy Wielkiej Brytanii. Ponadto na państwach członkowskich wymuszono dla ratowania całej strefy euro pakt fiskalny, który Berlin wprowadził w całej Europie. Zastosowane środki, wobec potrzeb nie okazały się skuteczne i wcześniej czy później Grecja i tak będzie musiała zbankrutować.

 

 

Stare państwa Unii zbliżą się do Rosji

Trzecim problemem z jakim musi zmierzyć się UE jest stosunek wspólnoty do partnerów zewnętrznych, którzy mogą mieć istotny udział w rozwiązaniu kryzysu emigracyjnego. Potencjalne możliwości interwencji zbrojnej na znaczną skalę w krajach ogarniętych konfliktami zbrojnymi na Bliskim Wschodzie, posiada Rosja, jak i Stany Zjednoczone. Pierwszy z wyżej wymienionych graczy jest bardzo ważnym partnerem handlowym UE.

Rosja mimo nałożonego na ten kraj embarga nadal jest głównym źródłem surowców energetycznych, takich jak gaz ziemny czy ropa naftowa. Moskwa posiada też znaczne wpływy w regionie Bliskiego Wschodu. Dobrym tego przykładem jest Syria, gdzie Moskwa utrzymuje nadal w spadku po ZSRR bazę wojskową.

W ostatnich tygodniach, obecność ta została znacznie wzmocniona. Prezydent Rosji zdecydował się wysłać z pomocą wojskom syryjskim walczącym z tzw. Islamskim Państwem własne czołgi i samoloty. W wypadku natężenia kryzysu imigracji w Unii Berlin będzie skłonny wesprzeć finansowo rosyjską interwencję w tym kraju, bo tylko udział sił lądowych w wojnie z terrorystami może ostatecznie zakończyć ten konflikt. Na taki scenariusz musiałaby jednak wyrazić zgodę Turcja i USA, co w obecnych warunkach politycznych nie wydaje się możliwe. Celem Stanów Zjednoczonych jest bowiem doprowadzenie do upadku rządów Asada, na co z kolei nie może sobie pozwolić Rosja z oczywistych względów.