Z lewej: Frank Marshall Davis. Z prawej: Prezydent Barack Obama (foto dzięki uprzejmości J. Gilbert)

Prezydent Barack Obamy traci poparcie coraz większych grup wyborców na rzecz swojego rywala Republikanina Mitta Romneya. (Po ostatniej debacie sondaże wskazują niemal wyrównane szanse. Obama stracił znaczącą przewagę) Do spadku popularności obecnego prezydenta przyczynił się dokumentalny film Joela Gilberta “Dreams from My Real Father. A Story of Reds and Deception”. To swoista odpowiedź na biografię prezydenta, która zatytułowana jest: “Dreams from My Father” (Dwa tygodnie przed wyborami dziennikarz agencji Associated Press pyta: kim jest Obama?)

Autorem tej właśnie biografii Obamy jest, jak udokumentował dziennikarz Jack Cashill, były terrorysta, założyciel Weather Underground, Bill Ayers. I on sam ten fakt ujawnił. (Każdy kto pisze książkę może mieć swojego redaktora, któremu opowie swoją historię. Ale Barack Obama powiedział, że napisał ją sam. ) W  domu Ayersa i jego żony, również terrorystki Bernardine Dohrn, w Chicago, młody prawnik Barack Obama rozpoczął swoją karierę polityczną startując w wyborach do Kongresu. Trudno się zatem spodziewać, by pryncypał chciał napisać rzetelną biografię swojego wychowanka. I rzeczywiście biografia jest enigmatyczna. Ukrywa najistotniejsze fakty, które wskazują w jaki sposób uformowały się przekonania przyszłego prezydenta.

[signinlocker id=”4938″]

Tę lukę próbuje wypełnić reżyser Joel Gilbert. W swoim solidnie udokumentowanym filmie podważa prawdziwość relacji dotyczących okoliczności urodzin Baracka Obamy. I próbuje wykazać niespójność biografii, w której ojcem jest Barack Hussein Obama. Jak dowodzi kenijski student jest tylko przybranym ojcem, który spełnił tę rolę wyłącznie z konieczności zaaranżowania małżeństwa matki Obamy, Ann Dunham.

Po lewej: Prezydent USA Barack Hussein Obama II. Po prawej. U góry: Frank Marshall Davis. U dołu: Barack Hussein Obama. (Foto dzięki uprzejmości J.Gilbert)

Bo, jak wykazuje Gilbert, prawdziwym ojcem prezydenta USA był komunistyczny aktywista Frank Marshall Davis. Świadczą o tym uderzające podobieństwa wyglądu Davisa i Baracka Obamy jak choćby: uśmiech, układ oczu i nosa, a także znamiona wiekowe na twarzy.

Logiczna wydaje się opowiedziana na nowo przez Gilberta historia urodzin Obamy. Pomijając wcześniejsze wydarzenia zrekonstruowane przez reżysera z precyzją detektywa warto zatrzymać się na chwilach bezpośrednio poprzedzających urodziny przyszłego prezydenta. Jej rodzina mieszka już na Hawajach gdzie działakomunistyczny agitator Frank Marshall Davis. Ann Dunham jest zbuntowana przeciwko ojcu, który zmusił ją do porzucenia jej planów kontynuowania nauki, wraz z jej przyjaciółmi, w innej części USA. Ann poznaje Davisa. I staje się częstym gościem w jego domu. Zaprzyjaźnia się z nim i pozuje do pornograficznych zdjęć. I jak twierdzi Gilbert – zachodzi w ciąże.

Gilbert nie formułuje pochopnie swojej hipotezy. Stara się odtworzyć te wydarzenia czerpiąc z archiwów fotograficznych Davisa, jego wspomnień i twórczości. Jak detektyw reżyser udowadnia, że twarz młodej kobiety należy do matki Obamy, ma na sobie szpilki żony Davisa, kanapa na której siedzi znajduje się na innych zdjęciach z jego domu, leżące obok płyty wykonawców jazzowych to jego ulubione nagrania, na ścianie znajdują się kartki „Merry Christmas”. W swojej autobiografii „Black Sex Rebel” napisanej pod pseudonimem Bob Greene wspomina spotkanie z „Anne”, matką Obamy. Napisał jej także poetyckie wyznanie. Romans z Davisem był szokiem dla rodziców matki prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Dziadek Obamy, ojciec Ann, pracownik amerykańskiego wywiadu, w obawie przed utratą pracy wskutek infiltracji jego rodziny przez najaktywniejszego komunistę na Hawajach (FBI przez 19 lat monitorowało działalność komunisty. Davis znajdował się na liście “A”, przeznaczonych do natychmiastowego aresztowania w wypadku wojny ze Związkiem Sowieckim) aranżuje małżeństwo swojej córki ze studentem na University of Hawai z Kenii, którego nadzoruje. W efekcie, w akcie urodzenia Obamy zamiast nazwiska ojca znajduje się adnotacja „nieznany”.

Ale Davis choć prawnie nie ponosi odpowiedzialności za wychowanie syna nie traci okazji by zrobić z niego marksistę. Dalsze elementy biografii, poprzedzone wersją wydarzeń przedstawioną przez Gilberta, układają się w logiczną układankę. Młody Obama trafia do środowiska marksistowskiego w koledżu kalifornijskim (Occidental College nazywanego wówczas „Moskwą” Kalifornii Południowej), a następnie na Columbia University w Nowym Jorku. Jak przyznał Obama w swojej autobiografii: „Dobierałem sobie rozważnie moich przyjaciół: maoistów, leninistów, studentów zza granicy i marksistowskich profesorów”.

Gdy Solidarność podważała fundamenty komunizmu ogólnopolskim strajkiem i utworzeniem prawdziwych niesocjalistycznych związków zawodowych Barack Obama stał się częścią organizacji frontowych Kremla w Stanach Zjednoczonych („May 19th Communist Organization”). Jest przekonany, że rewolucja robotnicza, bolszewizm, powinna stworzyć ze Stanów Zjednoczonych państwo socjalistyczne. Jak dodaje Gilbert – tak jak uczył młodego Obamę komunistyczny mentor i prawdziwy ojciec Frank Marshall Davis. Rzekomo w imię sprawiedliwości.