Nieczęsto polityk udostępnia dziennikarzowi swoja teczkę esbecka. Jeszcze rzadziej gdy to dziennikarz, jako pierwszy, ma  przeczytać wszystkie złożone w niej dokumenty.  Lech Kaczyński stanowił wyjątek. Kilkanaście dni przed wyborami, dzięki mojemu ówczesnemu, redakcyjnemu koledze, Piotrowi Chęcińskiemu, Fakt mógł zapoznać się jako pierwszy z tymi dokumentami.  Niżej podpisany otrzymał przywilej przekazania czytelnikom informacji w nich zawartych. (O przejrzystość i spójność mojego tekstu zadbał inny mój redakcyjny kolega, doskonały redaktor Lukasz Klekowski – Drogi Czytelniku nie znajdziesz jego nazwiska przy artykule bo nie pozwala na to zwyczaj redakcji). Prezydent Kaczyński zgodził się także odpowiedzieć na moje pytania. Mówił bardzo rzeczowo. Powoływał się na fakty z dziejów Solidarności, które nie były wówczas znane powszechnie. Wskazywali na nie jednak także, stojący w cieniu, liderzy ruchu: Anna Walentynowicz, Krzysztof Wyszkowski, Kornel Morawiecki czy Andrzej i Joanna Gwiazdowie. Na koniec rozmowy profesor Kaczyński zupełnie nieoczekiwanie dodał: „niech pan redaktor kiedyś do mnie zadzwoni, to omówimy się na dłuższą rozmowę”.

Jeśli dobrze pamiętam, dr Sławomir Cenckiewicz powiedział nam wówczas iż prezydent Kaczyński  był jedną z kluczowych postaci, która nadały charakter Solidarności. Nie znalem wówczas dokładnej biografii kandydata PiS-u na prezydenta. Wiedziałem jednak, że jest człowiekiem prawym i szlachetnym.

Po co tyle superlatyw i egzaltacji – mógłbyś zapytać Drogi Czytelniku? Bo nie mam wątpliwości że, nasza kultura potrzebuje dziś dobrych wzorów: wychowania, wykształcenia i służby dobru wspólnemu. Bo brakuje, tak bardzo brakuje, szacunku dla człowieka w sferze publicznej.

Profesor Lech Kaczyński nie musiał długo czekać żeby się o tym boleśnie przekonać. Niemal nazajutrz po wygranych wyborach zaatakowano jego wiarygodność  i  myśl.

Najistotniejszym czynnikiem gwarantującym skuteczność polityki bezpieczeństwa narodowego Polski był charakter Lecha Kaczyńskiego. Dlaczego? Okazało się, że zachodnie strategie wobec  Polski  stosowane od 1989 roku są nieskuteczne. Przypuszczalnie jednak największy gniew ogarnął Kreml, który zrozumiał iż Warszawa otrząsnęła się ze strachu przed jej rykiem. Bo wiedziała, że rosyjski niedźwiedź jest bezzębny. Stolice europejskie musiały się przyzwyczaić do faktu iż polscy zwolennicy szybkiego i łatwego kompromisu opuścili kuluary. A unijni komisarze zrozumieli, że muszą skończyć udawać iż stoją w obronie interesów Polski w konflikcie z Rosja. Główną przeszkodą, która powstrzymywała Rosję od ekspansji była postawa Polski. To była cześć strategii prezydenta Kaczyńskiego: wskazywać na wartość  kultury i instytucji zachodnich i równocześnie na szkodliwość pustki i prymitywizmu wschodniego barbarzyństwa z jaką utożsamiał się Kreml (choćby w czasie inwazji na Gruzję).

Skąd się bierze to moje silne przekonanie? Drogi Czytelniku już czas zatem, byś sięgnął do książki dr Leszka Pietrzaka “Dlaczego Lech Kaczyński musiał zginąć?”. Znajdziesz w niej fakty, które z taka precyzja dokumentacyjna i przenikliwością oceny, mógł opisać wyłącznie świadek. Dr Pietrzak stał bardzo blisko. Jako specjalista Urzędu Ochrony Państwa i ekspert śledztwa ws. zamordowania ks. Popiełuszki (to on, na przykład, jako pierwszy wraz prokuratorem Andrzejem Witkowskim przedstawiając fakty zanegował iż wiemy kto księdza naprawdę zabił) w latach 1990, a następnie, w ostatnich latach, wysoki urzędnik Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Dr Leszek Pietrzak z elegancją przywracając prawdziwą narrację o życiu i dziele prezydenta Lecha Kaczyńskiego “Dlaczego Lech Kaczyński musiał zginąć”  oddaje należną mu sprawiedliwość, szacunek i honor.

 

Tomasz Pompowski – współzałożyciel i redaktor naczelny “Ofensywy Wolności”