Sekretarz Stanu John Kerry i szef dyplomacji Iranu Mohammad Javad Zarif w czasie negocjacji w Lausannie, Szwajcarii. Marzec 2015 r./Photo: State Dep/Public Domain

Sekretarz Stanu John Kerry i szef dyplomacji Iranu Mohammad Javad Zarif w czasie negocjacji w Lausannie, Szwajcarii. Marzec 2015 r./Photo: State Dep/Public Domain

Stany Zjednoczone ze swoimi sojusznikami zawarły układ z Iranem, który gwarantuje iż Teheran stanie się nuklearnym mocarstwem za 10 lat zakładając, że zastosuje się do postanowień układu co stanowi ogromny znak zapytania. Przejrzałem tylko pobieżnie streszczenie porozumienia i dlatego nie chcę składać wiążących oświadczeń ale z treści wynika, że Iran będzie miał 24 dni przed wpuszczeniem inspektorów do swoich obiektów atomowych, z których żaden nie zostanie zlikwidowany ani zamknięty co sprawia, że niewiarygodnie łatwo mu będzie oszukiwać. Dziś rano prezydent oświadczył, że złamanie postanowień będzie wiązać się z powrotem do sankcji to stanie się tylko wtedy gdy zbierze się komisja ONZ i zgodzi się że rzeczywiście doszło do pogwałcenia układu a następnie nałoży je – a jak wiadomo Rosja nigdy się na to nie zgodzi. Prezydent i Sekretarz Stanu wypowiadają daleko idące stwierdzenia na temat układu, które są nieprawdziwe. I to samo można powiedzieć o innych sygnatariuszach, którzy już mają w swoich oczach nagrody Nobla. To bardzo smutny dzień. Ci z nas, którzy uważają że nuklearyzacja Iranu to przekroczenie progu zagrożenia w 21 wieku nie przestaną z nim walczyć. Jednak należy także właśnie teraz poświęcić chwilę na smutną refleksję, że my – Stany Zjednoczone i Zachód – znaleźliśmy się w takiej sytuacji.