khamenei_basij_8_by_khamenei_ir-d4hqkmm

Najwyższy Przywódca Iranu Ali Hosseini Khamenei/Photo: Khamenei-ir/Copyright: Public Domain

W Narodowym Dniu Technologii Nuklearnej obchodzonym w Iranie wyżsi rangą funkcjonariusze reżimu wygłosili przemówienia na temat toczących się negocjacji z USA i innymi państwami grupy P5+1. Skrótowo rzecz ujmując Program Ramowy jest już nieaktualny, a przynajmniej wersja opisana przez prezydenta Baracka Obamę i sekretarza stanu Johna Kerry.  I albo to był wytwór wybraźni Kerry’ego, albo zwyczajnie reżim Iranu odrzucił porozumienie pomimo obietnic i czaru rzucanych przez ministra spraw zagranicznych Javada Zarifa, który już w przeszłości zwodził amerykańskich negocjatorów.

Minister obrony Iranu wykluczył jakiejkolwiek inspekcje instalacji wojskowych zaprzeczając oświadczeniu Obamy na temat możliwości ich weryfikacji. Mimo wszystko większość prac, o “prawdopodobnym charakterze militarnym” w ramach programu nuklearnego miało miejsce na terenie baz wojskowych, przede wszystkim, w Parchin.

Najwyższy Przywódca Iranu, który dotąd milczał opublikował oświadczenie na swojej stronie, które Open Source Center przetłumaczył w ten sposób:

W czasie spotkania z piewcami religijnymi Przywódca Rewolucji powiedzial: Pytają dlaczego nie wyraził swojego zdania na temat problematyki nuklearnej. Nie było takiej potrzeby. Urzędnicy twierdzą, że nic jeszcze nie zostało zrobione i nic nie stanowi zobowiązania. Ja się ani  nie zgadzam ani zgadzam.

Zatem to co Obama nazwał “Ramowym Porozumieniem” okazuje się być już niczym. I rzeczywiście Khamenei nie jest optymistą:

Wszystko tkwi w szczegółach, możliwe że niegodna zaufania strona zechce nałożyć ograniczenia na nasz kraj w tych szczegółach. Wasze obecne gratulacje złożone mnie i innym nie mają znaczenia. Cokolwiek dotąd miało miejsce zasadniczo nie daje gwarancji, że rozmowy osiągną cel.

Khamenei rzucił rękawicę: albo zaakceptujecie warunki stawiane przez Iran albo Iran kończy rozmowy. “Powstrzymanie się od zawierania układu jest bardziej honorowym wyjściem niż zawarcie umowy, która naruszy nasze interesy i uderzy w godność narodu” – powiedział Khamenei słuchającym go religijnym piewcom.

A oto co powiedział Rouhani, którego administracja Obamy notorycznie myli z reformatorem, w telewizji irańskiej. Stenogram dostarczony przez Open Source Center:

“W tych dniach prezydent Stanów Zjednoczonych oświadczył, że ‘doszliśmy do przekonania naród Iranu nie ugnie się pod presją, sankcjami i przymusem” – powiedział Rouhani. “Nasze zwycięstwo polega na tym, że przyznał to prezydent Ameryki, największego militarne i gospodarcze mocarstwo na świecie” – dodał.

Następnie Rouhani oświadczył: “Nie podpiszemy żadnego porozumienia, które natychmiast nie zniesie wszystkich sankcji gospodarczych od pierwszego dnia”.

Na ten temat wypowiedziała się trzeci polityków spośród najważniejszej irańskiej trójki – główny negocjator Iranu Abbas Araqchi. Oto jak skomentował informację na temat najważniejszych faktów dotyczących umowy przekazaną przez Departament Stanu: “Informacja nie ma znaczenia prawnego i nie należy jej traktować jak ważny dokument”.

Zachowanie Iranu nie powinno budzić zdziwienia. Przecież Iran nigdy nie traktował negocjacji jako możliwości rozwiązania wątpliwości co do kwestii programu nuklearnego reżimu. Jeśli by je w taki sposób potraktował to negocjacje nie byłyby wcale potrzebne. Iran musiałby się tylko zastosować do Nuclear Non-Proliferation Treaty Safeguards Agreement (porozumienia o nierozprzestrzenianiu broni nuklearnej), którego naruszenie wykryła w 2005 r. Międzynarodowa Agencja Atomowa. Iran traktował negocjacje jako sposób na zniesienie sankcji. I właśnie wypowiedź Zarifa najlepiej o tym świadczy. Kiedy Irańska telewizja zapytała go o opinię na temat możliwości utrzymania architektury sankcji, która pozwoliłaby na ich ponowne nałożenie gdyby okazało się, że reżim dopuszcza się oszustw, jak obiecał Obama, Zarif się roześmiał i stwierdził, że międzynarodowe sankcje już upadły.

Prezydent Obama już świętował, ale teraz czas na powrót do rzeczywistości i zająć sie farsą, w którą on, sekretarz stanu John Kerry, lub ich zespół negocjacyjny wciągnęli Stany Zjednoczone. Negocjacje nie powinny być partyjnym meczem. Trudno sobie wyobrazić jakiegolwiek Demokratę czy Republikanina, który mógłby zgodzić się z podstawowymi zasadami porozumienia opisanego przez Obamę i Kerry’ego, a już dziś nie istniejącego. Panie Prezydencie, Panie Kerry, proszę o wyjaśnienie co się stało i jak do tego doszło.