W ubiegłym tygodniu rząd Chin przypomniał Zachodowi podstawową prawdę o charakterze władzy reżimu najbardziej zaludnionego państwa. Chiny to znacznie więcej niż slogan, którym posługują się Amerykanie zaniepokojeni sytuacją gospodarczą i rynku pracy. To również nie tylko rywal sprawiający kłopot swoim agresywnym militaryzmem, który jest potencjalnym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych i jego sojuszników. Chiny to przede wszystkim nadal największy na świecie system totalitarny.

Ten fakt potwierdził się, gdy w zeszłym tygodniu zostało wprowadzone nowe prawo, które ograniczy działalność zagranicznych organizacji i organizacji partnerskich w Chinach. Skutki tego prawa wymierzone są w pozarządowe grupy zajmujące się tematyką obejmującą wiele dziedzin od kultury po ochronę środowiska. Ale reżim podjął taką decyzję, by chronić się przed wpływami zachodnimi, które mogłyby przyczynić się do upowszechnienia demokracji czy kierować uwagę na prawa człowieka.

W ubiegłym pokoleniu Chiny stały się jednym z największych partnerów handlowych USA. I finansują znaczną część wzrastającego amerykańskiego długu narodowego. Mimo, że reformy zezwoliły na wprowadzenie kapitalizmu i prawa prywatnej własności w sferze politycznej, to nie zmienia to faktu iż Chiny są wciąż komunistyczną dyktaturą, która brutalnie rozprawia się z wszelkim przejawem opozycji. Rząd Pierwszego Sekretarza Partii Komunistycznej Chin Xi Jinpinga podjął decyzję żeby utrudnić przebywanie w tym kraju niewielkiej grupie osób zza Zachodu, którzy przyjeżdzają w innym celu, niż handel czy turystyka.

 

Chiny są komunistyczną dyktaturą, która brutalnie rozprawia się z wszelkim przejawem opozycji

 

Jednak nie to przede wszystkim przypomina nam w tych dniach o tym czym jest naprawdę reżim w Chinach. Przypomina nam o tym śmierć odważnego dysydenta Harry Wu, który wielokrotnie podważał legalność reżimu w Pekinie i starał się, jeszcze usilniej, żeby wiedza o systemie więzień Laogai była powszechna na Zachodzie.

Laogai to nazwa chińskiego systemu gułagów, systemu obozów ciężkiej pracy i “reedukacji”,w których cierpią i umierają opozycjoniści, a także inni wrogowie komunistycznych tyranów.

Kiedyś Amerykanie przywiązywali większa wagę do problemu praw człowieka. Co roku China_laogaigłosowanie w Kongresie odnośnie przyznania Chinom statusu “największego uprzywilejowania” w handlu było okazją dla aktywistów zaniepokojonych losem dysydentów i horrorem jaki przeżywają więźniowie Laogai do publicznego podzielenia się swoimi obawami. Jednak problem odszedł w niepamięć, gdy Kongres ugiął się pod dyktatem biznesu i zrezygnował z procesu prawnego, którego elementem było doroczne głosowanie w sprawach stosunków gospodarczych z Chinami. To dzięki staraniom takich obrońców prawa człowieka jak Wu w tym kraju wciąż jest dostępna informacja na temat zbrodni popełnianych przez Pekin.

Na kartach swoich dwóch tomów wspomnień Bitter Winds i Troublemaker Wu opowiedział o swoim prześladowaniu w Laogai, a także o tym jak potem starał się upowszechnić informację o łamaniu prawa człowieka przez Chiny. Nawet po upływie dwóch dekad od ich ukazania się wspomnienia nie straciły na aktualności. Jest to historia człowieka wiary (Wu był katolikiem), który miał odwagę przeciwstawić się monolitowi reżimu miażdżącego wszystkich swoich przeciwników przy tym doskonale zdając sobie sprawę z tego, iż nie zostanie powstrzymany przez nikogo. Jednak wbrew wszelkim przeciwnościom Wu nie umilkł nawet po tym jak trafił na 20 lat do więzienia w Laogai, na które został skazany za działalność “kontr-rewolucyjną” i protest przeciw sowieckiej inwazji na Węgrzech w 1956 r. Nie milczał także po uwolnieniu w 1979 r. Zamiast żyć wygodnie po przyjeździe na Zachód, starał się wracać do Chin żeby ujawnić iż nomenklatura tamtejszego reżimu sprzedaje organy zamordowanych więźniów i zmusza ich do aborcji na mocy obowiązującego prawa o “zezwoleniu na posiadanie jednego dziecka”.

 

Dzięki takim obrońcom praw człowieka jak Harry Wu na Zachodzie dostępne są informacje o zbrodniach popełnianych przez komunistyczny reżim w Pekinie

 

 

W czasie jednej z takich wizyt powrotnych został aresztowany, osądzony i skazany na 15 lat za szpiegostwo. Jednak był już wtedy obywatelem Stanów Zjednoczonych i wiele osób starało się o jego uwolnienie. Ówczesna Pierwsza Dama Hillary Clinton została zmuszona do bojkotu kongresu feministek w Pekinie i Wu wyszedł na wolność. Jednak nigdy nie przestał starać się o doprowadzenie do politycznej zmiany w Chinach i ujawnienia zbrodniczej natury systemu obozów “reformowania przez pracę”, w których terroryzuje się tych, którzy nie chcą milczeć.

Jednak z perspektywy tych, którzy są zainteresowani wyłącznie handlem z Chinami dysydent Wu sprawiał kłopot tyle samo kłopotu biznesowi amerykańskiemu co Pekinowi. Komunistyczny reżim w Chinach przetrwał Związek Sowiecki inteligentnie otwierając się na zachodni kapitalizm i zawierając kontakty w środowisku międzynarodowego biznesu. Wraz z upadkiem Muru Berlińskiego zawalił się system sowiecki, ale chiński komunizm przetrwał  masakrę na Placu Tiananmen. Reżim wzbogacił się utrzymując w ręku władzę absolutną i osiągając spełnienie marzeń sowieckich “reformatorów”.