Granice modernizmu określa infrastruktura cywilizacji judeo-chrześcijańskiej – zauważył Ronald Reagan w jednej ze swoich audycji radiowych. W Białym Domu konsekwentnie bronił tego światopoglądu, sprzeciwiając się zabijaniu nienarodzonych oraz zniechęcając do przeprowadzania eksperymentów na embrionach czy manipulowania genetycznego żywnością. Wbrew informacji, iż jego administracja rozluźniła regulacje dotyczące eksperymentów biotechnologicznych, jak podkreślają jego współpracownicy Edwin Meese czy Wiliam P. Clark, Reagan powołał zespół ds. bioetyki przy Białym Domu, który miał opiniować projekty przepisów przygotowywanych przez United States Department of Agriculture, Environmental Protection Agency i Food and Drug Administration. Takiego nadzoru zabrakło, gdy administracja prezydenta Billa Clintona zdecydowała o dopuszczeniu żywności genetycznie modyfikowanej na amerykański rynek. Biurokraci zwolnili producentów z obowiązku umieszczania stosownych naklejek z informacją, iż jest to produkt GMO.

Podobne regulacje część europejskiej biurokracji próbowała uchwalić na początku ubiegłej dekady. Dr John Hodges, etyk i genetyk, stanął wówczas na forum Europejskiego Kongresu ds. Etyki, wskazując na konsekwencje takich decyzji. Dr Hodges zna doskonale sytuację rolnictwa w krajach postkomunistycznych. Po upadku żelaznej kurtyny doradzał 14 rządom Wspólnoty Państw Niepodległych. Ma też wiele kontaktów w środowisku naukowym i zna profesjonalistów z Europy Środkowej i Wschodniej. Jako genetyk potrafi ocenić wartość nowych rozwiązań biotechnologicznych. Tuż przed rozpoczęciem procesu klonowania owcy przez zespół brytyjskich naukowców kierowanych przez dra Iana Wilmuta ostrzegał, iż koniecznych będzie kilkadziesiąt prób. (W rzeczywistości koniecznych było ich ponad 200). Dr Hodges wskazał, iż autorom pomysłu upowszechnienia GMO nie udało się spełnić głównej obietnicy: zwiększenia wydajności zbiorów. To zapewnienie okazało się hasłem propagandowym. Wśród słuchaczy tego wykładu byli także naukowcy z zespołu dra Wilmuta. Po zakończeniu tego Kongresu wiadomo było, iż projekt nowego, liberalnego ustawodawstwa dotyczącego GMO trafi na śmietnik.

Publikujemy zredagowany i skrócony tekst wykładu dra Johna Hodgesa w nadziei, iż wzbogaci on w Polsce debatę na temat żywności modyfikowanej genetycznie.

 

Nie wiemy, jakie będą skutki spożycia genetycznie modyfikowanej żywności dla przyszłych pokoleń. Najnowsze odkrycia w dziedzinie genetyki w sposób fundamentalny zmieniają pogląd na funkcjonowanie ludzkiego genu. I powinny przyczynić się do przemyślenia eksperymentu stosowania najświeższych, niedostatecznie sprawdzonych rozwiązań biotechnologicznych. Przekonanie, iż proces manipulacji genami jest łatwy, bezpieczny i kontrolowany, stanowi tykającą bombę.

Historia naukowców nie zawsze jest piękna. Bo choć metoda naukowa jest obiektywna i amoralna, to naukowcy są ludźmi i mogą popełnić błąd. Badacze czasem nakłaniali do posługiwania się niepełnymi i błędnymi modelami, wyjaśnieniami i światopoglądem, z których później musieli się wycofywać. To jest część procesu naukowego. Modele są bezcenne z punktu widzenia badań, ale muszą podlegać szczegółowym testom w kontrolowanych warunkach, zanim staną się oparciem do wyrażania na forum opinii publicznej szerszych ocen. Stąd każde działanie wymaga zdobycia głębszej wiedzy.

Tragiczny przykład polityki opartej na ograniczonej wiedzy stanowi choroba szalonych krów, czyli BSE. Czołowi naukowcy brytyjscy musieli ostatecznie zmieniać swój model, a następnie wycofywać się z wcześniejszych zapewnień opinii publicznej, że mięso chorych krów można zjeść, bo nie stwarza to zagrożenia dla człowieka. Wielu ludzi zmarło.

Wielkie przygotowania

Jeszcze 50 lat temu kosmologowie dążący do wyjaśnienia pochodzenia wszechświata traktowali ideę wielkiego wybuchu jak żart. Była ona znacznie mniej popularna niż hipoteza o ciągłym stworzeniu.

Podobnie przez ponad 100 lat zmieniały się modele genetyczne służące wyjaśnieniu przestrzeni molekularnej. Odrzucony został lamarkizm wraz z sowiecką genetyką, które podkreślały rolę dziedziczenia osiągniętej charakterystyki. Społeczeństwo również musiało poddać ocenie przypadki nadużycia społecznych modeli eugeniki i rasizmu promowanych przez kilku ważnych naukowców, których popierali niektórzy politycy, reformatorzy społeczni i filantropi. Przeświadczenie, że DNA stanowi uniwersalny materiał dziedziczenia, skusiło genetyków głównego nurtu do przyjęcia założenia, że dogmat Cricka stanowił końcowy model. Ale ostatnio, na początku XXI wieku, badania wykazały podstawowe błędy tego modelu, ukazując, iż genotyp jest znacznie bardziej złożony. Pamiętając o tych wydarzeniach, powinniśmy w ten sam sposób traktować rewizjonistyczną genetykę XXI wieku.

Jak dotąd ani mleko, ani mięso z genetycznie modyfikowanych zwierząt nie trafiło na rynek. Ale trwają intensywne przygotowania do tego, o czym świadczą te fakty:

– od momentu sklonowania owcy Dolly trwa produkcja klonów i krzyżówek genetycznych różnego gatunku zwierząt hodowlanych,

– w 2006 r. amerykańska agencja zajmującą się kontrolą żywności, FDA, zezwoliła na sprzedaż mleka i mięsa z klonowanych krów, świń i kóz bez konieczności ich oznaczania,

– wielkie przedsiębiorstwa biotechnologiczne promują genetycznie modyfikowane zwierzęta jako sposób na wzmocnienie gatunku, a także ulepszenie produktów ich pochodzenia dla potrzeb konsumenta (Biotechnology Industry Organization, 2008 r.),