Wizygoci atakują Rzym

Wizygoci atakują Rzym

Rewolucje zawsze organizują małe grupy, a wygrywają tylko wtedy, gdy większość nie chce bronić starego porządku. Arabowie odebrali większości azjatycko- afrykańskich posiadłości, nie dlatego że byli silniejsi od Cesarstwa wschodnio-rzymskiego. Nie byli. Mieszkańcy tych terenów poróżnieni z Konstantynopolem konfesyjnie i obciążeni fiskalnie nie mieli ochoty stawiać oporu obdartym Beduinom. Zmanierowani arystokraci i ciężko pracujący chłopi nie chcieli bronić monarchii i Ludwika XVI.

Alexis de Tocqueville zauważył, że rewolucja stanowi zawsze kontynuację obalanego ustroju. Dodał także iż rewolucja wybucha nie w okresie najgłębszego kryzysu, ale kiedy sytuacja poprawia się wolniej niż oczekuje tego społeczeństwo. Tak było w przypadku Rewolucji Lutowej, która ponieważ nikt spośród Rosjan nie był zainteresowany trwaniem caratu. Ta rewolucja nie spełniła oczekiwań dlatego doszło do Rewolucji Październikowej.

Podobnie jak obywatele cesarstwa wschodnio-rzymskiego czy Rosjanie okresu caratu także współcześni Europejczycy nie chcą bronić swojego systemu polityczno-prawnego w konfrontacji z islamskim ekstremizmem. Nie mają siły na zreformowanie swojego systemu tak żeby nawiązywał do fundamentalnych wartości etyczno-społecznych. A przede wszystkim brakuje im kardynalnej odwagi.

Należałoby bowiem przyznać się do błędu afirmacji dekadencji i ubliżania wszystkiemu co minione, tradycyjne i zwycięskie. Tej odwagi brakuje politykom, mediom, a nawet kościołom. W ramach ich światopoglądu wroga nie ma natomiast jest powszechna „różnorodność”, której towarzyszą „problemy” i „wyzwania”. Odpowiada się na nie aktywizacją”, “dialogiem”, “zrozumieniem”; ‘wyrażając przy tym “troskę”, “nadzieję”, “ubolewanie”, a nawet “potępienie”. Nowomowa to nieodłączny symptom upadku.

 

Podobnie jak obywatele cesarstwa wschodnio-rzymskiego czy Rosjanie okresu caratu także współcześni Europejczycy nie chcą bronić swojego systemu polityczno-prawnego w konfrontacji z islamskim ekstremizmem.

 

Warto bowiem kontynuować historyczną refleksję i zapytać: czy Rzymianie nie nadawali masowo statusu foederati, czyli sprzymierzeńców, kolejnym plemionom które wchodziły w granice Imperium Romanum? Czy nie zapewniali im za obietnice lojalności stałego dofinansowania i dostaw darmowej żywności? Czy nie przeprowadzali wojskowych szkoleń dla germańskich wojowników? A Germanie w zetknięciu z cywilizacją łacińską szybko przejęli technologicznie broń, metody walki, a nawet, częściowo też, język i spuściznę intelektualną. Jednak nigdy nie podważyli w sobie poczucia wyższości, nad tymi którzy szli na ustępstwa względem nich.

Gdy nocą 24 sierpnia 410 r. Wizygoci dokonali inwazji na stolicę Imperium Romanum niemal nikt już nie bronił ogarniętego apatią starożytnego miasta położonego nad Tybrem.

Stary kontynent znowu popadł w apatię. Szefowa dyplomacji Unii Europejskiej, Federica Mogerini, nie zdaje sobie sprawy nawet z tego, że ma rację mówiąc iż „polityczny islam to także przyszłość Europy”.