Atak sekty Aum na tokijskie metro w 1995 r. /Photo and Copyright: Tofuqu

Atak sekty Aum Shinrikyo na tokijskie metro w 1995 r. /Photo and Copyright: Tofuqu

Dwadzieścia lat temu Japonia przeżyła najgorszy zamach terrorystyczny, z użyciem sarinu, na metro w Tokio, który przeprowadziła religijna sekta znaną pod nazwą Aum Shinrikyo. W felietonie, który opublikowałem na łamach Wall Street Journal zastanawiam się nad tym czego nas to doświadczenie nauczyło.

Pod wieloma względami ta nauka jest dziś bardziej aktualna niż kiedykolwiek dotąd. W trakcie obecnego procesu dotyczącego zbombardowania maratonu w Bostonie pojawia się pytanie jak rozpoznać i zatrzymać lokalny, wewnętrzny, terroryzm? Władze japońskie zawiodły w beznadziejny sposób nie umiejąc powstrzymać Au nawet choć jej terroryści przeprowadzali wcześniej akcje terrorystyczne, nie wyłączając ataku gazem czy dopuszczając się zwykłych morderstw. Wniosek jest oczywisty: jeśli pozwoli się na rozwój lokalnego terroryzmu, wówczas on się przepoczwarzy powodując ostatecznie katastrofę.

A co z tak zwanym państwem islamskim (ISIS)? Aum był przypuszczalnie pierwszą milenijną sektą śmierci. Przywódca Aum Shoko Asahara (na ławie skazanych na śmierć czeka na wykonanie wyroku) stworzył ideologię swojej sekty, ale to jej apokaliptyczny czy mesjaniczny aspekt był prawdziwą siłą napędową. Ten element można teraz dostrzec w ISIS, którego terroryści ścinają głowy na Bliskim Wschodzie posługując się religią zarówno jako usprawiedliwieniem jak i bodźce. Sekty religijne, które czczą śmierć stanowią wyjątkową truciznę, której nie da się zracjonalizować ani zatrzymać. Te sekty muszą być zniszczone.

Aum Shinrikyo nie stanowi doskonałego podobieństwa zagrożenia, przed którym dziś stoimy ale występują pomiędzy nimi upiorne podobieństwa, które powinniśmy byli lepiej dostrzec. W okresie dwóch minionych dekad w Japonii nie doszło do podobnego ataku, ale ten typ zagrożenia, który ujawnił się tego śmiercionośnego poranka rozprzestrzenił się na resztę świata.