Dysydentki kurdyjskie zamordowane w styczniu 2013 r. w Paryżu/ Photo, copyright: nadirorg

Przez kilka ostatnich dni uczestniczyłem w konferencji na temat zagrożeń ze strony Turcji i Kurdów dla Unii Europejskiej, któta odbywała się w Brukseli. Jeden z prelegentów, francuski prawnik Antoine Comte przedstawił najnowsze informacje na temat śledztwa w sprawie morderstwa jednej z założycielek Robotniczej Partii Kurdystanu (PKK) Sakine Cansiz oraz innych kurdyjskich aktywistek Fidan Doğan i Leyli Söylemez w Paryżu. Wszystkie zostały zastrzelone w 2013 r. swoim biurze w stolicy Francji. Comte poświęcił sporo uwagi długiej historii politycznych zamachów w Paryżu. W 1965 r. w tym mieście zaginął dysydent z Maroka Mehdi Ben Barka. Najprawdopodobniej został zamordowany przez marokański wywiad. Kilka lat później jak się okazuje dyktator Chadu François Tombalbaye zamordował, również w Paryżu, swojego przeciwnika politycznego przebywającego na obczyźnie Outela Bono. Jak twierdzi Irańskie Centrum ds Dokumentacji Praw Człowieka Republika Islamska odpowiada za zamachy conajmniej jedenastu dysydentów, którzy zginęli w Paryżu. W Paryżu zostali zamordowani także politycy, aktywiści i terroryści z Algerii, Syrii, Południowej Afryki oraz palestyńskich i baskijskich organizacji.

Wracając do sprawy Cansiz, Doğan, and Söylemez przypomniałem sobie, że w tamtym czasie spekulowałem, że odpowiedzialność za ten zamach ponosi Iran. Większość dowodów jakie zebrano w czasie śledztwa wskazuje wyraźnie, że się pomyliłem. To służby specjalne Turcji odpowiadają za śmierć tych trzech dysydentów. Najbardziej obciążającym dowodem, spośród tych, które już wyciekły do mediów, jest trwająca dziesięć minut rozmowa domniemanego zamachowca na temat akcji z oficerami tureckich służb specjalnych Milli İstihbarat Teşkilatı. Znany jest dokument tych służb (na którego autentyczność wskazują znaki wodne i inne znaki szczególne używane przez służby), który potwierdza hipotezę, że to turecki wywiad przygotował i przeprowadził ten zamach – według Le Monde.

Rząd francuski milczy jednak na temat rezultatów śledztwa a minister spraw wewnętrznych wydaje się nawet próbować je zatrzymać żeby nie denerwować Turcji. Dlaczego Paryż miałby nadal prowadzić śledztwo, które zraziłoby Ankarę, a kontrakty handlowe z nią stanęłyby pod znakiem zapytania? Niestety ta sama stara historia powtarza się także i w przypadku Francji.

I będzie się powtarzać a Paryż będzie polem bitewnym dla służb specjalnych mordujących dysydentów i opozycjonistów dopóki rząd francuski nie zrozumie, że stawianie interesu handlowego ponad prawem sprawia, że Francja nie jest wymarzonym i spokojnym miejscem dla młodych par, a raczej doskonałym terenem dla despotów chcących uciszać swoich politycznych przeciwników.  Francja zamiast zamykać śledztwo w sprawie Kurdów powinna jak najszybciej je upublicznić i pozwolić dojść śledczym tam gdzie tylko doprowadzą ich ślady.

 

Dr Michael Rubin – historyk. Ekspert w American Enterprise Institute. Od 2002 do 2004 był członkiem kancelarii Sekretarza Obrony. Od 2004 do 2009 był redaktorem naczelnym prestiżowego czasopisma ekspertów “Middle East Quaterly”. Ostatnio opublikował Into the Shadows: Radical Vigilantes in Khatami’s Iran.