US_House_Committee

“Komisja Izby Reprezentantów”. / Photo/ Copyright: licencja Public Domain via Wikimedia Commons

Wojna o cięcia budżetu obronnego trwa, bo Kongres zobowiązuje Pentagon do kontynuowania redukcji armii USA do poziomu z okresu sprzed II wojny światowej. W tym czasie armia Iranu odradza się, i bez względu na układ pokojowy, Islamska Republika zwiększa wydatki obronne o 33,5 proc. Jednak oczywiście prowadzenie działań wojennych w Syrii, Jemenie i Iraku musi kosztować.

Być może prezydent Obama sądzi, że rozwiązał problem Iranu lub jest blisko takiego celu. Jednak nawet gdy była Sekretarz Stanu Hillary Clinton nadal twierdzi, że jej polityka resetu z Rosją sprawdziła się to prezydent Władimir Putin stanowi coraz większe zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego o czym mogą zaświadczyć Gruzini czy Ukraińcy. Obama może wierzyć iż sytuacja się ustabilizował – przecież prasa się tym już nie interesuje – ale w rzeczywistości wygląda na to, że sytuacja może zamienić się w złej w gorszą.

Według analizy rosyjskiego ekonomisty, wydatki wojskowe Moskwy ostro wzrosły. Oczywiście można stwierdzić niemal z pewnością, że prawdziwy budżet jest nawet większy od tej ocenzurowanej, oficjalnej wersji. Jak twierdzi Andriej Illarionow w analizie opublikowanej na stronie przywódcy opozycji Garry Kasparowa:

Moskiewski ekonomista i komentator wskazuje, że od dojścia do władzy Putina do stycznia 2014 r. Kreml wydawał średnio od 2,5 do 3,2 proc. PKB na cele wojskowe. I ta ilość z czasem wzrastała. Illarionow twierdzi, że w przez 13 lat rządów Putina wydatki w stałych kosztach wzrosły o 2,6 razy… Po podjęciu przez Putina w lutym 2014 r. ostatecznej decyzji o interwencji na Ukrainie wydatki Moskwy na cele wojskowe “wzrosły ponad dwukrotnie”. A ich wielkość wskazuje nie tylko na zamiar rządu rosyjskiego żeby przeprowadzić atak i rozpocząć okupację Krymu, ale całego terytorium, które nazywa “Nową-Rosją”. W lutym, marcu i kwietniu ubiegłego roku wydatki na cele wojskowe wzrosły do 6,7 proc. PKB i  stanowiły 27,7 proc. całości wydatków budżetowych.

Sytuacja ulega pogorszeniu. I to jest bardzo niepokojący fragment:

Zdaniem Ilarionowa oficjalne dane rosyjskiego rządu wskazują na “radykalną zmianę sytuacji” w pierwszych dwóch miesiącach tego roku, z których dane są dostępne.  Wydatki na wojsko wzrosły średnio miesięcznie 2,3 razy w porównaniu z okresem od maja do grudnia 2014 r. I o 3,3 razy w porównaniu z okresem przed rozpoczęciem wojny. A o 8,8 razy w porównaniu z 2000 r. Tylko przez te dwa miesiące, twierdzi ekonomista, wydatki na wojsko wyniosły ponad 1,3 bln rubli – czyli ponad 20 mld dol. USA. I stanowiły 43,3 procent budżetu oraz 12,7 proc. wciąż zmniejszającego się PKB Rosji.

Choć stan rosyjskiej gospodarki pogarsza się to Putin gwałtownie zwiększa wydatki budżetu na obronę. Rodzi się zasadnicze pytanie: w jakim celu? Niestety, tym pytaniem nie wydaje się przejmować Biały Dom choć z pewnością stawiają je sobie przywódcy państw bałtyckich  i Polski. Być może i Kongres powinien je sobie zadać ponieważ dalsze cięcia spowodują, że Stanom Zjednoczonym będzie grozić brak przygotowania w obliczu narastającego kryzysu, który jeśli Illarionow ma rację, wydaje się być konfliktem na większą skalę. Władimir Putin wykorzystuje słabość i niezdecydowanie, którymi zbyt długo odznaczał się Obama. USA nie stać na cięcia. Zamiast rozwiązać problem deficytu budżetowego dalsze cięcia pogorszą sytuację ponieważ słabość zachęca dyktatorów do agresji w takiej formie, której żaden prezydent Stanów Zjednoczonych nie będzie mógł zignorować.