Rosyjski pociąg z wagonem wyrzutnią pocisków z głowicą jądrową - Copyright: Public Domain / Armia rosyjska

Rosyjski pociąg z wagonem wyrzutnią pocisków z głowicą jądrową – Copyright: Public Domain / Armia rosyjska

W swoim interesującym artykule opublikowanym na lamach Vox Max Fisher sugeruje, ze rośnie ryzyko wojny nuklearnej między Stanami Zjednoczonymi i Rosją.

Fisher cytuje ekspertów orientujących się świetnie w sytuacji na Kremlu, którzy twierdzą że Władimir Putin może próbować sprowokować rewolucję w stylu ukraińskim na terenie Estonii lub w jednym z państw bałtyckich żeby doprowadzić do konfrontacji z NATO bo czuje się autentycznie zagrożony przez USA. Zaryzykuje III wojnę światową albo zezwoli na dezintegracje sojuszu żeby Rosja mogla odzyskać tradycyjną strefę wpływów we wschodniej Europie.

Istnieje ogromna możliwość, że taki konflikt może wymknąć się spod kontroli ze względu na to iż rosyjska doktryna wojskowa nie utrudnia użycia broni atomowej w celu zrekompensowania braków sil konwencjonalnych, które stanowią problem dla armii rosyjskiej w konfrontacji z NATO. Fisher cytuje nawet ekspertów, którzy porównują obecną sytuację w Europie do tej, która charakteryzowała okres poprzedzający bezpośrednio I wojnę światową. Oczywiście nie wolno zapominać, że mamy do czynienia tutaj z bardzo widocznym elementem rosyjskiej wojny informacyjnej, o której Fisher nie wspomina. Iż Putin chce żebyśmy myśleli, że jest rzekomo szaleńcem zdolnym do wywołania wojny nuklearnej jeśli nie dostanie tego co chce. W efekcie mniej prawdopodobna wydają się ostre działania Stanów Zjednoczonych żeby go powstrzymać. Jednak nie można łatwo zażegnać obaw, na które wskazał Fisher. Rzeczywiście podobne ostrzeżenie usłyszałem niedawno z ust doświadczonego generała NATO.

Powstaje pytanie zatem jak Zachód powinien zareagować? Jaki jest najlepszy sposób uniknięcia wojny z Rosją?

Oczywistą alternatywą wydaje się być unieważnienie traktatu NATO, wyrzucenie państw bałtyckich i wytłumaczenie Putinowi, że USA nie będą ryzykować wojną o ich przyszłość. Jednak skutkiem takiej decyzji byłoby rozwiązanie sojuszu, do czego Putin chciałby doprowadzić, a także ryzyko regresji zmian, które dokonały się w Europie Wschodniej od 1989 r. Po raz pierwszy w okresie długiej, trudnej historii region jest ustabilizowany, demokratyczny i względnie prosperuje. Polska, na przykład, przeżywa swój złoty wiek, który trudno sobie wyobrazić w poprzednich stuleciach gdy ten kraj znajdował się pod okupacją jego autokratycznych sąsiadów. Odwrót z państw Bałtyku oznacza także automatycznie porzucenie Polski, Węgier, Czech i wszystkich pozostałych państw ponieważ wtedy gwarancje NATO staną się bez znaczenia. Zawali się stabilizacja polityczna tak ważna dla rozwoju regionu i najprawdopodobniej do władzy dojdą ekstremistyczne lewicowe i prawicowe partie – to co już dziś, do pewnego stopnia, ma miejsce na Węgrzech.

Jakie zatem powinniśmy podjąć działania żeby uniknąć wojny z Moskwą zakładając, że nie jesteśmy przygotowani do zniszczenia NATO i porzucenia Europy Wschodniej? Możemy nadal kontynuować to co rozpoczęliśmy czyli intensywne manewry armii amerykańskiej w państwach Bałtyku i Europie Wschodniej bez stałej obecności na tamtych terenach. Powinniśmy również dostarczyć pomoc Ukrainie jednak bez broni, która mogłaby zatrzymać agresję Rosji. W ten sposób podążymy ścieżką po środku upewniając sojuszników o naszej lojalności bez niepotrzebnego alarmowania Rosji. Niestety ta strategia nie działa. Działania USA wystarczą, żeby Putin oskarżał Zachód, że “okrąża” Rosję ale jest ich za mało żeby skutecznie zniechęcić Putina do podejmowania kolejnych aktów agresji.

Mają rację krytycy, którzy twierdzą iż USA robi błąd, który Wielka Brytania popełniła w przede dniu I wojny światowej. W 1904 r. Wielka Brytania zawarła traktat Entente Cordiale z Francją, ale nie było wiadomo na czym on polega. W 1911 r. brytyjski dyplomata Sir Eyre Crowe napisał:

 

“Oczywistym faktem jest iż Entente nie jest sojuszem. W wypadku nadzwyczajnej sytuacji może nie mieć w ogóle znaczenia. Bo Ententa jest tylko sposobem myślenia, poglądem na ogólną sytuację polityczną, co do którego zgadzają się rządy obu krajów, ale który może się stać tak generalny, że straci jakąkolwiek treść.”

Entente Cordiale nie odpowiadała na pytanie czy Wielka Brytania przyjdzie z pomocą Francji w wypadku ataku. Sztab Generalny Armii Niemieckiej doszedł do wniosku, że może przeprowadzić słynny plan Schlieffena bez problemu, bo Wielka Brytania może zostawić Francję samą sobie – a brytyjska armia przed 1914 r. była śmiesznie mała. Zatem wojsko niemieckie mogło napaść na Francję i wykluczyć ją z wojny, a potem zawrzeć układ z armią rosyjską na wschodzie. Gdyby Niemcy byli przekonani, że siły brytyjskie pomieszają im w planach (jak się rzeczywiście stało) to po pierwsze nie zdecydowaliby się przeprowadzić ataku i można byłoby uniknąć Wielkiej Wojny.