Jerozolima. Widok z lotu ptaka / Courtesy of the PMPR Office

Po popełnieniu rzekomych gaf, które w istocie były wypowiedzeniem na głos tego co i tak wszyscy myślą – przed Olimpiadą w Londynie doszło do pewnych “kłopotliwych” epizodów – Mitt Romney kolejny raz powiedział prawdę, tym razem w Izraelu, a dziennikarze ponownie naskoczyli na niego oskarżając o faux pas. Politico podsumował wypowiedź gubernatora Romneya (jestem jego doradcą w sprawach polityki obronnej):

„Będąc tutaj można się przekonać jak znacząco różna jest kondycja gospodarek, porównując, na przykład wskaźnik PKB na głowę, który wynosi w Izraelu około 21 000 dolarów ze wskaźnikiem z terenów zarządzanych przez władze palestyńskie. Tam ten wskaźnik jest na poziomie 10 000 dolarów na głowę – powiedział kandydat na prezydenta Republikanów podczas śniadania z udziałem 40 bogatych sponsorów w hotelu King David.

Romney zauważył, że dzieje gospodarki światowej ukazują iż „kultura ma ogromny wpływ na zmiany”.

“Stojąc tutaj widzę w tym mieście osiągnięcia tego narodu, dostrzegam potęgę kultury i kilku innych wartości” – powiedział Romney wymieniając atmosferę innowacyjnego biznesu, historię pokonywania trudności przez Żydów oraz ich rozkwitu i „rękę Opatrzności”. Dodał, że podobną rozbieżność można dostrzec porównując ze dwa sąsiadujące państwa: Stany Zjednoczone i Meksyk.

W rzeczywistości w tym co powiedział Romney nie było ani nic szczególnie nowego, ani obraźliwego. Jego słowa, równie dobrze mogłyby zostać zaczerpnięte z raportów Arab Human Development przy ONZ napisanych przez arabskich intelektualistów, którzy wyciągnęli oskarżycielskie wnioski, iż do zastoju rozwojowego świata arabów przyczyniają się także zniewolenie, brak dostępu do edukacji i deficyt praw kobiet. W najnowszym raporcie znalazła się następująca uwaga: „Region arabski jest zdominowany przez zastałe struktury państwowe, które uniemożliwiają rozwój zarówno pojedynczym mieszkańcom, jak i całym społecznościom”.

Dziesięć lat temu publikacja raportów Arab Human Development była newsem ponieważ zrywały z wiekową tradycją świata arabskiego: to znaczy zrzucaniem winy na innych za popełnione przez siebie błędy. Przez dziesiątki lat władcy arabscy, których echem byli posłuszni intelektualiści obwiniali „Syjonistów”, „imperialistów” i inne złe duchy za problemy, które dręczyły ich kraje. Na szczęście w czasie Arabskiej Wiosny arabska opinia publiczna zdała sobie sprawę, że odpowiedzialność ponoszą jej przywódcy polityczni.

W postawie władz palestyńskich można dostrzeć cień podobnej zmiany myślenia, w decyzji premiera Salama Fayyada na rzecz zwiększenia rozwoju edukacji i gospodarki na Zachodnim Brzegu i zaprzestania obwiniania za brak postępu rzekomej „izraelskiej okupacji” (która nie istnieje na całym Brzegu Gazy i większości terenów Zachodniego Brzegu). Jednak jeśli ktoś uderza w stół to i odzywają się nożyce w postaci politycznego weterana jak Erakat, który wpadł w kombatancki nastrój krzycząc: „to wina ciemiężcy!”.  I potępił w czambuł wszystkich, którzy mówili prawdę, iż skoro Izrael otoczony przez wrogów pałających żądzą niszczycielską może rozwijać się bez dostępu do złóż bogactw naturalnych  to dlaczego zatem Palestyńczycy nie mogą kwitnąć mając za sobą poparcie całego świata arabskiego?

W dużej mierze oczywiście rozwój palestyński blokują skorumpowani oportuniści (dominujący we władzach palestyńskich) i fanatyczni ekstremiści (tacy jak przywódcy Hamasu). Gubernator Romney nie popełnił żadnej gafy. Powiedział tylko prawdę: Jeśli Palestyńczycy chcą się rozwijać muszą dokonać zmian w swojej kulturze zbyt często przepojonej antysemityzmem i obwinianiem innych za własne błędy. Wypowiedź Saeba Erekata jest tylko tego potwierdzeniem.

 

Max Boot – politolog i historyk. Ekspert ds polityki bezpieczeństwa Council on Foreign Relations. Autor, wykładowca i konsultant. Należy do grona redakcyjnego The Weekly Standard. Był redaktorem The Christian Science Monitor i The Wall Street Journal. Autor bestselleru War Made New: Technology, Warfare, and the Course of History. Publikuje w Financial Times i The Times.