Przemówienie kandydata na wiceprezydenta Paula Ryana ukazuje jakość, którą dostrzega się, będąc w jego towarzystwie – on nie zionie ogniem. Nie da się wyprowadzić z równowagi i nie upiększa, łączy w sobie bezpośredniość z niemal improwizowanymi odniesieniami w swoich publicznych wypowiedziach do ich głębszych podstaw filozoficznych (“nasze prawa pochodzą od natury i Boga, nie od rządu”). To przemówienie nie było oślepiającym, pojawiającym się znikąd fajerwerkiem jak wprowadzenie Sary Palin do Ameryki z 2008 roku, ale spokojnym rozwinięciem tematów podejmowanych przez Romneya w tej kampanii. Zarówno on, jak i Romney, co najważniejsze, mówili o ratowaniu Medicare, podkreślając że już długo i intensywnie przygotowywali się do ataku, ponieważ słynny budżet Ryana zmienia strukturę Medicare dla wszystkich, którzy nie osiągnęli jeszcze 55. roku życia.

Przed przemówieniem twierdzono, że Mitt Romney wybrał Paula Ryana na swojego wiceprezydenta, bo nie ma żadnych pomysłów, a Ryan ma ich milion. Ten podstawowy błąd wskazuje na brak zrozumienia toczącej się gry. To Romney jest kandydatem, który wybierze sobie idee Ryana, jakie zechce, a Ryan, podobnie jak George H.W. Bush musi stwierdzić, że rozumie, iż jego idee są podporządkowane jego szefowi. Pamiętajmy, że Ryan z konieczności głosował za ustawami, które najprawdopodobniej nie podobały mu się (Medicare część D, TARP, bail-out) .

 

__________

 

Wybór Paula Ryana został nie tylko przez konserwatystów przyjęty z dziką radością na Twitterze. Widziałem setki liberałów, którzy cieszą się  z jego wyboru. Rzecznik Democratic Congressional Campaign Committee, Jesse Ferguson napisał: “Tak więc wygląda poranek świąt Bożego Narodzenia?”. Pisząc to, miał na myśli powszechne przekonanie, że Ryan będzie dobrym celem dla Demokratów, ponieważ jest autorem specyficznych cięć podatków i reformy Medicare oraz popiera obniżenie stopy podatkowej dla bogatych.

Bez wątpienia Ryan umożliwił Demokratom atak. Ale podobna sytuacja zaistniałaby, gdyby Mitt wybrał innego kandydata ze swojej krótkiej listy. Romney odsłonił się już, twierdząc że budżet Ryana jest “cudowny” i sztab wyborczy Obamy nie przepuściłby mu tylko dlatego, że formalnie go nie zaadoptował w swoim programie wyborczym.

Dwie inne ekscytujące kandydatury z listy Romneya, Marco Rubio i Chris Christie to prawdopodobnie bardziej dynamiczne postacie niż Ryan – Rubio jest przypuszczalnie najlepszym rzecznikiem republikanów, a Chris Christie elektryzuje miliony – ale oni również musieliby bronić rzekomo drakońskiego budżetu Ryana, który Demokraci próbują zawiesić na szyi Romneya. I oczywiście wyszłoby im to znacznie gorzej niż Ryanowi.

Ważniejsza jest jednak jakość tego rozbawienia. Jest to wadliwy styl uprawiania polityki przez liberałów. Tak wielu, jeśli nie większość, Amerykańskich liberałów jest wyizolowanych, że po prostu zakładają, iż gardzą tym, co jest rzeczywiście podłe i boją się tego, co rzeczywiście straszy. Zebrani w swojej kabinie pogłosowej słyszą wyłącznie donośne głosy mówiące o potwornościach reformy Medicare i zagrożeniu ograniczeń wydatków budżetowych. Autentycznie nie wiedzą, że cięcia budżetowe są popularne, i że dziesiątki milionów wyborców nie rozumie koncepcji w myśl której rząd żyje ponad stan. Jak rozumiem właśnie te idee korespondują z niezależnymi wyborcami od czasu Ross Perota.

Potęga Ryana widoczna jest na amerykańskiej scenie politycznej. Mówiąc ogólnie, potężni gracze dokonują potężnych osiągnięć. Rozbawienie lewicy wskazuje na to, że jest tak podekscytowana tym, co serwuje sztab Obamy, że nie przypuszcza co mogą zaserwować Ryan i Romney.

 

John Podhoretz – jest redaktorem naczelnym “Commentary”.