Prezydent Gruzji Mikhael Saakashvili

Ci, którzy wrócili ostatnio z Gruzji twierdzą, że tamtejsze drogi zatłoczone są cysternami przewożącymi irańską ropę. Kiedy pytali Gruzinów, skąd ten ruch, usłyszeli, że Irańczycy tranzytem transportują ropę będącą przedmiotem sankcji międzynarodowych przez Kaukaz, a następnie ładują na statki na Morzu Czarnym, by zamaskować jej pochodzenie. Ze swej strony gruziński rząd wydaje się być zadowolony z poboru opłaty tranzytowej.

Gruzja jest sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Choć ma nieszczęście graniczyć z Rosją, to jednak jej prezydent starał się mocno, by przeorientować państwo w kierunku zachodu. Saakaszwili wydał nakaz oznakowania dróg w dwóch językach: angielskim i gruzińskim, dokonując symbolicznego gestu w państwie, którego większość obywateli mówi po rosyjsku, a który miał wyrwać Gruzję z sowieckiej orbity.

Zgodnie z własną doktryną obracania się plecami do sojuszników a przymilania się do wrogów Obama nie miał za dużo czasu dla Gruzji, nawet nazywając ją „Rosją” na spotkaniu z Saakaszwilim. Od chwili rozpoczęcia swojej kampanii do senatu Obama wydaje się okazywać zawstydzenie, jeśli nie pogardę, wobec konsekwentnej postawy pro-amerykańskiej Gruzji.

Przypuszczalnie nic w większym stopniu nie symbolizuje fiaska polityka zagranicznej Obamy jak Gruzja przemycająca irańską ropę. Zepsute randki są okazją tak długo dopóki nie znajdzie się nowy amant. Miejmy nadzieję, że gubernator Romney rozumie to, czego nie jest w stanie pojąć Obama. Po pierwsze, że przyjaźń to nie jest droga jednokierunkowa, sojusznicy muszą trzymać się razem. Po drugie, Stany Zjednoczone potrzebują tylu sojuszników, ile to jest tylko w możliwe w świecie rosnącej wrogości i nie mogą ich od siebie odpychać. Po trzecie, nie wystarczy zrzucić sankcji na Iran, a następnie wygłaszać przemówienia na temat twardej polityki Iranu.

Żaden amerykański sojusznik – nie mówiąc o przeciwniku – nie wierzy dziś, że Biały Dom poważnie traktuje Iran.

 

Dr Michael Rubin – historyk. Ekspert w American Enterprise Institute. Od 2002 do 2004 roku był członkiem kancelarii Sekretarza Obrony. Od 2004 do 2009 roku był redaktorem naczelnym prestiżowego czasopisma ekspertów “Middle East Quaterly”. Ostatnio opublikował Into the Shadows: Radical Vigilantes in Khatami’s Iran.