Dyrektor CIA John Brennan/Public Domain

Raport o “torturach” CIA komisji senatu ds wywiadu (przygotowany przez współpracowników senatorów czyli staff) jest symbolem korupcji partyjnej. Jeden z radców prawnych CIA powiedział, że komisja ds wywiadu nigdy nie brała pod uwagę że może coś wnieść nowego i nie wzywała go na przesłuchanie co potwierdza fakt iż raport został napisany pod z góry ustawioną tezę. Wielu byłych dyrektorów CIA podważa wnioski raportu i dowodzie, że “zmodyfikowane techniki przesłuchań” pomogły w uzyskaniu wartościowych informacji wywiadowczych, które pozwoliły udaremnić ataki terrorystyczne.

Oczywiście, że biurokraci zwykle chronią organizacje i urzędy, na rzecz których poświęcili swoją pracę i skąd biorą wynagrodzenia. Jednak sam ten fakt nie oznacza, że nie wierzą w to co mówią lub nie mają dowódów na potwierdzenie swoich opinii. Odchodząca szefowa senackiej komisji ds wywiadu Dianne Feinstein wydaje się jednak mniej kierować zasadami, a bardziej prywatną vendettą. A szkody, które powoduje ten raport po prostu ją nie obchodzą.

Chyba jest oczywiste, że senacka komisja ds wywiadu poważnie nadszarpnęła swoją reputację swoją partyjnością i rozgrywaniem środowiska agencji wywiadowczych dlatego CIA musi również przekonać się iż w czasie gier politycznych otwiera się Puszka Pandory, która ostatecznie może zatruć. Jaka to jest ironia, ale również i coś pozytywnego, że tak wielu byłych pracowników administracji Busha broni dziś CIA.

Wielu z nich mogłoby wciąż się dąsać bo przecież byli celem złośliwych, mających charakter polityczny, przecieków tajnych informacji. W listopadzie 2005 r. były oficer wywiadu wojskowego ds Bliskiego Wschodu, Południowej Azji i zwalczania terroryzmu W. Patrick Lang stwierdził na łamach American Prospect, że niektórzy analitycy CIA starali się osłabić Biały Dom przed wyborami prezydenckimi w 2004 r. “Oczywiście analitycy stali za przeciekami” – przyznał. “Powiedzieli mi wtedy o tym. Dla nich to była zabawa. Mówili na przykład: Z pewnością ludzie zwrócą wiecej uwagi na tę ostatnią sprawę, która właśnie wypłynęła. I nie wybiorą znowu tego człowieka” [prezydenta Busha].

Udokumentowałem w mojej najnowszej książce wiele przykładów takich działań. Oto jeden z nich: wpływ CIA na politykę sięga conajmniej okresu administracji Johnsona i stanowił stały problem w czasie Zimnej Wojny zarówno gdy rządzili Demokraci czy Republikanie. Autorzy przecieków powinni zostać wykryci i wyrzuceni z agencji wywiadowczych. Częste i nieukarane przecieki mogą pozwolić analitykom wygrywać małe bitwy, ale takie postępowanie podważa zaufanie społeczne i ostatecznie osłabia agencję zagrażając bezpieczeństwu narodowemu, które ma chronić. Jak mówi stare porzekadło: “Nie można być tylko trochę w ciąży”. CIA nie może wtrącić się tylko częściowo w politykę i liczyć na to, że nie spotkają ją za to przykre konsekwencje. Feinstein potraktowała niesprawiedliwie CIA – i przez lata będzie to stanowić źródło nieufności do agencji – jednak CIA nie może wciąż grać roli ofiary bo często bierze aktywny udział w tych niepotrzebnych gierkach politycznych.

 

Dr Michael Rubin – historyk. Ekspert w American Enterprise Institute. Od 2002 do 2004 był członkiem kancelarii Sekretarza Obrony. Od 2004 do 2009 był redaktorem naczelnym prestiżowego czasopisma ekspertów “Middle East Quaterly”. Ostatnio opublikował Into the Shadows: Radical Vigilantes in Khatami’s Iran.