Bogle przeprowadza interesującą analizę rynku inwestycyjnego od lat 1960 aż po krach 2008.

Bogle wskazuje  m.in. na konieczność utworzenia:

  • sektora finansowego, który pozwalałby mu „wypełniać jego odpowiedzialność tworzenia kapitału (capital formation)” i ułatwiał utrzymanie płynności inwestorom finansującym długo-terminowe inwestycje;
  • sektora inwestycyjnego, w którym dominuje „kultura mądrego zarządzania i długo-terminowego inwestowania”, a jeśli to „naprawdę konieczne” to „w umiarkowanym stopniu” także wykorzystanie narzędzi short-term trading czy marketingu.

 

Zdaniem Bogle nowa kultura powinna być przeciwieństwem współczesnego systemu: promowane powinno być zaufanie i mądre zarządzanie, a innowacje i spekulacje finansowe winny odgrywać rolę drugorzędną. W tej bardziej zrównoważonej kulturze, jak podkreśla, sektor finansowy będzie źródłem stabilnych dochodów podejmując mniejsze ryzyko. I przyczyniając się do dobrobytu rodzin, które są ostatecznie źródłem kapitału inwestycyjnego.  Bogle cytuje w konkluzji Lorda Keynesa: „Kiedy przedsiębiorstwa zamieniają się bańki w stawie spekulacji i kiedy giełda zachowuje się jak kasyno, wówczas kapitalizm źle wypełnia swoją rolę”.  I dodaje: „Należę do ludzi ostrożnych. Nie spodziewam się boomu wydatków konsumpcyjnych przez następne 2-3 lata. Ludzie nie mają środków finansowych a dziś również i zaufania. Co do zaufania sytuacja może się zmienić w ciągu jednej nocy, ale nie co do środków finansowych.” (z fragmentem książki można zapoznać się na blogu Institutioal Investor).

Wall Street jednak, jak ukazuje ciekawy tekst na łamach Wired, nadal uzależniony jest od transakcji, które zawierane są „z prędkością światła”. Czas transakcji liczony jest w mikrosekundach, a ceny określane do 6 miejsca po przecinku:

 

Human beings who make investment decisions based on their assessment of the economy and on the prospects for individual companies are retreating. Computers—acting on computer-generated market trend data and even newsfeeds, communicating only with one another—have taken up the slack. Conventional economics views all this as an unalloyed good: It is axiomatic that all trades are a net benefit to the economy because they enhance “liquidity,” the ability of investors to buy or sell assets at the best price.

 

Jednak, jak zwraca uwagę w swoim bestsellerze „Financial Armageddon”, doświadczony analityk giełdowy Micheal Panzner, Wall Street „opuszcza coraz więcej inwestorów i lokuje swoje pieniądze na rynkach alternatywnych, na które wstęp mają wyłącznie zaufani i sprawdzeni przedsiębiorcy”. Tam ocenia się ryzyko według staroświeckich, sprawdzonych kryteriów ekonomicznych. Powstaje także nowy, zamknięty rynek w firmy zajmujące się opracowaniem technologii zwiększenia wydajności eksploatacji odwiertów. Jak dotychczas doświadczenie wskazuje, jak podkreśla Alphaville blog, że odwierty, tzw. studnie, można eksploatować, najdłużej, 6 lat. Po tym okresie wydobycie staje się mało atrakcyjne ekonomicznie.

Inwestorom, na co wskazuje także w swojej, cytowanej tu książce John C. Bogle, potrzebne są nowe narzędzia oceny sytuacji finansowej. Być może takim nowym narzędziem okaże się  propozycja zmodyfikowanego indeksu Dow?

 

 

Oprac. Tomasz Pompowski