Przemoc i nienawiść do Izraelczyków i Zachodu to prawdziwe dziedzictwo Arafata/Archive

 

Pod wpływem filmu dokumentalnego telewizji Al-Jazeera i oświadczenia wdowy po Arafacie władze Autonomii Palestyńskiej podjęły decyzję ekshumacji zwłok byłego przywódcy i wszczęcia śledztwa, które ma wyjaśnić przyczynę jego śmierci w 2004. Palestyńczycy często twierdzą, że powodem zgonu Arafata był rzekomy spisek Izraelczyków, a jeśli śledztwo będzie uczciwe to państwo żydowskie prawdopodobnie nie musi się niczego obawiać. Co więcej każda dyskusja na temat śmierci Arafata będzie musiała uwydatnić czym się zajmował przed swoją śmiercią w Lozannie w Szwajcarii. Ta wiadomość nie uraduje ani Palestyńczyków, ani jego obrońców.

Śmierć Arafata w wieku 75 lat miała tajemniczy charakter i jak się można było spodziewać sprowokowała powstanie wielu teorii spiskowych. Potwierdzenie zarzutu postawionego przez Al Jazeerę iż na jego ubraniu znaleziono ślady polonium, radioaktywnej substancji kojarzonej z zamachami przeprowadzonymi przez agentów z byłego Związku Sowieckiego i obecnego reżimu Putina w Rosji tylko wzmocni podejrzenia o brudną grę.

Jednak ten fakt pomaga nam przypomnienieć, że spośród wszystkich aktorów na Bliskowschodniego dramatu w chwili jego zgonu, prawdopodobnie tylko Izraelowi zależało na jego życiu. Hamas, jego podwładni Fatahu jak również wielu wrogów, których stworzył sobie robiąc karierę światowego terrorysty numer jeden, stanowią krąg o wiele bardziej podejrzanych od Izraela. Jeśli jednak Arafat miałby być odkopany uwaga skierowana na okoliczności związane z jego śmiercią powinna również odnowić zainteresowanie jego karierą zbrodniarza, która stanowi właściwy kontekst jego sromotnej śmierci.

Należy pamiętać, że w czasie gdy chorował w swoim obwarowanym schronie w Ramallah, Izrael miał powód, żeby go chronić. Tak długo jak Arafat był twarzą palestyńskiego nacjonalizmu, opinia o nim jako o spragnionym krwi terroryście budziła w pewnym stopniu sympatię do państwa żydowskiego, która zniknęła kiedy Arafata zastąpił Mahmud Abbas odznaczający się lepszą prezencją chociaż nie mniej oporny wobec zawarcia pokoju niż jego poprzednik.

W mniejszym lub większym stopniu zasługą Arafata było stworzenie w latach 1970 współczesnego międzynarodowego terroryzmu. I nawet rzekomo popierając rozwiązania pokojowe po historycznym uściśnięciu ręki Icchaka Rabina przed Białym Domem we wrześniu 1993 roku Arafat nadal propagował i finansował ataki terrorystyczne przeciwko Izraelczykom, Żydom i Amerykanom. Kiedy Izraelski premier Ehud Barak zaproponował mu utworzenie niezależnego państwa na terenie niemal całego Zachodniego Brzehu, Gazy i uznanie Jerozolimy jako wspólnego miasta palestyńsko-izraelskiego na konferencji w Camp David w 2000 i Tabie w 2001 Arafat odrzucił ofertę. W odpowiedzi na pokojową inicjatywę przeprowadził wojnę terrorystyczną tak zwaną druga intifadę, która pochłonęła życie ponad 1000 Izraelczyków i jeszcze więcej Palestyńczyków.

W rezultacie tego fiaska upokorzony Arafat znalazł się w izolacji zaszywając się w ruinach swojej fortecy w Ramallah, po tym gdy siły izraelskie przychyliły się do prośby Amerykanów, by oszczędzić mu życie. W tej sytuacji nie był w stanie już zagrozić Izraelowi ale zarówno Hamas jak i jego podwładni mieli powody chcieć się go pozbyć.

Hamas wiedział, że dopóki żyje Arafat nie może rozpocząć swojej  kampanii na rzecz odsunięcia Fatahu z Gazy i długiego marszu po władzę nad Palestyńczykami. Choć Arafat sprawował rządu żelaznej ręki i z pomocą 17 oddzielnych i konkurencyjnych ze sobą agencji wywiadu nad Fatahem i terytoriami to partie głównego nurtu i ich bandyci z grup terrorystycznych zdawali sobie sprawę, że warunkiem wyjścia z kryzysu powstałego wskutek intifady jest zejście ze sceny politycznej skorumpowanego i imperialnego Arafata. Najważniejszy jest fakt iż wielu życzyło sobie jego śmierci. A Izrael był jedyną stroną, która była zainteresowana utrzymaniem go przy życiu.

Układankę związaną z jego śmiercią tworzy tak wiele elementów, że przypuszczalnie nigdy nie dojdziemy do sedna, zwłaszcza że palestyńska polityka będzie domagać się aby Izrael został ogłoszony winnym, choć dowody wskazują w zupełnie innym kierunku. Rola Suhy Arafat, znacznie młodszej od niego wdowy, która nadal żyje jak królowa w Paryżu, jest również złożona, ponieważ, jak zauważa dziennik Haaretz, zabroniła lekarzom przeprowadzenia biopsji jego wątroby gdy leżał na łożu śmierci.

Ale bez względu na kto odpowiada za jego śmierć, nie powinno być żadnej wątpliwości, że człowiek, który zmarła w listopadzie 2004 w Lozannie ponosi odpowiedzialność za zamordowanie tysięcy osób, wprowadzenie nowych, diabelskich metod terrorystycznych i uniemożliwienie zawarcia pokoju pomiędzy Palestyńczykami i Izraelem. Palestyńczycy zrobiliby lepiej rewidując swoją zepsutą i wypaczoną kulturę polityczną, która uniemożliwia zawarcie pokoju, a przestali zajmować się zabitym człowiekiem, który zepchnął ich w beznadziejną sytuację, w jakiej się obecnie znajdują.