Od kiedy Sąd Najwyższy usunął temat aborcji z politycznego sporu podejmując decyzję w sprawie Roe kontra Wade kraj [w USA – przyp. tł.]  podzielił się na dwa polityczne i bardzo niechętne sobie obozy – zwolenników postawy pro-life (zwolenników całkowitego zakazu aborcji – przyp. tł.), których większość stanowią Republikanie i pro-choice (zwolenników utrzymania dostępu do aborcji) charakteryzująca w większości Demokratów. Czy można jednak być jednocześnie w obu tych obozach?

Problem aborcji sprowadza się w rzeczywistości do dwóch kwestii – moralnej i naukowej oraz drugiej, która ma charakter polityczny i prawny.
Problem moralny wiąże się z odpowiedzią na pytanie o początek życia, a zatem o moment uzyskania podstawowego, niezbywalnego prawa do istnienia. Nikt jak sądzę nie będzie twierdził, że gamety (jajeczka i sperma) mają takie prawo. Ani też nikt nie powie, że nowonarodzone dziecko nie ma takiego prawa. Zabijanie niemowląt traktowane jest wszędzie jak morderstwo. Stąd, w którymś momencie między ukształtowaniem się zygoty (zapłodnienia jajeczka), a późniejszymi dziewięcioma miesiącami dochodzi do takiego uprawnienia. Ale kiedy to się dzieje?

Radykalne feministki twierdzą, że to uprawnienie zaczyna obowiazywać dopiero gdy dziecko przejdzie przez kanał rodny. Jednak to jest argument polityczny ukryty pod płaszczykiem problematyki moralnej i naukowej. Domagają się nieograniczonego prawa do aborcji dlatego głoszą swoje opinie ex cathedra. Inni uważają, że płód nabiera takich praw gdy zaczyna mieć możliwość życia poza łonem. Dzieci, które dziś rodzą się po pięciu i pół miesiącach ciąży maja pięćdziesiąt procent szans żeby przeżyć. Sto lat temu byłoby to prawie niemożliwe. (Winstonowi Churchillowi się udało choć urodził się po siedmiu i pół miesiącach. ) W średniowieczu kiedy opieka prenatalna była prawie nieznana Kościół Katolicki przyjął za dogmat, że gdy płód poruszył się po raz pierwszy wówczas ciało otrzymywało duszę. Zwolennicy poglądu pro-life twierdzą, że życie rozpoczyna się w momencie poczęcia – gdy powstaje zygota.

Moim zdaniem mają rację. Zygota jest oczywiście żywym organizmem i podlega procesom metabolizmu. Ponadto zawiera unikalny układ ludzkich genów. I jest to wyjątkowa kombinacja, której nigdy wcześniej nie było i nigdy się nie powtórzy tak długo jak na ziemi będzie istnieć człowiek. Porównywanie zygoty z innymi częściami ciała kobiety, jak np. wyrostek, to czysty absurd. Wyraźną różnicę ukazuje choćby fakt, że zygota często ma inną płeć niż nosząca ją w sobie kobieta. I w wyniku płynnego procesu zygota zamienia się w płód, niemowlę, dziecko i dorosłego człowieka. Celowe przerwanie tej ciagłości w jakiejkolwiek chwili jest, jak sądzę, zabiciem człowieka, zakończeniem życia osoby ludzkiej.

Stąd aborcji nie można obronić na płaszczyźnie moralnej, a wyjątek stanowią rzadkie sytuacje takie jak zagrożenie życia kobiety (dwie martwe osoby ludzkie to nie jest rozwiazanie z moralnego punktu widzenia). Dlatego jestem zwolennikiem postawy pro-life.

Jednak popieram także pogląd pro-choice. Sprzeciwiłbym się zakazowi aborcji jeśli powstałyby prawne i polityczne możliwości do wprowadzenia takiego rozwiązania. Dlaczego? Uważam, że z punktu widzenia politycznego błędem jest wprowadzenie zakazu w sytuacji gdy zachodzą dwie szczególne okoliczności. Po pierwsze, gdy duża grupa obywateli nie zgadza się na wprowadzenie takiego prawa. I także kiedy nie można skutecznie egzekwować tego prawa. Kiedy dochodzi do uchwalenia takiej ustawy wówczas powstaje problem niezamierzonych i bardzo szkodliwych konsekwencji.

Prohibicja miała wykorzenić z tego kraju [ Stanów Zjednoczonych – przyp. tł.] demona rumu. Nie udało się, ale za to zdarzył się Al Capone. W dużych miastach narkotyki można kupić niemal tak łatwo jako Coca Colę. Miliony Amerykanów chcą mieć dostęp do alkoholu, marihuany i twardych narkotyków. I za każdy kilogram narkotyków płaci się wysoką cenę. Powiedzmy, że można zatrzymać import i sprzedaż fortepianów ponieważ trudno ukryć ten instrument. Jednak gdy coś o gabarytach nie większych niż paczka papierosów można kupić w Kolumbii za 1 tys. dol i sprzedać w Nowym Jorku za 20 tys. to wówczas powstanie na to zapotrzebowanie. Natomiast zakaz handlu uniemożliwia nałożenie ceł i opodatkowanie towaru. Spory handlowe w tej sprawie nie są rozstrzygane w sądach, lecz na parkingach przy pomocy pistoletu.

Wielu uczestników sporu o aborcję autentycznie popiera opcję pro-choice. Nie ma skutecznej metody powstrzymania kobiety przed aborcją. Przecież tylko dwie osoby, które wiedzą o tym, że do niej doszło – kobieta i osoba wykonująca aborcje – nie powiedzą o tym nikomu. A wskutek uchwalenia prawa zakazującego aborcji zamożne kobiety pojadą tam gdzie jest zalegalizowana, a biedne pójdą do podziemnych klinik aborcji, w których będzie umierać znacznie więcej matek. I warto to ponownie podkreślić – śmierć dwóch, a nie jednej istoty ludzkiej z punktu widzenia moralnego nie jest poprawa sytuacji.