Gdyby ktoś powiedział, że Donald Trump startując w kampanii prezydenckiej zajmie drugie miejsce w Iowa, wygra bez problemu w New Hampshire i zatryumfuje w Południowej Karolinie to przypuszczalnie spotkałby się z uśmieszkiem politowania na twarzy jego rozmówcy. Ale Trump to zrobił. I nikt inny, jak dotąd, nie potrafił zdobyć tak silnego poparcia, około jednej trzeciej wyborców Republikanów.

Teraz najważniejsze pytanie dotyczy tego czy Trump może zwiększyć swoje poparcie do 40 proc. i wyżej. Nawet jeśli nie będzie mógł to będzie bardzo zażarcie walczył o kolejne zwycięstwa.

Przed prawyborami w Południowej Karolinie trzema zwycięzcami wydawali się być Trump, Marco Rubio i Ted Cruz. Po prawyborach w Południowej Karolinie są nimi Trump, Rubio i Cruz.

Właściwości charakterystyczne dla prawyborów w Iowa i New Hampshire zamanifestowały się także w Południowej Karolinie. Trump wypadł lepiej wśród wyborców z niższym wykształceniem a Rubio wśród lepiej wyedukowanych. Cruz miał lepsze osiągnięcia wśród najbardziej konserwatywnych wyborców ale nie przypadł do gustu twardej prawicy. Cruz teraz musi lepiej wypaść w najbardziej religijnych i konserwatywnych stanach. Takim stanem, bez wątpienia, jest Południowa Karolina – a Cruz nie zdobył tam żadnego delegata. Cruz ma dobre finansowanie i teoretycznie ma obiecującą sytuację w niektórych stanach głosujących w super-wtorek – takich jak jego rodzinny Texas. Ale nadzieja na to, że zdobędzie nominację zaczyna, przynajmniej na razie, niknąć.

Bez wątpienia Trump ma bardzo pewną pozycję na drodze do zdobycia nominacji Republikanów. Fakt zdobycia przez niego niemal takiego samego poparcia w New Hampshire i Południowej Karolinie wskazuje na to, że jego kampania spotyka się z uznaniem dużej grupy wyborców Republikanów. A teraz prawybory niezwykle szybko zbliżają się do punktu, w których okaże się kto zdobędzie 60 proc. poparcia delegatów – po prawyborach na Florydzie, w Illinois, Missouri, Północnej Karolinie i Ohio, które odbywają się 15 marca. Jeśli ktokolwiek ma szanse na pokonanie Trumpa to pewnie jest nim Rubio. Robi się już bowiem za późno żeby pokonać Trumpa.