Największe przedsiębiorstwo na świecie, Alphabet, wyodrębnione z Google, zatrudnia ok. 60 tys. pracowników. Obok firmy-córki Google’a na podium znalazły się też Apple, Microsoft i Facebook.

To efekt Czwartej Rewolucji Przemysłowej, której siłą sprawczą  w jeszcze większym stopniu niż dotychczas staje się kapitał, a nie praca człowieka. Powstały jeszcze w latach 20 ubiegłego stulecia gigant GM (General Motors) zapewnia pracę 216 tys., a np. koncern Royal Dutch Shell ponad 94 tys. pracownikom. I to nie tylko tym z wysokimi i bardzo wysokimi kwalifikacjami jak cztery wiodące firmy(Obie te firmy mają ogromne problemy i coraz częściej analitycy wskazują na konieczność redukcji kosztów czyli zatrudnienia.)

Jednak jak prof. Klaus Schwab założyciel i prezes Światowego Forum Ekonomicznego, podkreśla cytując ekonomistów Andrew MacAfee i Erika Brynjolfssona, że obecna rewolucja może zwiększyć istniejące już nierównowagi zwłaszcza doprowadzić do zaburzeń na rynku pracy. “Gdy automatyzacja będzie zastępować pracę we wszystkich dziedzinach gospodarki. wówczas ilość wykluczonych pracowników przez maszyny może pogłębić przepaść między dochodowością kapitału i dochodowością pracy” – stwierdza prof. Schwab. Może być też tak, jak dodaje, iż skutkiem zwolnień wskutek rozwoju technologicznego może być też zwiększenie zatrudnienia netto w bezpiecznych i dochodowych miejscach pracy. Ten ostatni rezultat jest wysoce niepewny.

Pewny jest natomiast fakt, że dochody przeciętnych pracowników będą ulegać stagnacji i ciągłemu spadkowi w miarę gdy wartość pracy człowieka będzie maleć w stosunku do wartości “produktywności” kapitału.

Jak wyjaśnia  prof. Schwab na obecnej rewolucji w największym stopniu korzystają ci, którzy potrafią zaoferować potrzebny, w danej chwili, kapitał intelektualny i fizyczny. A zatem są to innowatorzy, udziałowcy i inwestorzy. I ten fakt tłumaczy pogłębiającą się przepaść między tymi, którzy korzystają z dochodów z kapitału, a tymi uzależnionych od płacy za pracę.

Pierwszą przyczyną stagnacji, a nawet spadku dochodów, według prof. Schwaba, jest technologia. W wysoko rozwiniętych i rozwijających się gospodarkach wzrosło zapotrzebowanie na pracowników o najwyższych kwalifikacjach, a spadło na tych ze słabszym wykształceniem. Brakuje ofert dla osób, które nie mają wysokich kwalifikacji, ale także nie nadają się do prac nisko-wykwalifikowanych.  Stąd też tak ogromne trudności na rynku pracy.

Wzrost dochodowości firm technologicznych, zautomatyzowanych, wymagających tylko niewielkiego zatrudnienia jak Alphabet, Apple, Microsoft czy Facebook, których innowacje technologiczne tylko pogłębiają trend eliminacji nowych miejsc pracy wskazuje iż fala bezrobocia będzie narastać.

Jak wskazuje dotychczasowe doświadczenie politycy nie rozumieją przemian zachodzących w gospodarce globalnej. Na kryzys 2007 r. odpowiedzieli środkami polityki monetarnej traktując go jako kryzys braku płynności gospodarki miast problem dramatycznego spadku wartości pracy na rzecz kapitału.

Najpoważniejszym i najtrudniejszym problemem w czasie wszystkich etapów rewolucji przemysłowej było bezrobocie.

Pierwszą Rewolucję Przemysłową rozpoczęło zastosowanie maszyn parowych i wodnych do produkcji od 1784 r. Niecałe sto lat później po wynalezieniu elektryczności, podziału pracy i zastosowaniu metod masowej produkcji rozpoczął się drugi etap przemian gospodarki globalnej. I dopiero wraz ze skonstruowaniem pierwszych komputerów, zalążków technologii informatycznych i automatyzacji produkcji w 1969 r. wzięła swój początek Trzecia Rewolucja Przemysłowa. Jak dotąd historycy zajmujący się przemianami gospodarki współczesnej nie określili początku tego co nazywają Czwartą Rewolucją – wpływem cyber-fizycznych systemów na procesy w gospodarce globalnej.