Były kanclerz Niemiec Helmut Kohl, były Pierwszy Sekretarz Komunistycznej Partii Zwiazku Sowieckiego Michail Gorbaczow i były prezydent USA George H.W. Bush w 1999 r.

Państwo polskie jakie dziś znamy nazwane jest III RP, czyli jest to byt polityczny nawiązujący przynajmniej w teorii do spuścizny demokratycznej i niepodległościowej, bo do tych wartości nawiązywała Polska przedwojenna , zbudowana przez Piłsudskiego i Dmowskiego, ale czy tak jest w istocie?

W narracji obozu do tej pory sprawującego władzę III RP jest sukcesem tak w sensie politycznym jak i gospodarczym. Udało się bowiem w wyniku podjętych wysiłków przez ekipę solidarnościową stworzyć demokratyczne państwo z sprawnie działającą ekonomiką, gdzie to mechanizmy rynkowe odgrywają decydującą rolę. Ogromna emigracja zarobkowa, problemy demograficzne wysokie strukturalne bezrobocie, a także brak wymiany elit politycznych na najwyższych szczeblach władzy przeczą tym założeniom. Można raczej powiedzieć, że w Polsce  w obecnym kształcie mamy do czynienia nie z rządami ludu, czyli demokracją, ale  z oligarchią.  System ten został zapewne stworzony i zaplanowany wcale nie 25 lat temu, jak twierdzi się powszechnie w Magdalence i przy Okrągłym Stole, ale kilka lat wcześniej i to wcale nie w Polsce.

Historia przemian politycznych i ekonomicznych jakie dokonały się w Europie środkowej i wschodniej w ostatnim ćwierćwieczu zaczęła się prawdopodobnie w Moskwie za czasów Afganistanu i powstania „Solidarności”  w Polsce. Elita władzy w ZSRR zdała sobie doskonale sprawę z tego, że jeśli nie dojdzie do reform, to cały system władzy i korzyści jakie posiadali ci ludzie z dzierżenia władzy. W autobiograficznej książce byłego szefa wywiadu NRD Marcus Wolf „Człowiek bez twarzy” napisał, że szef KGB Jurij Andropow już po 1956 r opowiadał się zmianami strukturalnymi w obozie socjalistycznym.

Możliwości przeprowadzenia reform stały się realne dopiero po śmierci Breżniewa i to właśnie Andropow wraz z swoimi ludźmi  z grona tajnych służb miał przygotować reformy które potem wdrażał jego uczeń Michaił Gorbaczow. Tajne służby więc w znacznym stopniu przygotowały pierestrojkę i głasnost, ale żeby ten projekt ostatecznie zrealizować należało go wcześniej gdzieś przetestować. Idealnym poligonem doświadczalnym do tego typu działań wydawała się Polska rządzona wówczas przez Jaruzelskiego.

PRL po wprowadzeniu stanu wojennego państwo było kontrolowane w pełni przez klikę wojskową i bezpieczniacką na czele której stali Jaruzelski z Kiszczakiem. Od tych dwóch polityków zależało praktycznie wszystko co się w kraju działu i tylko i wyłącznie od woli faktycznego suzerena znajdującego się  w Moskwie zależało to, czy zostanie uruchomiany proces reform. Wyraźna zmiana  w sposobie uprawiania polityki przez wspomnianych polityków z Warszawy widoczna była już w 1985 r wtedy powołano do życia instytucje Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO), ożywiono Trybunał Konstytucyjny.

Jaruzelski starał się też wznowić swoją aktywność dyplomatyczną na arenie międzynarodowej, szczególnie na kierunku zachodnim po to, by wyjść z dyplomatycznej izolacji w jakiej znajdowała się PRL. Miejscem które miało otworzyć drzwi do tego świata miał okazać się Watykan. Jaruzelski dzięki staraniom dyplomatów z obu stron tj. kościelnej i państwowej ostatecznie spotkał się z Janem Pawłem II w 1986 r.

 

Grupy studyjne opracowują scenariusz reform pod upadku PRL

Zmiany te miały pokazać, że Polska rządzona przez Jaruzelskiego zmienia się i chce się otworzyć na partnerów zewnętrznych i w przyszłości będzie dążyć do wprowadzenia systemu demokratycznego. Instytucje strzegące przestrzegania praw obywatelskich miały właśnie temu służyć.  Otwarcie zaś na rozmowy z Kościołem miało pokazać zaś, że PRL chce odnowienia dyplomatycznych stosunków  z światem kapitalistycznym. Były to działania praktyczne, ale w głównej mierze wizerunkowe.

Jednocześnie jednak w gabinetach ministerialnych, a zwłaszcza w MSW powołano do życia grupy studyjne, które niezależnie od siebie pracowały nad koncepcją reform gospodarczych i politycznych. Wystarczy w tym miejscu wymienić tzw. grupę trzech składającą się z Stanisława Cioska, gen. Pożogi i Jerzego Urbana, politycy ci zajmowali się pisaniem analiz traktujących o sytuacji politycznej i gospodarczej, ale także poza stawianiem diagnoz dotyczących problemów z jakimi borykały się ówczesne władze znajdowały się też sugestie reform, które w najbliższym czasie należałoby wdrożyć. Podobne zadanie Jaruzelski postawił przed ludźmi Kiszczaka, gdzie również zatrudniono najlepszych analityków z płk. Wojciechem Garstką na czele.

Niezależnie zaś od tych dwóch ośrodków pracowały jeszcze i inne grupy studyjne i ludzie, którzy również starali się pomóc I sekretarzowi PZPR w wybraniu optymalnego rozwiązania określonych reform politycznych i gospodarczych. Warto wspomnieć w tym miejscu, że to właśnie tam w zaciszach gabinetów powstawała np. słynna ustawa Mieczysława Wilczka, rząd Rakowskiego tylko ją dopracował i publicznie ogłosił.